Niewygodny rywal
Choć nasze panie wygrały wyjazdowe spotkanie z Rumunkami, nie mamy powodów do zachwytu.
Głównie Nadii Krezyman reprezentacja Polski zawdzięcza zwycięstwo w Bukareszcie. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
We wtorek reprezentantki Polski rozegrały trudne spotkanie przeciwko Rumunkom. W teorii mecz nie powinien być szczególnie skomplikowany dla zawodniczek Niny Patalon, biorąc pod uwagę jakość rywalek; przypomnijmy, że w 1. rundzie baraży o mistrzostw Europy nasze panie wygrały 2:1 i 4:1. Tymczasem ostatnie zwycięstwo (1:0) zostało wymęczone i tylko dzięki indywidualnej akcji Nadii Krezyman, która asystowała przy golu Natalii Padilli-Bidas w ostatnich minutach, Biało-czerwonym udało się wygrać. - To był ciężki mecz. Chciałyśmy strzelić dużo bramek, ale nam nie wyszło. Pokazałyśmy jednak charakter i zdobyłyśmy jednego gola - mówiła w rozmowie z TVP Sport zawodniczka Sevilli. Choć po ostatnim gwizdku Padilla-Bidas uśmiechała się szeroko, to forma reprezentacji Polski nie budziła wielu pozytywnych emocji. Przede wszystkim brakowało pomysłu na to, jak przedostać się pod bramkę Rumunek. Co z tego, że drużyna gospodarzy oddała zaledwie jeden strzał i była zdominowana, skoro z przewagi Polek (także liczebnej, bo od 63 minuty Rumunki grały w dziesiątkę) niewiele wynikało, a o zdobyciu trzech punktów zdecydował indywidualny przebłysk.
Wspomniana Krezyman, włączając się do rozmowy z Padillą-Bidas, stwierdziła, że stadion w Bukareszcie nie służy reprezentantkom Polski. Przypomniała spotkanie z października 2024 roku, gdy kadra Niny Patalon męczyła się z Rumunkami podczas baraży o Euro 2025, zwyciężają 2:1. - Tym razem przyjechałyśmy z innym nastawieniem, ale jest to przeciwnik, który z jakiegoś powodu jest dla nas nieprzyjemny - powiedziała zawodniczka występująca w Dijon. Prawda jest jednak taka, że słabe spotkanie przeciwko Rumunii sprawia, że nie wiemy, czego możemy się po Polkach spodziewać. Przed Biało-czerwonymi jeszcze kilka meczów przed startem Euro, które w lipcu odbędzie się w Szwajcarii. Aktualna dyspozycja polskich piłkarek sprawia, że możemy zacząć martwić się o to, jak poradzą sobie w wielkim turnieju. Potrzebna jest zmiana, bo w przeciwnym razie będziemy na mistrzostwach drużyną, na której pozostałe reprezentacje będą nabijać sobie punkty w fazie grupowej. W Szwajcarii nie zagramy bowiem z Rumunią, a z poważnymi zespołami z Niemiec, Danii i Szwecji. Do startu turnieju pozostało jeszcze kilka miesięcy, ale potrzebna będzie gruntowna zmiana, aby móc liczyć na chociaż mały sukces, jakim będzie wyjście z grupy.
Po dwóch kolejkach w tabeli Ligi Narodów mamy komplet punktów. Naszym kolejnym rywalem będzie Bośnia i Hercegowina (we wtorek przegrała z Irlandią Północną 2:3), którą 4 kwietnia podejmiemy w Gdańsku.
Kacper Janoszka
Dywizja B, grupa 1
1. Polska |
2 |
6 |
3:0 |
2. Irlandia Płn |
2 |
3 |
3:4 |
3. BiH |
2 |
3 |
6:3 |
4. Rumunia |
2 |
0 |
0:5 |