Nie da się już patrzeć, jak Iga cierpi
Tak nie wygląda walczący sportowiec. Choć fizycznie Świątek prezentuje się dobrze, jej emocje to wołanie o pomoc.
Trzecia runda Wimbledonu 2026 zakończyła się dla Igi Świątek bolesnym scenariuszem – obrończyni tytułu przegrała z Filipinką Alexandrą Ealą 6:7, 2:6, a to, co działo się na korcie, przyćmiło samą sensację wyniku. Krzyki, rzucanie rakietą, jak i głośne wymiany zdań z boksem trenerskim komentowały media na całym świecie.
Brytyjski Sky Sports opisał incydent z pierwszego seta, gdy Polka w gniewnym wybuchu podczas dramatycznego tie-breaka, przegrywając 2-4, rzuciła rakietą w torbę. Amerykański serwis Yahoo Sports doprecyzował przebieg wydarzeń - frustracja Świątek narastała już po stracie pierwszego seta, krzyknęła wtedy w gniewie, kierując słowa do swojego sztabu, a chwilę wcześniej, przy prowadzeniu Eali 4-2, cisnęła rakietą w kierunku torby. Sky Sports zacytował słowa kierowane do sztabu, uchwycone przez mikrofony na korcie: „Ja mam iść do przodu… czy co?!”.
Świat reaguje ze współczuciem, nie krytyką
Co ciekawe, ton zagranicznych relacji był raczej łagodny niż oskarżycielski. Amerykański nagłówek „Really sad” sugerował, że Świątek zyskała współczucie środowiska tenisowego po swoim sfrustrowanym wybuchu, a nie krytykę za brak sportowej postawy. Serwis Sportskeeda zwrócił natomiast uwagę, że gniew kibiców po porażce nie skierował się w stronę samej zawodniczki, lecz w stronę jej sztabu – wielu fanów obwiniało psycholożkę sportową Darię Abramowicz, powtarzając zarzuty, które padały w jej stronę już wcześniej.
Głosy ekspertów, cytowane przez polskie media, tłumaczyły wybuch emocji jako efekt walki. Były trener reprezentantki Polski Michał Kaznowski oceniał, że tenisistka „zmagała się nie tyle z rywalką, ile sama z sobą”.
Warto dodać, że większość zagranicznych nagłówków skupiła się nie na negatywnych emocjach Świątek, a na historycznym sukcesie jej rywalki. Eala, po meczu wzruszona do łez, dedykowała zwycięstwo „dziewczynce w pomiętych skarpetkach” ze swojego dzieciństwa na Filipinach – i to właśnie ta narracja zdominowała relacje z Wimbledonu tego dnia.
Cztery rozdziały na korcie, jeden poza nim
Polka w swojej seniorskiej karierze współpracowała już z czterema głównymi trenerami, a każdy z nich otwierał inny rozdział jej sportowego życia. Przez wszystkie te zmiany u jej boku pozostaje jedna osoba – psycholog Daria Abramowicz.
Piotr Sierzputowski (2016 – grudzień 2021) - fundamenty wielkiej kariery
To najdłuższa dotychczas relacja trenersko-zawodnicza w karierze Igi Świątek. Piotr Sierzputowski prowadził ją jeszcze w okresie juniorskim i towarzyszył jej w pierwszych krokach zawodowej kariery. Owocem tej wieloletniej pracy był przełomowy sukces – triumf w Roland Garros 2020, pierwszy wielkoszlemowy tytuł w karierze Polki, który wprowadził Igę do elity światowego tenisa. Doceniła to również WTA, przyznając Sierzputowskiemu tytuł Trenera Roku 2020. To właśnie ten okres uznaje się za fundament, na którym zbudowana została późniejsza dominacja Świątek.
Tomasz Wiktorowski (grudzień 2021 – październik 2024) - złota era
Jeśli szukać jednego określenia na czas współpracy z Tomaszem Wiktorowskim, byłoby to słowo „dominacja”. To pod jego wodzą Iga Świątek stała się liderką rankingu WTA i utrzymywała tę pozycję przez ponad 120 tygodni. W ciągu trzech lat wspólnej pracy zdobyła aż 19 tytułów WTA, w tym cztery wielkoszlemowe: trzy kolejne triumfy w Roland Garros (2022, 2023, 2024) oraz US Open 2022. To także okres serii 37 zwycięstw z rzędu w 2022 roku – najdłuższej takiej passy w kobiecym tenisie w XXI wieku – oraz tzw. Sunshine Double, czyli tytuły w Indian Wells i w Miami rozegranych bezpośrednio jedno po drugim. Do bilansu tego duetu należy dodać również dziewięć tytułów WTA 1000, zwycięstwo w WTA Finals 2023 w Cancun oraz brązowy medal olimpijski w Paryżu w 2024 roku. To pierwszy w historii medal polskiego tenisa w igrzyskach. Sukcesy zawodniczki przełożyły się także na uznanie dla samego szkoleniowca – w 2023 roku WTA uhonorowała Wiktorowskiego tytułem Trenera Roku.
Wim Fissette (październik 2024 – marzec 2026): spełnione marzenie o trawie
Belgijski szkoleniowiec został pierwszym zagranicznym trenerem w karierze Polki. Ich współpraca przyniosła trzy tytuły WTA, ale jeden z nich miał wymiar szczególny – Wimbledon 2025. Iga Świątek po raz pierwszy w karierze wygrała ten wielkoszlemowy turniej, deklasując w finale Amandę Anisimovą 6:0, 6:0. Był to moment przełomowy – odczarowanie kortów trawiastych, które od lat stanowiły najsłabszy element jej gry. Duet Świątek – Fissette dopisał do wspólnego CV triumfy w Cincinnati (WTA 1000) oraz zwycięstwo w Korea Open w Seulu (WTA 500) – to był jubileuszowy, 25. tytuł singlowy w karierze Polki. Współpraca zakończyła się po serii słabszych występów na początku sezonu 2026.
Francisco Roig (od kwietnia 2026) - nowy rozdział, wciąż bez trofeów
Obecnym trenerem Igi Świątek jest doświadczony Hiszpan Francisco Roig. To wieloletni współpracownik Rafaela Nadala – przez 17 lat (2005-22) był jego asystentem i drugim trenerem, święcąc z nim wszystkie 22 wielkoszlemowe tytuły. Na kobiecym korcie Roig pracował już wcześniej z Emmą Raducanu, ale wciąż czeka na swój pierwszy wygrany turniej WTA w roli trenera. Współpraca ze Świątek, która rozpoczęła się przygotowaniami w Akademii Rafaela Nadala na Majorce, na razie nie przyniosła tytułu, a największym rozczarowaniem jest wczesne pożegnanie z Wimbledonem, gdzie broniąca tytułu Polka przegrała już w trzeciej rundzie. Celem postawionym przed hiszpańskim szkoleniowcem pozostaje optymalizacja techniczna gry oraz powrót do maksymalnej regularności na linii końcowej kortu.
Daria Abramowicz - od szefowej fanklubu „Łez” do psycholożki Świątek
„Czasy się zmieniają, ale to pan jest zawsze w komisjach” - ten cytat z filmu „Psy” pozycjonuje Darię Abramowicz w sztabie Świątek. Niespełna 40-letnia, urodzona 10 października 1987 roku w Iławie, Abramowicz odpowiada za przygotowanie mentalne Polki nieprzerwanie od lutego 2019. Jej ścieżka do tenisa była nietypowa. W młodości uprawiała wyczynowo żeglarstwo, lecz kontuzja nadgarstka, w wieku 18 lat, definitywnie zamknęła jej sportową karierę zawodniczki. Przez kolejną dekadę budowała karierę po drugiej stronie – najpierw jako trenerka żeglarstwa, później jako osoba wspierająca mentalnie zawodników. Wykształcenie zdobywała w Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku. W 2016 roku obroniła tytuł magistra z psychologii na SWPS w Warszawie.
Wątek, który rzadko pojawia się w opisach Darii Abramowicz, a który dobrze dopełnia jej portret, to naturalna skłonność do funkcjonowania w otoczeniu znanych osób. Jako nastolatka Abramowicz była założycielką i szefową oficjalnego fanklubu zespołu „Łzy”, intensywnie jeździła na koncerty grupy i formalnie zarządzała jego ogólnopolską strukturą. Ten biograficzny wątek dobrze ilustruje pewien wzorzec w życiu Abramowicz - bliskość ze sławą i sukcesem: czy to muzycznym, czy sportowym – który zdaje się przeradzać u niej w trwałe, wielopłaszczyznowe relacje, wykraczające poza pierwotny i formalny kontekst oraz ramy założonej roli.
I to właśnie ta rola Abramowicz w zespole regularnie budzi kontrowersje, a grono komentujących ją ekspertów – polskich i zagranicznych - ciągle rośnie. Podczas trzeciej rundy obecnego Wimbledonu, w trakcie porażki Świątek z Ealą, na antenie BBC Radio 5 Live głos zabrała legendarna Pam Shriver, pięciokrotna mistrzyni Wimbledonu w grze podwójnej. Zauważyła, że osobą najczęściej zabierającą głos w boksie Polki jest właśnie psycholog, choć w takich momentach zwyczajowo powinien się odzywać główny trener. Podobne obserwacje – dotyczące widocznych napięć i nietypowego podziału ról w zespole, w którym trenerzy schodzą na drugi plan wobec dominującej obecności psycholożki – zgłaszała brytyjska ekspertka i prezenterka Catherine Whitaker.
W polskich mediach krytyka bywa jeszcze ostrzejsza. Dziennikarz Tomasz Smokowski bez ogródek nazwał relację w zespole „niezdrową”, wskazując na zbyt głębokie wejście psycholożki w sferę zawodową i osobistą zawodniczki. Komentator Karol Stopa mówił o zjawisku, które z boku wygląda po prostu na nienormalne. Były finalista Roland Garros i półfinalista Wimbledonu Jerzy Janowicz ocenił, że w relacji obu kobiet przekroczona została profesjonalna granica – w jednym z wywiadów miał nawet stwierdzić, że nazwałby Abramowicz raczej przyjaciółką niż psycholożką, bo dobrzy specjaliści od psychologii sportowej zwykle pozostają niemal niewidoczni. Kapitan reprezentacji Polski w Billie Jean King Cup Dawid Celt podkreślał z kolei, że rola Abramowicz jest nietypowa i skrajnie odmienna od standardów panujących w tenisie, co przy słabszych wynikach rodzi bałagan decyzyjny.
Najbardziej precyzyjnego porównania dostarczył jednak inny znany polski psycholog sportowy Dariusz Nowicki, którego opinię przywołały później również zagraniczne media, m.in. brytyjski Tennis365 i indyjski Sportskeeda. Nowicki oceniał relację Świątek i Abramowicz jako „zaburzoną” z czysto zawodowego punktu widzenia – stwierdził, że w klasycznej pracy psychologa sportowego konieczny jest pewien dystans wobec klienta, ponieważ nadmiar emocji, pozytywnych czy negatywnych, prowadzi do błędów w ocenie sytuacji. W jego opinii tę granicę dystansu, obowiązującą między terapeutą a zawodnikiem, w przypadku obu kobiet przekroczono – zbliżając ich relację bardziej do bliskiej, prywatnej przyjaźni niż klasycznego układu specjalista - sportowiec. W podobnym tonie wypowiadał się komentator i były tenisista Lech Sidor, zwracając uwagę, że granica między zawodowstwem a prywatą została zatarta, a psycholożka pracuje z zawodniczką praktycznie non-stop.
Rola Abramowicz w zespole Świątek nigdy nie była kwestionowana przez samą zawodniczkę – wręcz przeciwnie. Gdy w marcu 2026 roku Polka rozstała się z trenerem Wimem Fissette’em, natychmiast potwierdziła, że reszta sztabu, wraz z Abramowicz, pozostaje bez zmian. Świątek wielokrotnie i stanowczo broniła swojej psycholożki, podkreślając, że bez jej wsparcia nie rozwinęłaby się jako zawodniczka, a jej obecność była kluczowa w najtrudniejszych chwilach kryzysowych, związanych z presją psychiczną i procedurami antydopingowymi.
Daria Abramowicz konsekwentnie odrzuca te porównania i proponuje własne – zupełnie inne. W wywiadach podkreślała, że jej relacja ze Świątek jest analogiczna do tej, jaką zawodnik buduje z trenerem: nie chodzi o zażyłość czy wspólną zabawę, lecz o zawodowe zaufanie, które pozwala sportowcowi bezpiecznie oprzeć się na specjaliście.
Sztab dwóch kierunków
Pierwszy kierunek wyznaczany jest przez trenerów – poddany logice, wynikom i etapom rozwoju zawodniczki. Od zbudowanych fundamentów przez Sierzputowskiego, przez złotą erę z Wiktorowskim i spełnione marzenie o trawie z Fissette’em, po wciąż otwarty rozdział z Roigiem.
Drugi kierunek wytyczany jest przez Darię Abramowicz – dla krytyków, w tym uznanych ekspertów, to budowa relacji oparta na przyjaźni. Profesjonalny układ psycholog – zawodnik skończył się wraz z dominacją Igi na korcie.
Zdaniem Abramowicz to zwyczajnie inny model współpracy – i jak twierdzi, wymuszony specyfiką tenisowego touru.
Pogoniony ze sztabu Tomasz Wiktorowski broni się dziś wynikami sportowymi swojej nowej podopiecznej. Naomi Osaka wyeliminowała z Wimbledonu obecną jedynkę światowego tenisa Arynę Sabalenkę, meldując się w ćwierćfinale wielkiego szlema w Londynie.
O ile słabsze wyniki podopiecznej Darii Abramowicz można wytłumaczyć w ten sposób, że nie zawsze wszystko da się wygrywać, o tyle należy przypomnieć, że Iga jeszcze w tym roku nic nie wygrała, natomiast krzyczy i płacze na korcie. Uderzenie rakietą w torbę podczas meczu to jednoznaczna oznaka nieradzenia sobie z emocjami przez zawodnika.
Rodzi się więc pytanie, czy Daria Abramowicz odpowiada za emocje zawodniczki - czy odpowiada właśnie za takie emocje...
(ToM)
