Sport

Nie ma chemii!?

Dla polskiej kadry po tych kwalifikacjach jest jeden wniosek: Mamy duży problem!

Walki polskim koszykarzom odmówić nie można. Z umiejętnościami było w tych kwalifikacjach gorzej... Fot. PAP/EPA

REPREZENTACJA POLSKI

Za nami kwalifikacje EuroBasketu. Polacy jeszcze przed startem mieli pewny awans jako współgospodarz finałów. Grali bez presji, a mimo to spisali się fatalnie - przegrali 5 z 6 spotkań! Dwa z tych meczów okazały się koszmarnymi wpadkami - 48 punktów przeciw Litwinom w Katowicach oraz pogrom w Sosnowcu z przeciętnymi Macedończykami. 

- Trudno to wszystko dobrze oceniać, na szczęście w finałach zagramy wzmocnieni i skład powinien wyglądać dużo lepiej - mówi w rozmowie ze "Sportem" Ludwik Miętta-Mikołajewicz, legendarny koszykarski trener, który bacznie przyglądał się spotkaniom polskiej kadry. Po meczu z Litwinami nie wytrzymał i na swoim Facebooku napisał krótko: "KOSZ MĘŻCZYZN  POLSKA - LITWA  48:82, „reszta jest milczeniem”. Miałem ochotę napisać komentarz, ale zrezygnowałem!".

- To absolutnie druzgocący wynik. Nie pamiętam, by od czasów przedwojennych nasza kadra zdobyła mniej niż 50 punktów! - mówi nam Miętta-Mikołajewicz. - Andrzej Kuchar, pytany przez Michała Listkiewicza, porównał to do piłkarskiego rezultatu na poziomie 8-0! Ja bym tak daleko nie szedł, ale faktycznie nie dało się tego oglądać - komentuje sławny szkoleniowiec.

Źle wróżą Biało-czerwonym dwie porażki z Macedonią Północną. Rywal w światowym rankingu jest poza pierwszą 50-tką (Polacy na miejscu 27), a z nami robił co chciał. - Dla nas te kwalifikacje były dziwne, bo przecież mieliśmy zapewniony awans. Życzę moim graczom dużo zdrowia do końca sezonu, następnie zaczniemy przygotowania do kolejnych dużych testów oraz EuroBasketu. Na pewno będziemy lepsi w przyszłości, jeśli chodzi o wyniki - obiecuje trener Igor Milicić.

Trudno jednak powiedzieć, na czym opiera swój optymizm. - W tych eliminacjach uderzała słabość w technice podań, pociągająca za sobą nadmierną ilość strat piłki, brak skutecznej walki o zebranie odbitej piłki pod tablicami, czy jakość wykonywanych nielicznych zasłon. Błędy popełniane w obronie, zarówno indywidualnej, jak i zespołowej trudno zliczyć - wylicza Miętta-Mikołajewicz. Jasne punkty w kadrze? - Indywidualnie na plus zasłużyli Andrzej Pluta, którego rzut za trzy punkty jest bezcenny oraz Łukasz Kolenda - dodaje.

Miętta-Mikołajewicz dostrzega jeszcze inny problem w polskiej kadrze. - Jako trenerowi ciężko mi to mówić, ale moim zdaniem nie ma chemii między zawodnikami i trenerem Miliciciem. On słabo panuje nad wydarzeniami na boisku. Nie wiem, co zrobi Zarząd PZKosz w tej sprawie, bo chyba nie bardzo jest czas na zmiany na tej pozycji - mówi krakowianin.

O zmianie Milicicia mówiło się przy listopadowym okienku reprezentacyjnym po porażce z Estończykami we Włocławku. Wtedy jednak w meczu ostatniej szansy Polacy w rewanżu w Tallinie pokonali gospodarzy i uratowali głowę szkoleniowcowi.

Losowanie turnieju finałowego odbędzie się 27 marca w Rydze. Zgodnie z regulaminem, Polska, jako gospodarz, będzie miała prawo wyboru jednego grupowego rywala. - Mamy swoje typy. Chętnie widzielibyśmy w Katowicach reprezentację Islandii. Wszystko będzie zależało od ustaleń dwustronnych – mówi nam Grzegorz Bachański, szef PZKosz.

Nie bardzo wiadomo, z kim Polacy mogliby grać w grupie, by mieć szanse na awans. Wszystko wskazuje na to, że nadzieje opierane są na przyjeździe Jeremy'ego Sochana oraz naturalizowaniu nowego Amerykanina.

Jordan Lloyd, jeden z liderów euroligowego AS Monaco, złożył wniosek o paszport w Ambasadzie RP w Paryżu. Zawodnik w swoim CV ma mistrzostwo NBA z Toronto Raptors w 2019 roku.

(p)