Sport

Najważniejsze jest zwycięstwo?

Rzutem na taśmę reprezentantki Polski zdobyły trzy punkty w starciu z Rumunią.

Natalia Padilla-Bidas zdobyła wczoraj „złotą” bramkę. Fot. Piotr Matusewicz / Press Focus

LIGA NARODÓW KOBIET

Reprezentacja Polski miała wczoraj zmiażdżyć słabą Rumunię. Przemawiał za tym zdrowy rozsądek oparty na wynikach obu zespołów w 1. kolejce dywizji B Ligi Narodów. Biało-czerwone wygrały 2:0 z Irlandią Północną, natomiast Rumunki przegrały z Bośnią i Hercegowiną aż 0:4. Zresztą wystarczy spojrzeć na ranking FIFA. W nim nasze zawodniczki zajmują 28. pozycję, wyprzedzając wtorkowe rywalki o 20 miejsc. Było więc jasne, która z drużyn jest faworytem rywalizacji.

Tymczasem Polki nie miały pomysłu na to, jak zagrozić rywalkom. Podopieczne Niny Patalon grały bez ładu i składu. Nie potrafiły stworzyć okazji, żeby wyjść na prowadzenie. Mecz był po prostu nudny, szczególnie w pierwszej połowie, podczas której nie działo się nic. Rumunki z uśmiechami mogły schodzić do szatni, utrzymując bezbramkowy remis. Do tego perspektywy na zmianę gry Biało-czerwonych były marne, bo Polki prezentowały się po prostu bezbarwnie.

Po rozpoczęciu drugiej połowy w obrazie meczu niewiele się zmieniło. Rumunki bezproblemowo się broniły, a Polki waliły głową w mur. Trenerka Patalon od razu w 46 minucie dokonała dwóch zmian, wprowadzając Nadię Krezyman i Tanję Pawollek, licząc na przemianę. Lecz tak naprawdę szanse Polek zwiększyły się dopiero w 63 minucie, gdy Ioana Balaceanu zobaczyła drugą żółtą kartkę za bezsensowne przeszkadzanie we wznowieniu gry z rzutu wolnego. Polki grały więc w przewadze, ale czy to przyniosło nagłe polepszenie ich dyspozycji na stadionie w Bukareszcie?

Niekoniecznie. Przed wyjściem na prowadzenie Polki musiały przejść długą i krętą drogę. Dopiero spryt rezerwowej Krezyman spowodował, że trenerka Patalon i jej piłkarki mogły cieszyć się z gola w 84 minucie! 20-letnia piłkarka Dijon zdecydowała się na indywidualną akcję, ograła dwie przeciwniczki na skrzydle i zgrała w pole karne do Natalii Padilli-Bidas, która przyjęła futbolówkę, uderzając nie do obrony. Zawodniczka Sevilli (na wypożyczeniu z Bayernu) golem tym zapewniła zwycięstwo i dzięki temu po dwóch meczach w zmaganiach dywizji B Ligi Narodów Polki mają komplet punktów.

„Najważniejsze jest zwycięstwo” – tak można byłoby pomyśleć. Problem polega jednak na tym, że z Rumunkami Polki zagrały w najlepszym możliwym składzie. Mimo tego niewiarygodnie męczyły się ze słabszymi rywalkami. Latem kadra Niny Patalon uda się do Szwajcarii, gdzie będzie walczyła w mistrzostwach Europy. Z taką grą – niestety – nie będzie można marzyć nawet o najmniejszych sukcesach. W tych rozgrywkach nie gra przecież Rumunia, tylko czołowe reprezentacje Starego Kontynentu.

Kacper Janoszka

Dywizja B, grupa 1

◼  Rumunia - Polska 0:1 (0:0)

0:1 - Padilla-Bidas, 84 min

RUMUNIA: Paraluta - Nicoara, Stanciu, Ficzay, Gered (71. Marcu) - Iordachiusi, Bortan, Vatafu, Olar-Spanu – Ciolacu, Balaceanu. Trener Massimo PEDRAZZINI.

POLSKA: Szemik - Matysik, Woś (46. Krezyman), Dudek, Zieniewicz (46. Pawollek) - Grabowska (73. Słowińska), Achcińska, Kamczyk - Padilla-Bidas (90. Zawistowska), Pajor (90. Jedlińska), Wiankowska. Trener Nina PATALON.

Sędziowała Fabienne Michel (Niemcy). Żółte kartki: Balaceanu - Dudek, czerwona Balaceanu (63, druga żółta).