Sport

Na wysokich obrotach

GKS Tychy mierzy w 12 punktów w czterech pierwszych wiosennych meczach.

Obrońca tyszan Nemanja Nedić (z prawej) zapewnia, że drużyna jest bardzo dobrze przygotowana do wiosennych zmagań. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus

GKS TYCHY

Na trzy dni przed wyjazdowym meczem z Wartą Poznań trener GKS-u Tychy Artur Skowronek i kapitan trójkolorowych Nemanja Nedić spotkali się z dziennikarzami. Była więc okazja, żeby podsumować zimowy okres przygotowań do rundy wiosennej i wybiec myślami w najbliższą przyszłość. – Samopoczucie przed inauguracją jest bardzo dobre – stwierdził trener tyszan. – Cieszy mnie to, że w szatni jest zdrowie. Piłkarze naprawdę bardzo mocno zaangażowani byli w okres przygotowawczy. Nie byli przez nas oszczędzani, bo wchodzili na bardzo wysokie obroty, a mimo to prawie w stu procentach kadra jest do dyspozycji sztabu na pierwszy mecz i całą rundę, w której chcemy sprostać oczekiwaniom kibiców. Patrząc na cel stawiany sobie przed sezonem, widzimy, że on się oddalił i to bardzo mocno. Nie wszystko było w porządku, albo raczej wiele rzeczy nie było na odpowiednim miejscu. Potrzebowaliśmy więc czasu, żeby „zatrybić” i stawka uciekła. Cały czas jednak stawiamy sobie zadanie walki o to, żeby zbliżyć się do najlepszej szóstki. Wiemy, że mamy do strefy barażowej 12 punktów straty i to jest bardzo dużo, ale ja wierzę w prawo serii. Wierzę też bardzo mocno w naszą drużynę i w to, że bardzo dobrze wejdziemy w rundę wiosenną, bo to będzie kluczowe, żeby mówić o tym, czy ten sezon w kontekście walki o ekstraklasę jest stracony, czy nie. Tak to odbieram, stając na progu rundy wiosennej. Jesteśmy bardzo ambitni i głodni tego, żeby naprawić sytuację, bo ona jest zepsuta i zdajemy sobie z tego sprawę.

Niebezpieczny terminarz

Pierwszym rywalem będzie Warta Poznań, z którą tyszanie zagrają w Grodzisku Wielkopolskim, ale skoro jesteśmy na progu rundy wiosennej, to wypada popatrzeć dalej w terminarz. A następnymi przeciwnikami, z którymi podopieczni trenera Skowronka zagrają w Tychach, będą Chrobry Głogów, Odra Opole i Pogoń Siedlce, czyli rywale znajdujący się w tabeli za plecami trójkolorowych. – Uważam, że nie ma znaczenia to, z kim będziemy grać – dodał szkoleniowiec GKS-u Tychy. – Bez względu na to, z kim będziemy grać, nasze nastawienie ma być identyczne. Nie patrzymy na to, na którym miejscu w tabeli są nasi rywale, bo do każdego przeciwnika podchodzimy profesjonalnie i z dużym szacunkiem. Terminarz nie ma więc znaczenia i na pewno nie będziemy dopisywać punktów przed spotkaniem. Absolutnie nie będziemy kalkulować, czy 10 punktów w czterech pierwszych spotkaniach nas zadowoli. Nie tylko z mojej, ale także z perspektywy piłkarzy jest to złe myślenie. Gdybyśmy powiedzieli, że w związku z takim terminarzem do 7 marca należy się nam 10 punktów, pokazalibyśmy, że nie szanujemy przeciwników. A każdy rywal potrafi być groźny, o czym jesienią przekonał się na przykład Ruch Chorzów, z którym Stal Stalowa Wola odniosła swoje pierwsze zwycięstwo. Ponadto każdy zespół zimą solidnie pracował i dokonał transferów, więc jako młody, ale już doświadczony trener wiem, że nie można tak podchodzić do meczów. Natomiast mogę powiedzieć, że będę rozczarowany, jeżeli w tych czterech meczach nie zdobędziemy... 12 punktów, bo takie mamy nastawienie, żeby wygrywać każde spotkanie. A to, że mamy na początek mecze z rywalami, którzy są w tabeli pod nami, mogę określić mianem niebezpiecznego terminarza dla kogoś, kto, patrząc na klasyfikację, pomyśli sobie, że będzie łatwo. Nie będzie.

Kredyt zaufania

Skowronek podkreślił, że rywale dokonali transferów. W kadrze GKS-u Tychy pod tym kątem możemy mówić o zastoju. Z wyjątkiem Maksymiliana Stangreta, któremu tyski klub skrócił wypożyczenie do drugoligowej Skry Częstochowa, nikt do trójkolorowych nie dołączył. – Podkreślałem, że ta drużyna, wspólnie ze sztabem, potrzebowała czasu – podkreślił trener. – Pozytywem jest, że praktycznie nikt od nas nie odszedł i dostaliśmy kredyt zaufania na wyjście z kryzysu pod koniec rundy jesiennej oraz kontynuowania tego w okresie przygotowawczym. Zrobiła się jeszcze większa solidność w tej grupie ludzi, dlatego podtrzymuję to, co mówiłem wcześniej, że jeżeli miałby ktoś do nas dojść, to byłby naprawdę top piłkarz, który od razu wskoczy do pierwszego składu, a takiej opcji nie mieliśmy.

Bez top piłkarza

Tego top piłkarza brakuje w ofensywie, bo w defensywie tyszanie mają dużą grupę solidnych zawodników. O tym, jak mocna jest rywalizacja o miejsce w składzie, jesienią przekonał się Nemanja Nedić, który po czerwonej kartce w meczu ze Zniczem Pruszków do końca roku wrócił do gry już tylko na ostatnie sekundy w spotkaniu z Kotwicą Kołobrzeg. – Czuję się bardzo dobrze przygotowany do gry, ale uważam, że to samo może powiedzieć każdy zawodnik w naszej szatni – zapewnił stoper z Czarnogóry. – I ten, kto wyjdzie na pierwszy mecz i ten, kto wyjdzie na kolejny, jest gotowy do tego, żeby zrobić to, czego trener od nas wymaga i oczekuje. Przepracowałem cały okres przygotowawczy razem z drużyną, która miała sporo takich bodźców, żebyśmy naładowali baterie i byli gotowi. W okresie przygotowawczym ćwiczyliśmy to, co ma nam dawać sukcesy w meczach ligowych, a ponieważ mamy bramkarza, który bardzo dobrze gra nogami, chcemy korzystać z tego atutu. Nie zawsze to co prawda wychodziło i zdarzały się błędy, ale nie wynikały one z tego, że coś źle zrobiliśmy jako drużyna czy bramkarz. Po prostu warunki nie pozwalały na to, żeby do końca rozegrać akcje tak, jak chcemy, ale po to są sparingi. W lidze postaramy się wykorzystać to, czego się nauczyliśmy.

Jerzy Dusik