Sport

Nie ma czasu na rozpamiętywanie

Po porażce w Mielcu piłkarze Jagiellonii muszą się podnieść mentalnie i walczyć w europejskich pucharach.

Skuteczność ofensywy Jagiellonii będzie kluczowa. Fot. Marta Badowska/PressFocus

Mistrzowie Polski rozpoczęli zmagania w 2025 roku od okazałej wygranej z Radomiakiem 5:0. Bezsprzecznie drużyna Adriana Siemieńca zaprezentowała się świetnie, wszystkie bramki strzelając w pierwszej połowie. Wydawało się, że jest w świetnej formie przed wiosennymi zmaganiami, a tymczasem potknęła się już na drugiej przeszkodzie. W miniony piątek przegrała 1:2 ze Stalą Mielec, więc jej realna dyspozycja stanęła pod znakiem zapytania. A przecież białostoczanie powinni być w pełni gotowi na spory wysiłek, ponieważ dzisiaj zmierzą się z TSC Backa Topola. Serbowie być może nie są futbolowymi artystami, ale z pewnością nie odpuszczą ekipie z Podlasia.

Trzeba zapomnieć

Na pytanie, co powinna zrobić drużyna mistrzów Polski po utracie punktów z mielczanami, odpowiedział trener Adrian Siemieniec. – Porażkę trzeba zaakceptować. Przed nami sporo spotkań, dużo wyzwań i nie można tego meczu rozpamiętywać. Nie mamy na to czasu. Musimy się jak najlepiej przygotować do meczu w czwartek, wyciągając wnioski – stwierdził 33-letni szkoleniowiec. A na czym Jagiellonia powinna się skupić w poszukiwaniu pola do poprawy? Mecz w Mielcu udowodnił, że białostocka defensywa nie zawsze jest szczelną fortecą. Pokazała to pierwsza stracona bramka przez „Dumę Podlasia”, gdy obrońcy całkowicie się pogubili, przez co Ilja Szkurin miał mnóstwo miejsca i czasu, żeby celnie podać do słabo pilnowanego w polu karnym Roberta Dadoka, który wpakował piłkę do siatki. Przy drugim straconym golu trudno mieć pretensje do sfery taktycznej, bo bramka padła po błędzie technicznym Duszana Stojinovicia, który zagrał piłkę ręką w „16” i Piotr Wlazło zdobył gola  z rzutu karnego.

Radosna wiosna

Być może zawiodła koncentracja? W końcu to Jagiellonia jako pierwsza strzeliła gola, tyle że po 15 minutach od wyjścia na prowadzenie już przegrywała. Niezależnie od tego, jaki był powód błędów, w Lidze Konferencji takie pomyłki nie zostaną wybaczone. Dlatego od Jagiellonii należy wymagać pełni skupienia na celu, jakim jest awans do 1/8 finału Ligi Konferencji. Chociaż już teraz polskie drużyny osiągnęły niemały sukces, bo po raz pierwszy od 2012 roku (wówczas Legia Warszawa i Wisła Kraków znalazły się w 1/16 finału Ligi Europy) mamy dwie ekipy grające wiosną w europejskich pucharach, a jeszcze piękniej będzie, gdy białostoczanie pozostaną w grze jeszcze przez kilka tygodni dłużej. Jeśli wygrają z TSC w dwumeczu, zbliżą się do powtórzenia wyczynu Lecha Poznań sprzed dwóch lat. Wówczas „Kolejorz” dotarł do ćwierćfinału zmagań, przegrywając z Fiorentiną.

Kapitan wróci?

Kibiców z Białegostoku zapewne ciekawi, na kogo trener postawi w środku pola. W pierwszych wiosennych meczach Tarasa Romanczuka w pierwszym składzie zastąpił Amerykanin Leon Flach. Jest to dość drastyczna zmiana, bo przecież Ukrainiec z polskim paszportem miał niemal nienaruszalną pozycję w zespole, którego jest kapitanem. Jego doświadczenie z pewnością pomogłoby drużynie w walce o zwycięstwo w Serbii. Niewykluczone więc, że 33-latek dość szybko powróci do wyjściowej jedenastki. To z kolei może okazać się lekarstwem po porażce ze Stalą Mielec.

Kacper Janoszka

BARAŻE O UDZIAŁ W 1/8 FINAŁU LIGI KONFERENCJI

Czwartek, 13 lutego, godz. 18.45

◼  TSC Backa Topola – Jagiellonia Białystok

Sędzia Antonio Emanuel Carvalho Nobre (Portugalia)

Pozostałe mecze

◾  NK Celje – APOEL (18.45)
◾  Molde – Shamrock (18.45)

◾  Vikingur – Panathinaikos (18.45)

◾  Gent – Betis (21.00)
◾  Borac Banja Luka – Olimpija Lublana (21.00)
◾  Omonia – Pafos (21.00)
◾  Kopenhaga – Heidenheim (21.00)

 

13 SPOTKAŃ

w europejskich pucharach (licząc kwalifikacje do Ligi Europy i Ligi Mistrzów) będzie miał w swoim trenerskim bilansie Adrian Siemieniec po czwartkowym meczu z TSC Backa Topola. Do tej pory pięć razy wygrywał (trzy mecze w LK, dwa w elim. LM), dwukrotnie remisował (wszystkie spotkania w LK) i poniósł pięć porażek (raz w LK, po dwa razy w elim. LM i LE). Czy „trzynastka” okaże się dla niego szczęśliwa i 33-letni szkoleniowiec polepszy swój rezultat?


4 GOLE
w europejskich pucharach (i eliminacjach) zdobył do tej pory Jesus Imaz. Generał linii ofensywnej Jagiellonii wszystkie z trafień zaliczył w trwającym sezonie. Trzy bramki strzelił w eliminacjach do Ligi Mistrzów, trzykrotnie pokonując w lipcu bramkarza FK Poniewież. Czwarte trafienie zaliczył z kolei w listopadzie, grając już w Lidze Konferencji, w meczu przeciwko NK Celje (3:3).

 

Pieniądze do podniesienia

Gra w europejskich pucharach wiąże się z tym, że kluby mogą zarobić całkiem niezłe pieniądze. Za dotychczasowe występy w Lidze Konferencji Legia Warszawa zarobiła już 6,67 mln euro, a Jagiellonia Białystok 6,447 miliona euro. Różnice wynikają z liczby wygranych meczów oraz zajętej pozycji w tabeli. Ponadto „Wojskowi” już mogą dodać do swojego bilansu kolejne 800 tysięcy euro za awans do 1/8 finału. Na taki dodatek Jagiellonia musi jeszcze zapracować. Jeśli wygra w dwumeczu z TSC Backa Topola, otrzyma taką samą premię. Pieniędzy w LK można zarobić jeszcze więcej. Ewentualny awans do ćwierćfinału wiąże się z zarobkiem 1,3 miliona euro. Z kolei za dostanie się do półfinału kluby otrzymają 2,5 miliona euro, a do finału kolejne 4 miliony w europejskiej walucie. Triumfator Ligi Konferencji otrzyma dodatkowe 3 miliony.