Sport

Na wysokiej fali

Grecki napastnik Efthymis Koulouris jest bezcenny dla „Dumy Pomorza”.

Bez goli Efthymisa Koulourisa notowania szczecińskiej Pogoni byłyby o wiele niższe. Fot. Marta Badowska/PressFocus

POGOŃ SZCZECIN

Kiedy kapitan „Dumy Pomorza” Kamil Grosicki usłyszał, że Legia Warszawa za transfer Białorusina Ilji Szkurina zapłaciła 1,5 miliona euro, aż złapał się za głowę. - W takim razie „Kulu” (Efthymis Koulouris - przyp. BN) powinien kosztować przynajmniej pięć milionów euro - skwitował transakcję popularny „Grosik”.

Kontynuować serię

„Wywołany do tablicy” 29-letni Grek w bieżących rozgrywkach strzelił dla „Portowców” 13 goli - dwanaście w PKO BP Ekstraklasie oraz jednego w Pucharze Polski. Po raz ostatni wpisał się na listę zdobywców bramek w minioną niedzielę, zmuszając do kapitulacji bramkarza Stali Mielec, Jakuba Mądrzyka. Trafienie Koulourisa przyczyniło się do trzeciego zwycięstwa z rzędu jego drużyny w rundzie wiosennej.

- Mecz był rozgrywany w porze, o której nie przywykliśmy grać - przyznał szczerze Efthymis Koulouris. - Warunki pogodowe były trudne, podobnie jak boisko, dlatego musieliśmy być skupieni. To nie był mecz, jakie zwykle rozgrywamy. Dużo walczyliśmy, ale ostatecznie zasłużyliśmy na zwycięstwo. Koniec końców najważniejsze są trzy zdobyte przez nas punkty. Mamy w rundzie wiosennej na koncie trzy wygrane w trzech meczach. Zaczęliśmy więc dobrze i musimy to kontynuować, by coś w tym sezonie ugrać. Jestem szczęśliwy, gdy zdobywam bramki, bo drużyna moich goli potrzebuje. Każdemu zawodnikowi trudno się obserwuje grę kolegów z zespołu z perspektywy trybun. Zawsze chcę grać i pomagać Pogoni, co wszyscy wiedzą. Cieszę się więc, że znowu jestem z drużyną, a do tego jeszcze strzeliłem gola, pomagając zdobyć nam trzy punkty. Wierzę, że w kolejnych meczach również będę mógł pomagać zespołowi, strzelając następne bramki.

Dali z siebie wszystko

-W meczu w Mielcu nie mogło zagrać kilku ważnych dla naszego zespołu zawodników, ale to, co zrobili gracze, którzy nie mają w nogach tak wielu minut, było fantastyczne - chwalił kolegów grecki snajper. - To było bardzo ważne dla całej drużyny. Czasem, gdy nie masz okazji przez dłuższy czas pokazywać się na boisku, trudno jest wrócić na plac i prezentować się dobrze, bo brakuje ci meczowego rytmu. Dla każdego piłkarza najważniejsze jest to, aby być gotowym, gdy potrzebuje cię drużyna. Ze Stalą wszyscy chłopcy dali z siebie wszystko, naprawdę jesteśmy dumni z ich postawy. Tak jak powiedział trener Kolendowicz: wygrywamy wszyscy i potrzebujemy w naszym zespole każdego. Nie liczy się jeden, czy dwóch zawodników, tylko cały zespół. Tylko trzymając się razem jesteśmy w stanie osiągnąć sukces. Gratulacje dla wszystkich chłopaków. Ze Szczecina do Mielca jest bardzo daleko, więc aby tu dotrzeć, trzeba przebyć długą podróż. Jesteśmy bardzo wdzięczni kibicom, że byli w ostatnim meczu z nami. Z nimi na trybunach gra się nam łatwiej. Dziękujemy im za wsparcie i cieszymy się, że daliśmy im powody do świętowania w drodze powrotnej.

Bezcenna pomoc

Zwycięstwo „Granatowo-bordowych" w Mielcu przypieczętował 18-letni pomocnik, Adrian Przyborek, strzelając bramkę w 65 min. To jego drugi gol w ekstraklasie, pierwszego strzelił 12 kwietnia ubiegłego roku w potyczce z Ruchem Chorzów (5:0). - To były bardzo ważne trzy punkty dla nas - przyznał wychowanek klubu SAS Sianów. - Od początku meczu, już po pierwszych kilku rozegranych minutach czułem, że to nie będzie łatwe starcie. Widać było, że boisko nam nie pomoże, że będziemy musieli dużo walczyć, wygrać zaangażowaniem i intensywnością. Wydaje mi się, że tak właśnie było. Pokazaliśmy swoją intensywność i zaangażowanie, w efekcie czego pojawiły się okazje, które wykorzystaliśmy. Trener zawsze podkreśla, że potrzebujemy w naszym zespole każdego, w Mielcu wszyscy to udowodnili. Zawodnicy, którzy wcześniej rzadziej mieli okazję pokazywać się na boisku pokazali dużą jakość. Bez ich pomocy wywalczenie tych cennych trzech punktów nie byłoby możliwe.

Bogdan Nather