Sport

Najskuteczniejszy napastnik

Strzelając piątą bramkę w sezonie, Sebastian Bergier został najskuteczniejszą polską „dziewiątką” w ekstraklasie.

Sebastian Bergier (z lewej) był jednym z najlepszych piłkarzy meczu Raków – GKS. Fot. Grzegorz Misiak / Press Focus

GKS KATOWICE

W minioną sobotę na boiskach ekstraklasy zabłysnął Sebastian Bergier. Napastnik GKS-u Katowice zdobył wyjątkową bramkę w starciu z Rakowem Częstochowa. Był w trudnej sytuacji, ponieważ znalazł się w polu karnym blisko linii końcowej, a mimo to zdecydował się na oddanie uderzenia, które zaskoczyło bramkarza Kacpra Trelowskiego. – Trafienie było skomplikowane, ale napastnik jest od tego, żeby czasem zrobić coś niekonwencjonalnego w polu karnym. Wykorzystałem podanie Marcina Wasielewskiego, który zagrał idealnie, w tempo. Trochę się wyrzuciłem za daleko i miałem wtedy w głowie myśl, żeby podać do kolegów. Z kolei intuicja podpowiedziała mi, żeby strzelić i to się opłaciło – powiedział po meczu 25-latek w rozmowie ze „Sportem”. Bergier wykazał się instynktem strzeleckim, ale w tym samym spotkaniu udowodnił, że potrafi nie tylko zdobywać bramki, ale także dograć do lepiej ustawionych partnerów z zespołu. W końcu to on zaliczył asystę przy golu na 2:1 Mateusza Kowalczyka.

Konsekwentnie dąży do celu

W starciu w Częstochowie Bergier zdobył piątą bramkę w sezonie. Choć nie jest to wynik wybitny, warto podkreślić, że jest on aktualnie najskuteczniejszym polskim napastnikiem w ekstraklasie. Spośród Polaków więcej goli od niego strzelili tylko Bartosz Kapustka oraz Piotr Wlazło (po siedem trafień), którzy nie są zawodnikami linii ataku. – Dążę do tego, żeby być nie tylko najskuteczniejszym polskim napastnikiem, ale też ogólnie najskuteczniejszym strzelcem w lidze. W pierwszej rundzie zaliczyłem trochę mniej minut, ale teraz mam nadzieję, że będzie ich więcej – podkreślił Bergier. Jesienią grał mniej z uwagi na to, że zawodnikiem wyjściowej jedenastki często był Adam Zrelak, oraz z powodu dwóch urazów, które wykluczyły go z występów na kilka tygodni. Wychowanek Śląska Wrocław bywał rezerwowym lub zastępował Słowaka, gdy z kolei ten był kontuzjowany. Teraz Zrelak zmaga się z urazem kostki (musiał przejść zabieg pod koniec 2024 roku) i Bergier stał się pierwszym wyborem trenera Rafała Góraka na „dziewiątce”.

W zimowym oknie transferowym do GKS-u wypożyczony został Filip Szymczak. Mimo tego Bergier utrzymał swoją pozycję w zespole. Co ważniejsze, przyjście 22-latka wzmaga rywalizację wśród napastników. – Konkurencja zawsze jest motywująca. Rywalizacja dodaje pikanterii! Jednak niezależnie od tego, czy Filip jest z nami w drużynie, czy by go nie było, ja robię swoje. Codziennie wykonuję pracę, żeby być dobrze przygotowanym do meczów – podkreślił Bergier.

Pierwsze gole w ekstraklasie

Pięć bramek na tym etapie rozgrywek nie może robić wielkiego wrażenia, ale pod uwagę należy wziąć nie tylko fakt, że jesienią Bergier grał rzadziej, ale także to, że ten zawodnik dopiero w bieżącym sezonie zdobył pierwszego gola w ekstraklasie. Na najwyższym szczeblu rozgrywkowym debiutował już w 2017 roku, gdy grał w Śląsku. W sumie we wrocławskim klubie zagrał w 31 spotkaniach ligowych, w których bramki jednak nie zdobył. Dopiero gdy wywalczył awans z GieKSą, cieszył się z premierowego gola w elicie. Po raz pierwszy do siatki trafił we wrześniowym meczu z Pogonią Szczecin, gdy wszedł na murawę pod koniec drugiej połowy. Jego przykład pokazuje więc, jak szybko można stać się wyróżniającym się polskim napastnikiem w ekstraklasie. A jego „liczby” docenić trzeba także z tego powodu, że jest zawodnikiem beniaminka, który – także dzięki niemu – zaskakująco dobrze radzi sobie po awansie z I ligi.

Kacper Janoszka