Niemożliwe nie istnieje?
TRYBUNA KIBICA – GKS Katowice
Wizyta mistrza Polski była wystarczającym magnesem dla kibiców GieKSy, by w niedzielne późne popołudnie pojawić się na Nowej Bukowej. Katowiczanie do meczu z Lechem Poznań przystępowali po dwóch dobrych występach z Wisłą Płock (zwycięstwo w Pucharze Polski i remis w lidze), więc ich sympatycy mieli prawo oczekiwać od swych ulubieńców co najmniej wyrównanego spotkania. Niestety, dojrzałość piłkarska Kolejorza wzięła górę. Goście strzelili gola w 32 minucie i to minimalne prowadzenie utrzymali do końcowego gwizdka. Co prawda nasi zawodnicy potrafili wypracować więcej okazji, ale na gole się to nie przełożyło.
Co czeka GieKSę po przerwie na potrzeby reprezentacji? Mecz z Motorem i podjęcie próby wywalczenia pierwszego zwycięstwa na wyjeździe. Już dziś trzeba założyć, że nie będzie to łatwe. Drużyna z Lublina ma dwa punkty więcej od katowiczan, a na swoim stadionie nie poniosła porażki, uzyskując zwycięstwo i trzy remisy. Poza tym Motor ma łącznie trzy porażki, czyli tyle samo, co lider z Zabrza. Scenariusz najbliższego spotkania z udziałem zespołu trenera Rafała Góraka nie przedstawia się więc zbyt ciekawie.
Dość niska (14.) pozycja zajmowana przez drużynę z Lublina oraz liczba straconych przez nią goli nie wzięły się jednak z niczego. Świadczy to również o tym, że Motor nie jest zespołem bez skazy. W 11 spotkaniach dał sobie strzelić 16 goli i właśnie w niezbyt szczelnej defensywie najbliższych rywali mogą szukać swych szans katowiczanie. Sami jednak pod tym względem również muszą się pilnować, bo w pięciu meczach wyjazdowych rozegranych w tym sezonie pozwolili się zaskoczyć aż 12 razy, tyle samo co Arka Gdynia, a pod tym względem słabsi są tylko Lechia Gdańsk (18), Radomiak (13) i... Motor (13).
Nie napawa też zbytnim optymizmem liczba bramek zdobytych na wyjazdach. Wspomniana Arka trafiła raz, a GKS dwukrotnie i w tym rankingu jest „wiceliderem”. Wierzę jednak, że jeśli katowiczanie maksymalnie wykorzystają przerwę w rozgrywkach, to zdołają przerwać fatalną passę i tym samym dokonają niemożliwego. A poza tym, gdzie wygrać, jak nie w Lublinie?
Marzyciel
