Niech historia się powtórzy
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, dziś późnym wieczorem Biało-czerwoni po raz drugi sięgną po Puchar Prezydenta IHF. Muszą „tylko” pokonać Amerykanów.
Takiej ambicji Łukasza Rogulskiego i pozostałych reprezentantów oczekujemy w meczu z USA. Fot. Paweł Bejnarowicz/PressFocus
MISTRZOSTWA ŚWIATA MĘŻCZYZN
Chorwacja to piękny kraj, ale nie chcielibyśmy się do niego przenosić - powiedział przed ostatnim meczem grupowym ze Szwajcarami rozgrywający reprezentacji Polski, Kamil Adamski. Życzenie zawodnika klubu z Ostrowa Wielkopolskiego i lidera klasyfikacji strzelców Orlen Superligi - niestety - nie zostało spełnione. Porażka z Helwetami, ale też wcześniejsza przegrana z Niemcami i remis z Czechami, zepchnęły Biało-czerwonych do grona ośmiu najsłabszych zespołów światowego czempionatu. Było to równoznaczne z opuszczeniem duńskiego Herning i przeprowadzką do Poreczu, gdzie w Żatika Sport Centre, najmniejszej arenie mistrzostw, rozgrywany jest „turniej pocieszenia”.
Odbudowani
Osiem zespołów podzielono na dwie grupy i pech chciał, że w tym gronie znalazła się Polska, przedstawiciel Starego Kontynentu. Nie tak to miało wyglądać, bo celem zespołu trenera Marcina Lijewskiego był przede wszystkim awans do fazy głównej i rywalizacja z Duńczykami, Włochami oraz Tunezyjczykami. Jak by się ona skończyła? Tego nie wiemy, ale na pewno przyniosłaby o wiele więcej korzyści niż konfrontacje z Algierią, Kuwejtem i Gwineą. W meczach tych Biało-czerwoni zrobili swoje. Można utyskiwać, że stracili w nich aż 92 bramki, ale z drugiej strony zdobyli 120, co daje przyzwoitą średnią 40 trafień. Już po meczu z Kuwejtem mieli zagwarantowane 1. miejsce i do ostatniego starcia z 5. zespołem mistrzostw Afryki mogli podejść na luzie. Nie zrobili tego jednak, solidnie psując statystyki gwinejskim bramkarzom. Rywale jednak nie przejęli się zbytnio 12-bramkowym łomotem, a starcie z naszym zespołem zapamiętają na długo, bo 28 trafień to ich rekord na mistrzostwach świata. - Skupiliśmy się przede wszystkim na tym, żeby wygrać i jak najlepiej wykonać założenia w różnych ustawieniach. W drugiej połowie mieliśmy trochę problemów w obronie, co mogło być spowodowane małym rozprężeniem ze względu na wysoką przewagę - powiedział selekcjoner, a obrotowy Łukasz Rogulski zwrócił uwagę, że plusem meczu z Gwinejczykami było zaledwie 5 niewymuszonych błędów. - Jesteśmy z tego zadowoleni i myślę, że odbudowaliśmy się mentalnie. Teraz przed nami finał, który również będziemy chcieli wygrać - zapowiedział zawodnik Industrii Kielce.
Cenne doświadczenie
To, z kim przyjdzie zmierzyć się naszym szczypiornistom, ważyło się do niemal końcowej syreny ostatniego meczu w grupie II. Amerykanie okazali się lepsi od Bahrajnu i z kompletem zwycięstw zajęli 1. miejsce. Trzeba zauważyć, że grająca dzięki „dzikiej karcie” reprezentacja musiała się mocno natrudzić, by uzyskać prawo do gry o 25. miejsce. Amerykanie w mundialu grają po raz ósmy, dotąd nie osiągnęli sukcesów, a dzięki przychylności władz IHF zbierają cenne doświadczenie, które ma zaprocentować w 2028 roku, gdy będą organizatorami igrzysk olimpijskich w Los Angeles. Przed dwoma laty zajęli 20. miejsce, przerywając serię 23 porażek na mistrzostwach świata, kiedy pokonali Maroko i Belgię. W fazie grupowej obecnego czempionatu nie poszaleli, ale trafili na dwóch ćwierćfinalistów, Portugalię i Brazylię.
Przy pełnych trybunach?
Organizatorzy mundialu spotkanie o 25. miejsce traktują prestiżowo, bo rozpocznie się o 20.30, a na trybunach ma zasiąść znacznie więcej widzów niż podczas dotychczasowych meczów w Poreczu, które obserwowało co najwyżej 300 osób. Będą oni mogli zobaczyć w akcji m.in. lewoskrzydłowego Samuela Hoddersena, autora 33 bramek, grającego w Niemczech, a konkretnie w HSG Rodgau Nieder-Roden, prawoskrzydłowego Seana Corninga z CBC de Malaga, rozgrywającego Iana Huetera z niemieckiego Bayeru Dormagen. Prowadzący Amerykanów Szwed Robert Hedin dysponuje zawodnikami występującymi na różnych poziomach ligowych w ośmiu na Węgrzech, w Hiszpanii, Danii, Niemczech, Chorwacji, Szwecji, Francji i w... Polsce. Tristan Morawski broni bowiem barw Sandry Spa Pogoń Szczecin z Ligi Centralnej.
Marek Hajkowski
CZY WIESZ, ŻE...
Polacy mają już w kolekcji Puchar Prezydenta IHF. Zdobyli go 23 stycznia 2017 roku podczas mundialu we Francji. Pokonując Argentyńczyków 24:22 (13:13), zajęli 17. miejsce. Selekcjonerem był wówczas Tałant Dujszebajew, a z obecnych reprezentantów tamten mecz pamiętają Adam Morawski i Arkadiusz Moryto, autor 3 bramek.
39 LATczekamy na spotkanie z Amerykanami. To ostatnie miało miejsce 17 lipca 1986 roku i zakończyło się piątym zwycięstwem naszego zespołu (21:20).
REPREZENTACJA USA
◼ Bramkarze: Pal Merkovszky (25 lat, Budai Farkasok), Douglas Otterstrom (24, Tyreso).
◼ Skrzydłowi: Rodrigo Campos Mendez (21, Balonmano Cuatro Valles), Sean Corning (29, CBC de Malaga), Lukas Hansen (23, Fredericia HK), Samuel Hoddersen (28, HSG Rodgau Nieder-Roden).
◼ Rozgrywający: Alexandre Chan Blanco (32, Cisne De Balonmano), Benjamin Edwards (19, BFKA Veszprem), Aboubakar Fofana (29, Villeurbanne HA), Gary Hines (41, SG Langenfeld), Ian Hueter (28, Bayer Dormagen), Daniel Hunyadi (22, Ferencvarosi VSK), Tristan Morawski (20, Pogoń Szczecin), Jonas Stromberg (24, Lugi HF).
◼ Obrotowi: Andrew Donlin (33, San Francisco Cal Heat), Patrick Hueter (30, Bayer Dormagen), Paul Skorupa (26, VfL Lubeck-Schwartau), Domagoj Srsen (35, RK Metkovic Mehanika).
◼ Trener Robert HEDIN