Sport

Nadeszła porażka

W pierwszych dwóch meczach w 2025 roku Pogoń Siedlce odnotowała remisy. W piątek szczęście jej nie sprzyjało.

Marcus Haglind-Sangre popisał się asystą przy golu otwierającym wynik meczu. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus

W Siedlcach doskonale zdają sobie sprawę z tego, że misja utrzymania w I lidze będzie niezwykle trudna. Mimo wszystko jest nadzieja, tym bardziej, że w dwóch pierwszych meczach Pogoń dwukrotnie zremisowała. Co ważniejsze, dwa punkty zdobyła w starciach z Ruchem Chorzów i Bruk-Betem, czyli zespołami notowanymi wyżej. W piątek natomiast do Siedlec przyjechała Wisła Płock, kolejna drużyna, która chce awansować do ekstraklasy.

Przeciwnik ekipy Adama Noconia postawił twarde warunki od pierwszego gwizdka. „Nafciarze” naciskali na defensywę Pogoni, próbowali zaskoczyć bramkarza Jakuba Lemanowicza, ale długo nie potrafili sfinalizować swoich akcji. Radzili sobie dobrze do momentu, gdy już byli blisko pola karnego. Wtedy nie potrafili podjąć dobrej decyzji. I gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, wtedy przyjezdni wyszli na prowadzenie. Gola w doliczonym czasie pierwszej części gry zawdzięczają Ibanowi Salvadorowi. To on otrzymał piłkę w pole karne, szybko się odwrócił z piłką w stronę bramki i oddał strzał, który zaskoczył golkipera.

Perspektywy siedlczan na odrobienie strat były marne. Wisła kontrolowała przebieg spotkania, a Pogoń nie miała dobrego pomysłu na to, jak odwrócić losy rywalizacji. Po zmianie stron obraz starcia nie uległ zmianie i Wisła nadal  była w ataku. Trener Nocoń próbował ratować mecz przez zmiany. W 66 minucie trzech zawodników rezerwowych zameldowało się na murawie. Lepszym nosem szkoleniowym wykazał się jednak Mariusz Misiura. Opiekun płocczan w 72 minucie ściągnął z boiska strzelca bramki, najlepszego zawodnika na boisku, Ibana Salvadora. Zamiast niego na placu gry pojawił się Amin Al-Hamawi. Dla Irakijczyka był to drugi mecz po dołączeniu do Wisły (18 lutego przeniósł się z Sandvikens) i zaledwie 3 minuty po wejściu na murawę podwyższył prowadzenie. Dostał bezbłędne podanie od Kevina Czustovicia i trafił z bliska do pustej bramki.

Mogło się wtedy wydawać, że mecz jest zamknięty. Pogoń wciąż grała bez pomysłu, a Wisła kontrolowała wydarzenia na boisku i nie wykonywała nerwowych ruchów. Jednak końcówka spotkania przyniosła wiele emocji, a zagwarantował je Marcin Flis. Defensor, który w trakcie rundy jesiennej był bez klubu, dołączył do Pogoni zimą. Na „dzień dobry” trafił do siatki w meczu z Ruchem, a w piątek uderzył sprzed pola karnego i po raz drugi w tym sezonie wpisał się na listę strzelców. Tym samym Pogoń miała jedną bramkę straty na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem. Zawodnicy Adama Noconia mieli prawo wierzyć w doprowadzenie do remisu, ale wtedy do głosu po raz drugi doszedł Al-Hamawi. 21-latek znów pokonał Lemanowicza, tym razem strzałem pod poprzeczkę i zapewnił Wiśle trzy punkty.

Kacper Janoszka

OCENA MECZU ⭐

◼  Pogoń Siedlce – Wisła Płock 1:3 (0:1)

0:1 – Salvador, 45+2 min, 0:2 – Al-Hamawi, 75 min, 1:2 – Flis, 85 min, 1:3 – Al-Hamawi, 87 min
POGOŃ: Lemanowicz – Jakubik, Cassio, Flis, Miś (78. Majewski) – Dzięcioł (90+2. Pyrdoł), Drąg – Zielonka (66. Bykowski), Hrncziar (66. Danielewicz), Demianiuk (66. Milaszius) – Podliński. Trener Adam NOCOŃ.
WISŁA: Gradecki – Mijuszković, Edmundsson, Nastić – Czustović (90. Hiszpański), Pacheco (83. Pomorski), Haglind-Sangre, Kun, Brzozowski (90. Lodziński) – Salvador (72. Al-Hamawi), Jimenez (83. Krawczyk). Trener Mariusz MISIURA.
Sędziował Łukasz Karski (Słupsk). Widzów 1000. Żółte kartki Flis – Pacheco.
Piłkarz meczu – Amin AL-HAMAWI