Niezłomny Modrić
Kapitan reprezentacji Chorwacji mimo czterdziestki na karku nie zamierza wieszać butów na kołku.
Luka Modrić (przy piłce) chciałby zakładać koszulkę Realu również w przyszłym sezonie. Fot. Cesar Cebolla/PRESSINPHOTO/SIPA USA / Press Focus
Tylko do końca trwającego sezonu obowiązuje kontrakt Luki Modricia z Realem Madryt. Kapitan reprezentacji Chorwacji nie ukrywa, że po wygaśnięciu umowy chciałby kontynuować karierę w drużynie „Królewskich”. Pomocnik, który 9 września skończy 40 lat, wciąż jest w doskonałej formie, co udowodnił w ostatnim meczu z Gironą (2:0), strzelając efektownego gola z półwoleja z 20 metrów. Gdyby Modriciowi udało się zrealizować ten ambitny plan i grał w „Los Blancos” do 40. roku życia, zostałby klubowym rekordzistą. To możliwe, bo relacje zawodnika z zarządem klubu są bardzo dobre.
W ubiegłym roku Chorwat zgodził się na obniżkę pensji, co było kluczowe dla jego pozostania w Realu. Trener Carlo Ancelotti podkreślił znaczenie doświadczonego piłkarza dla zespołu. – Modrić to dar dla futbolu. Powinien grać tak długo, jak chce, bo robi to doskonale – powiedział włoski szkoleniowiec po meczu z Gironą. Modrić trafił do Realu z Tottenhamu w 2012 roku. W drużynie ze stolicy Hiszpanii rozegrał 574 mecze, w których zdobył 43 bramki i zaliczył 92 asysty.
Nuty niepewności
Wczoraj Kylian Mbappe nie trenował przed dzisiejszym meczem z Realem Sociedad San Sebastian w Pucharze Króla z powodu zabiegu stomatologicznego. Wszystko wskazuje na to, że 26-letniego Francuza może zabraknąć w dzisiejszej potyczce, aby był w pełni sił na ligowe starcie z Betisem, a przede wszystkim na rywalizację w Lidze Mistrzów z Atletico Madryt. Reprezentant Francji w tym sezonie rozegrał 39 meczów, w których strzelił 28 goli i przekroczył granicę 3000 minut spędzonych na boisku.
Na treningu zabrakło również Thibaut Courtois, który był jednym z bohaterów meczu z Gironą. Belgijski bramkarz nie gra w Pucharze Króla, ponieważ pierwszeństwo ma Andrij Łunin, a trener Ancelotti wykorzystuje tę okazję, by dać mu odpocząć zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. Poza wymienionym duetem w składzie Realu może zabraknąć Fede Valverde, który ma problemy z mięśniem dwugłowym uda. Urugwajczyk zmaga się z nimi od miesiąca i już w meczu z Manchesterem City grał na granicy możliwości.
„Sidła” na Flicka
Po nieudanym sezonie 2023/24 prezes Barcelony Joan Laporta zdecydował się na zmianę trenera. Xaviego Hernandeza zastąpił Hansi Flick, który podpisał kontrakt do 30 czerwca 2026 roku. Pod wodzą niemieckiego szkoleniowca „Barca” odzyskała blask. Już ma na koncie Superpuchar Hiszpanii, do tego jest liderem La Ligi, a także walczy o końcowy sukces w Pucharze Króla (wczoraj grała z Atletico Madryt) i Ligi Mistrzów. Sukcesy te skłoniły Laportę do rozważenia przedłużenia umowy z Flickiem do 2028 roku. Prezes Barcelony jest zadowolony z pracy Niemca i chce kontynuować z nim współpracę.
Mimo że umowa Flicka będzie obowiązywać jeszcze przez kolejny sezon, to do jej przedłużenia może dojść już wkrótce z uwagi na dobre wyniki. „Duma Katalonii” pod wodzą Flicka prezentuje atrakcyjny styl gry i to może być kluczowe w kontekście dalszej współpracy.
Zablokowana sprzedaż
Palmeiras Sao Paulo miało zostać nowym klubem Vitora Roque. Brazylijski klub miał zapłacić 25 milionów euro za 80 proc. praw do karty piłkarza. Jednak z najnowszych informacji medialnych wynika, że La Liga i hiszpańska federacja RFEF zablokowały transfer piłkarza FC Barcelony do Palmeiras.
Swego czasu było bardzo głośno o przeprowadzce Vitora Roque do Blaugrany, lecz transfer okazał się niewypałem i 20-letni napastnik przebywa obecnie na wypożyczeniu w Realu Betis. „Barca” dogadała się z Palmeiras w sprawie jego sprzedaży, jednak jego transfer do brazylijskiego klubu napotkał niespodziewane przeszkody. Powodem blokady transakcji przez La Liga i RFEF mają być wątpliwości prawne, które nie zostały jednak ujawnione.
Bogdan Nather