Nie czas na płacz
Orlen Wisła Płock i Industria Kielce jak tlenu potrzebują punktów, by obronić miejsca premiowane awansem. Dziś czeka je jednak piekielnie trudne wyzwanie, bo zagrają z Fuechse Berlin i Barceloną.
Michał Olejniczak ostatnio „przepalił” płuca i znów złapał wysoką formę. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus
Przed naszymi eksportowymi teamami kolejne bardzo ważne spotkania. Zarówno płocki mistrz, jak i kielecki wicemistrz Polski są w swoich grupach na szóstych miejscach, ostatnich premiowanych awansem do kolejnej fazy Ligi Mistrzów. Potrzebują więc punktów, by obronić się przed naciskającymi rywalami. A to nie będzie łatwe zadanie, bo dziś zmierzą się z bardzo wymagającymi firmami, które celują w Final Four, a nie tylko w już zagwarantowany play off.
Potrafią odrabiać straty
O 18.45 (transmisja w Eurosport 1) piłkarze ręczni Orlenu Wisły w meczu 12. kolejki LM zmierzą się z wicemistrzem Niemiec, trzecią ekipą tabeli grupy A, Fuechse Berlin. Zespół trenera Xaviera Sabate wygrał tylko dwa z pierwszych dziesięciu meczów. Na szczęście przełom przyszedł w samą porę. W poprzedniej kolejce płocczanie rozegrali jedno z najlepszych spotkań w tym sezonie i po raz pierwszy pokonali - po dziewięciu wcześniejszych porażkach - utytułowany Paris Saint-Germain na wyjeździe 31:28.
Poprzedni rok dowiódł, że „Nafciarze” potrafią odrabiać straty. Zaczęli od jednego zwycięstwa w ośmiu spotkaniach, żeby w sześciu kolejnych zdobyć 9 punktów. Wyszli z grupy, żeby w 1/8 finału odpaść z PSG. Teraz do końca rozgrywek mają jeszcze trzy bardzo trudne spotkania. Czeka ich wyjazd o Bukaresztu na starcie z wyprzedzających ich o 4 „oczka” Dinamem oraz domowy mecz ze Sportingiem Lizbona, aktualnym wiceliderem grupy. Nim do nich dojdzie, podejmą berlińskie „Lisy”. Zdaniem trenera Sabate będzie to konfrontacja na najwyższym poziomie. - Jestem przekonany, że o wyniku zadecydują drobne szczegóły. Potrzebujemy fantastycznej atmosfery w Orlen Arenie. Jak zawsze liczymy na naszych kibiców, którzy wypełnią halę do ostatniego miejsca - powiedział Hiszpan.
Jednym z bohaterów ostatniego meczu z PSG był bramkarz Orlen Wisły Islandczyk Victor Hallgrimsson, który zaliczył 14 obron. Chorwat Mirko Alilović oglądał mecz z ławki rezerwowych. Wyszedł na parkiet tylko na moment, ale nie zdołał obronić rzutu karnego, wykonywanego przez bezbłędnego tego dnia Ferrana Sole Sala. - Po świetnym występie i wspaniałym zwycięstwie w Paryżu ponownie zajmujemy 6. miejsce w grupie A i mamy wielką nadzieję na awans do play offu. Od teraz każdy mecz jest dla nas niczym finał, ponieważ bardzo potrzebujemy punktów, aby zabezpieczyć naszą pozycję - podkreślił Alilović.
Niesieni na skrzydłach
Bramkarz zapowiedział, że drużyna chce to zrobić u siebie w konfrontacji z wicemistrzem Niemiec. - Fuechse to świetny zespół, mający w swych szeregach najlepszego zawodnika na świecie, Duńczyka Mathiasa Gidsela. Ale nie tylko prawe rozegranie jest mocno obsadzone, bo serbski bramkarz Dejan Milosavljev, duński lewy rozgrywający Lasse Anderson, serbski obrotowy Mijajlo Marsenić czy mój rodak Manuel Sztrlek, grający na lewym skrzydle, tworzą jedną z najmocniejszych ekip w Bundeslidze. Ostatnim razem nawiązaliśmy z nią zaciętą walkę, ale mieliśmy pecha w końcówce (wspomniany mecz został rozegrany 4 października 2024 roku i zakończył się wygraną berlińczyków 25:24, a decydującego gola - na 17 sekund przed końcem - zdobył Jerry Tollbring - przyp. red.). Mam nadzieję, że tym razem - niesieni na skrzydłach ostatniego sukcesu odniesionego w stolicy Francji - damy z siebie wszystko i zdobędziemy 2 cenne punkty - powiedział doświadczony zawodnik.
Potrzeba perfekcji
Pod ścianą stoi także kielecka Industria, która po raz pierwszy od 13 lat może odpaść z Ligi Mistrzów po fazie grupowej. Już pierwszy mecz po pauzie na mistrzostwa świata był dla niej jednym z najważniejszych. Industria, w wypełnionej po brzegi Hali Legionów, przegrała jednak z Magdeburgiem 25:29. Na trzy kolejki przed końcem fazy grupowej Industria jest na ostatnim miejscu gwarantującym awans. 8 punktów ma również Kolstad IL, a 2 mniej RK Zagrzeb (wczoraj późnym wieczorem zespoły te spotkały się w stolicy Chorwacji). - To nie jest czas na płacz. Wszystko pozostaje w naszych rękach, choć to samo może powiedzieć każdy w tej grupie - zauważa białoruski obrotowy Industrii, Artsem Karalek.
Dziś o 20.45 (transmisja w Eurosport 1)w Paulau Blaugranie kielczanie zmierzą się z Barceloną. - Na taki mecz nie trzeba nikogo motywować. Każdy chce wygrać z takim zespołem, na dodatek w jego hali. Zadanie jednak będzie bardzo trudne. Aby zdobyć punkty, musimy zagrać perfekcyjnie - powiedział rozgrywający Tomasz Gębala.
Ostatnią porażką kielczanie mocno skomplikowali swoją sytuację i prawdopodobnie do ostatniej kolejki przyjdzie im walczyć o awans do fazy pucharowej. - Zostały nam trzy mecze z drużynami, z których każda o coś walczy. Barcelona o zachowanie pozycji lidera, Nantes o bezpośredni awans do ćwierćfinału, a Zagrzeb - tak jak my - o fazę pucharową. To będą bardzo trudne i ważne dla nas spotkania. Być może najważniejsze w ostatnich latach... - powiedział II trener Industrii, Krzysztof Lijewski.
„Przepalone” płuca reprezentanta
Industrię w Barcelonie będzie wspierać około 130 kibiców. Nie będzie mógł wystąpić Klemen Ferlin, który obecnie jest bramkarzem numer 1. Z powodu urazu kolana odniesionego w spotkaniu z SC Magdeburg Słoweniec będzie wyłączony przez około 5 tygodni. Do dyspozycji sztabu szkoleniowego będzie natomiast rozgrywający Michał Olejniczak. „Olej” wystąpił już w sobotnim, ligowym pojedynku z Gwardią Opole (44:31) i zdobył 2 bramki. - Nie spodziewał się, że dostanie taką liczbę minut. Z trenerem Tałantem Dujszebajewem chcieliśmy, żeby Michał trochę „przepalił” płuca. Noga mu nie dokuczała. Po obciążeniu meczowym nic mu nie było, a to dla nas najlepszy sygnał - dodał Lijewski, mając na myśli skręcenie kostki, którego reprezentant nabawił się podczas ostatniego spotkania mis trzostw świata ze Stanami Zjednoczonymi.
Hiszpańska drużyna to obrońca trofeum i jeden z głównych kandydatów do zwycięstwa w tej edycji Ligi Mistrzów. Podobnie jak i zespół z Kielc, w ostatniej kolejce również doznała porażki. Podopieczni trenera Carlosa Ortegi ulegli na wyjeździe ekipie z Aalborga 35:36. - To pokazuje, że to też są tylko ludzie. Grający na bardzo wysokim poziomie, ale tylko ludzie, których można „ugryźć”. W tym będziemy upatrywać szansy, aby ich zaskoczyć - podkreślił trener Lijewski. - Przede wszystkim musimy być przygotowani na ich bardzo szybką grę. Musimy też perfekcyjnie zagrać w ataku, aby nie dawać im okazji do szybkich kontr. Konsekwencja w ataku i ciężka, twarda walka w obronie - to klucze do zwycięstwa.
Hiszpanie osłabieni
Mistrzowie Hiszpanii zagrają z Industrią solidnie osłabieni. W ostatnich dniach ogromny pech dopadł ich bramkarza. Gonzalo Perez de Vargas zerwał bowiem więzadło krzyżowe przednie w lewym kolanie i czeka go bardzo długa przerwa. - To zawodnik, którego szerzej przedstawiać nie trzeba - ostoja Barcelony i reprezentacji Hiszpanii. Życzymy mu szybkiego powrotu do zdrowia. To spore osłabienie dla rywali, ale każda drużyna ma swoje problemy. My przez rok musieliśmy sobie radzić bez nominalnego lewego rozgrywającego. Dopiero teraz - po powrocie Szymona Sićki i Hassana Kaddaha - możemy trochę odetchnąć. Musimy ostrożnie wprowadzać ich do gry, bo obaj wrócili po ciężkich kontuzjach - zakończył II trener Industrii, nie dając jasno do zrozumienia czy ten duet będzie dziś do dyspozycji sztabu. Sićko i Kaddah zagrali jednak w ostatnim meczu z Gwardią, zdobywając odpowiednio 11 i 3 bramki.
Zbigniew Cieńciała, PAP
76 BRAMEKw 10 meczach obecnej edycji Ligi Mistrzów zdobył Mathias Gidsel, co daje mu pozycję wicelidera klasyfikacji strzelców. Duńczyk oddał 109 rzutów (69,7% skuteczności).
CZY WIESZ, ŻE...
◼ Pod koniec września zeszłego roku Barcelona wgrała w Hali Legionów 32:28, ale Industria potrafi zwyciężać na jej terenie, co udowodniła dwukrotnie. W listopadzie 2021 roku po wielkim meczu pokonała faworyta 32:30, a w grudniu 2015 roku 33:31.
◼ Wobec kontuzji Gonzalo Pereaz de Vargasa trener Carlos Ortega włączył do składu 19-letniego Pola Quiroga. Było to spowodowane urazem łydki, na jaki narzeka najlepszy bramkarz ostatniego mundialu, Emil Nielsen. Szkoleniowiec Barcelony ma jednak jeszcze w odwodzie Filipa Saricia.