Sport

Nie ma przypadku

Trener Motoru Lublin docenia pracę, jaka w ostatnich latach została wykonana w GKS-ie Katowice.

Czy drużyna Mateusza Stolarskiego wygra po raz pierwszy w 2025 roku? Fot. Michał Kość/PressFocus

W sierpniu 2023 roku po raz ostatni GKS zagrał w Lublinie. Był to mecz 3. kolejki sezonu 2023/24 w 1. lidze. Wówczas niewielu mogło przewidzieć, że do ekstraklasy awansują zarówno katowiczanie, jak i lublinianie. Rywalizacja zakończyła się wynikiem 1:1, a spośród zawodników GieKSy najlepiej spotkanie z pewnością wspomina Sebastian Bergier. Zdobył wówczas piękną bramkę, uderzając z 16 metrów w „okienko”. W ten sposób rozpoczął zdobywanie goli w poprzednim sezonie, w którym w ostatecznie 13 razy wpisywał się na listę strzelców. Zresztą, nie była to jego jedyna bramka strzelona Motorowi w poprzednich rozgrywkach. W rundzie rewanżowej, grając przy Bukowej, dołożył się do zwycięstwa 2:0 przeciwko drużynie prowadzonej jeszcze wtedy przez Goncalo Feio (spotkanie odbyło się 19 lutego 2024 roku, a Portugalczyk opuścił Motor 18 marca).

Wzloty i upadki

W bieżących rozgrywkach GKS także zremisował jesienią  z lublinianami, ale grając u siebie. Czy analogicznie do poprzedniego sezonu będą w stanie pokonać drużynę Motoru, którą teraz prowadzi Mateusz Stolarski? Z pewnością ekipa z Lubelszczyzny nie będzie faworytem, bo na razie po trzech tegorocznych meczach zdobyła zaledwie punkt w starciu z Lechią (1:1). Po nim przegrała z Koroną 0:1 i z Jagiellonią 0:3. W tym czasie GKS zdobył z kolei 7 „oczek”, pokonując Stal Mielec 1:0, Raków Częstochowa 2:1 i bezbramkowo remisując z Piastem Gliwice. Trener Stolarski doskonale zdaje sobie sprawę z tego, z jakimi rywalami przyjdzie się zmierzyć jego piłkarzom. - To dobry, zorganizowany zespół, który jest powtarzalny w działaniach. Widać, że w grze GKS-u nic nie dzieje się przez przypadek. Trener Rafał Górak pracuje z zespołem sześć lat. Przeżył z drużyną wzloty i upadki, ale przede wszystkim awansował z nią od drugiej ligi do ekstraklasy. Wszystko, co osiągnął GKS, jest wynikiem sumiennej, dobrej i zorganizowanej pracy - przeanalizował rywala opiekun Motoru.

Bez Sampera

Nie tylko forma lublinian działa na korzyść drużyny z Bukowej. Przypomnijmy, że czerwoną kartką w minionej kolejce ukarany został Sergi Samper, podstawowy pomocnik zespołu. Hiszpan w starciu z Jagiellonią ostro potraktował Oskara Pietuszewskiego i po analizie VAR sędzia Damian Sylwestrzak wykluczył go z rywalizacji. Przez to 30-letni wychowanek Barcelony, jedna z ważniejszych postaci Motoru, nie będzie mógł zagrać w meczu z GieKSą. Mateusz Stolarski ma już gotowe rozwiązanie na ten problem. - Naturalnym zastępcą Sergiego Sampera jest Kuba Łabojko. Prawdopodobnie to on zagra w meczu z GKS-em od początku -przekazał trener. Łabojko do Motoru dołączył zimą, po tym, jak od września pozostawał bez klubu (wcześniej grał w Serie C, w Ternanie Calcio). Zagrał w pierwszym składzie w premierowym w tym roku meczu z Lechią, później przesiedział mecz z Koroną na ławce, a tydzień temu pojawił się na boisku na nieco ponad 20 minut. Czy będzie w stanie godnie zastąpić Sampera?

Kacper Janoszka

Powroty kontuzjowanych

GKS Katowice poinformował, że sytuacja kadrowa zespołu jest coraz lepsza. Podczas zimowych przygotowań do rundy wiosennej poza treningami z zespołem pozostawali Lukas Klemenz, Grzegorz Rogala oraz Adam Zrelak. Pierwszy z nich najszybciej doszedł do pełni sprawności i w 2025 roku można go było zauważyć na ławce rezerwowych. Z kolei Rogala zmagał się z urazem od września zeszłego roku, ale w minionym tygodniu powrócił do treningów z drużyną. Kontuzjowany pozostaje jedynie Adam Zrelak, który doznał poważnej kontuzji stawu skokowego. Zgodnie z planem ma on powrócić na ekstraklasowe boiska na przełomie marca i kwietnia.