Sport

Na światowym poziomie

Za nami kolejny sezon Orlen Superligi. Po raz drugi z rzędu mistrzem Polski została Orlen Wisła Płock, która w finale okazała się lepsza od ubiegłorocznych wicemistrzów, Industrii Kielce.

Puchar za mistrzostwo Polski jest nasz! - wykrzykiwali uradowani Nafciarze. Fot. Paweł Bejnarowicz/PressFocus

ORLEN SUPERLIGA

Mistrzostwo jest kolejnym wielkim sukcesem ekipy grającej pod wodzą Xaviera Sabate. Pracujący w Płocku od 2018 roku hiszpański szkoleniowiec w tym czasie nie tylko poprowadził zespół do dwóch tytułów, ale także do brązowego medalu Ligi Europejskiej i historycznego ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Jeśli Nafciarze powtórzą ten sukces w sezonie 2025/26, nawiążą do złotej serii z lat 2004-06, gdy sięgali po tytuł trzy razy z rzędu. Brązowe medale po raz pierwszy przypadły Rebud KPR Ostrovii Ostrów Wielkopolski, a tuż za podium znaleźli się ubiegłoroczni brązowi medaliści z Zabrza. Wszystkie najważniejsze mecze były znakomitą promocją handballu, a „mały” i „duży” finał były wisienkami na torcie.

Dziewiąte złoto

Tytuł po pasjonującej rywalizacji z odwiecznym rywalem z Kielc obroniła Orlen Wisła Płock i od niej zaczniemy podsumowanie udanego sezonu. Podopieczni trenera Sabate sięgnęli po 9. złoto. Kolejna „święta wojna” była pełna emocji, zwrotów akcji, niebywałej dramaturgii włącznie z rzutami karnymi w drugim meczu w kieleckiej Hali Legionów. Te dwa mecze na długo zostaną w pamięci kibiców. Generalnie to był kolejny znakomity sezon Nafciarzy, którzy wygrali wszystkie mecze play offu i zanotowali aż 25 zwycięstw w rundzie zasadniczej! Jedyną porażkę ponieśli na początku marca, ulegając w Kielcach Industrii 24:25.

Historyczny Superpuchar

Wszystko co dobre zaczęło się od znakomitej wiadomości, że Xavier Sabate przedłużył kontrakt z klubem do końca sezonu 2027/28. Kilka dni później w łódzkiej Atlas Arenie płocczanie świętowali zdobycie historycznego Superpucharu Polski, naturalnie po ograniu Scyzoryków 27:23 (13:10). - Zwycięstwo smakuje wyjątkowo, bo mecze z Kielcami zawsze stoją na światowym poziomie. Sport bywa bezlitosny - ktoś musi wygrać, a ktoś przegrać. Kluczem do naszego sukcesu była jak zawsze obrona i fantastyczna postawa Mirko Alilovicia w bramce. Teraz możemy spokojnie przygotowywać się do Ligi Mistrzów - cieszył się z pierwszego trofeum w sezonie doświadczony skrzydłowy Przemysław Krajewski.

Przeplatana Liga Mistrzów

W Lidze Mistrzów nie było już tak dobrze, a wręcz szło wiślakom jak po grudzie. Na inaugurację uznali wyższość Sportingu Lizbona. Później przyszły porażki z Dinamem Bukareszt oraz Paris Saint-Germain i wreszcie w meczu z macedońskim Eurofarmem Pelister Bitola nastąpiło przełamanie. Porażka z duńską Fredericią ponownie postawiła Biało-niebieskich w trudnej sytuacji. Następnie przedłużono kontrakt z „dyrygentem” zespołu Gergo Fazekasem oraz z jednym z liderów zespołu Lovro Mihiciem i przyszła porażka z mistrzem Węgier Veszprem, zwycięstwo z Fredericią i porażka w Bitoli. Optymizm wrócił z nowym rokiem, bo płocczanie najpierw odnieśli historyczne zwycięstwo w wyjazdowym meczu z PSG, a następnie pokonali silne Fuechse Berlin. Kolejny ważny krok Wisła postawiła również w starciu z Dinamem, wygrywając na trudnym terenie. Seria sukcesów została przerwana w Hali Legionów, ale płocczanie zachowali korzystniejszy bilans bezpośrednich spotkań z kielczanami. Ostatecznie awansowali do 1/8 finału Ligi Mistrzów, odpadając z HBC Nantes po zwycięstwie trzema trafieniami u siebie i wysokiej porażce we Francji. Fiaskiem zakończyła się również próba „odbicia” Pucharu Polski. W finale po raz drugi z rzędu lepsi okazali się zawodnicy Industrii.

Pożegnania - powitania

Po powrocie do ligi w ćwierćfinale i półfinale zawodnicy z Płocka nie dali żadnych szans rywalom z Kalisza i Zabrza, a do zdobycia kolejnego tytułu wystarczyły dwa zwycięstwa z Industrią. W bramce błyszczeli Marcel Jastrzębski, Mirko Alilović i Viktor Gisli Hallgrimsson, którzy przez cały sezon stanowili mocny punkt zespołu. W ofensywie świetnie spisywali się Mitja Janc, Miha Zarabec czy Przemysław Krajewski. To właśnie ten drugi otrzymał nominację do tytułu MVP sezonu, a skrzydłowy Filip Michałowicz został odkryciem zakończonych rozgrywek.

Dzień po zdobyciu mistrzostwa kraju Orlen Wisła pożegnała: Dmitrija Żytnikowa, Lukę Stepancicia, Tomasza Pirocha, Filipa Michałowicza, Viktora Hallgrimssona i Marko Panicia, informując jednocześnie, że jej nowymi zawodnikami zostali: Zoran Ilić, Torbjern Bergerud i Melvyn Richardson. Wczoraj natomiast trzyletni kontrakt podpisał rozgrywający Siergiej Kosorotow. 26-letni Rosjanin wrócił do płockiego klubu (grał w sezonie 2021/22), z mistrza Węgier One Veszprem, gdzie spędził dwa sezony. - Nafciarzem się jest, a nie bywa - tymi słowami powitał zawodnik płockich kibiców. Kolejne wzmocnienia zostaną ogłoszone w tym tygodniu.

Cel - mistrzowski hat trick

Kolejny sezon wiślacy rozpoczną z jasnym celem: obrony tytułu mistrza Polski oraz odzyskania z rąk Industrii Kielce Orlen Pucharu Polski. Pierwsza okazja do konfrontacji z odwiecznym rywalem pojawi się jednak 30 sierpnia w Atlas Arenie, gdzie zaplanowany został mecz o Superpuchar Polski. To właśnie w Łodzi dojdzie do kolejnej odsłony klasyku polskiej piłki ręcznej - starcia najbardziej utytułowanych klubów ostatnich lat. Obie drużyny naszpikowane są gwiazdami światowego formatu, więc kibice mogą spodziewać się widowiska na najwyższym poziomie. Mecz ten stanowić będzie próbę generalną przed kolejną batalią w Orlen Superlidze.

Zbigniew Cieńciała

Te medale zawisły na szyjach szczypiornistów z Płocka. Fot. PressFocus