Sport

Nie było wątpliwości

Holendrzy zdominowali Finów i potwierdzili swoje aspiracje do pierwszego miejsca w grupie eliminacyjnej.

Holendrzy nie mieli problemów z pokonaniem swoich rywali. Fot. PAP/EPA/OLAF KRAAK

Spotkanie rozpoczęło się od zmasowanych ataków Holendrów. Kibice zgromadzeni na stadionie w Amsterdamie na bramki nie czekali długo, bo już w 8 minucie gospodarze wyszli na prowadzenie. Po koronkowej akcji Donyell Malen oddał silny strzał zza pola karnego, który przełamał ręce fińskiego bramkarza. Kilka minut później było już 2:0! Precyzyjne dośrodkowanie Memphisa Depaya z rzutu wolnego i Virgil van Dijk głową umieścił piłkę w siatce.

Finlandia zamroczona dwoma ciosami starała się odpowiedzieć, ale Holendrzy spokojnie kontrolowali spotkanie, rozgrywali piłkę i szukali trzeciego gola. W 36 minucie w poprzeczkę uderzył Jurrien Timber, a dobijający van Dijk trafił w leżącego defensora. Fiński obrońca był ilustracją... jak wyglądała ofensywna gra tej reprezentacji. Minutę później piłka po strzale trafił w rękę Miro Tenho, a rzut karny pewnie wykorzystał Depay. Dla 31-letniego napastnika to 54. gol w narodowych barwach. Totalna dominacja Oranje trwała dalej. Finowie nie mieli nic do stracenia i zaatakowali, ale uderzenie Topiego Keskinena było za lekkie. W doliczonym czasie pierwszej połowy goście zaliczyli jeszcze strzał głową, ale niecelny.

Przerwa nic nie zmieniła. Holandia dalej miała olbrzymią przewagę. Finowie na początku drugiej części zdecydowali się na przeprowadzenie kontrataku i tyle było ofensywnych zapędów reprezentacji selekcjonera Jacoba Friisa. Trzy minuty potrzebował z kolei Wout Weghorst, żeby trafić po wejściu z ławki. Radość Holendra szybko została ostudzona, ponieważ okazało się, że był spalony. Z każdą minutą podopieczni Ronalda Koemana zwalniali, grali spokojniej włączając tryb ekonomiczny. Zdawali sobie sprawę z tego, że Finowie nie są w stanie nic zrobić.

Gdy wydawało się, że nic się już nie wydarzy, to swojego gola postanowił mieć także Cody Gakpo. Holendrzy cierpliwie budowali atak, Xavi Simons podał przed pole karne do napastnika Liverpoolu, który fantastycznie uderzył i Joronen był bez szans. 

Holendrzy wygrali i nie było wątpliwości kto jest lepszy w tym spotkaniu, zwłaszcza w pierwszej połowie. Wydaje się, że tylko kataklizm mógłby sprawić, że Oranje nie awansują na mundial z pierwszego miejsca.

Miłosz Cebo

◼ Holandia – Finlandia 4:0 (3:0)

1:0 – Malen (8), 2:0 – van Dijk (17), 3:0 – Depay (38), 4:0 – Gakpo (84)

HOLANDIA: Verbruggen – Dumfries, Timber (62. Van Hecke), van Dijk, van de Ven (71. Ake) – Gravenberch (46. Reijnders), Kluivert, de Jong – Malen (79. Simons), Depay (62. Weghorst), Gakpo. Trener Ronald KOEMAN.

FINLANDIA: Joronen – Alho (60. Peltola), Stahl, Tenho, Koski, Lahteenmaki – Antman (69. Kallman), Kairinen, Vaananen (60. Lod), Keskinen (69. Pohjanpalo) – Walta (80. Skytta). Trener Jacob FRIIS.

Sędziował Slavko Vincić (Słowenia). Żółte kartki: Koski, Peltola.