Na pierwszy ogień
Rozmowa z Jarosławem Skrobaczem, trenerem Odry Opole
Trener Jarosław Skrobacz ma pomysł na pokonanie Bruk-Betu. Fot. Norbert Barczyk/PressFocus
- Mamy inną szatnię i nie mówię o tym, że z pomieszczeń na stadionie przy ulicy Oleskiej przenieśliśmy się na nowo wybudowany Stadion Opolski. Przede wszystkim myślę o tym, że z nowymi zawodnikami, którzy zimą nas zasilili, mamy zespół w pełni świadomy miejsca, w jakim jesteśmy. Uważam, że każdy z piłkarzy potrafi przyjąć to obciążenie. Wszyscy mają już bowiem spore doświadczenie i są w stanie sprostać wymogom, które stawia przed nimi walka o utrzymanie.
Czy wyjściowa jedenastka na mecz w Niecieczy już jest gotowa?
- Myślę, że tak, choć z ogłoszeniem składu zawsze czeka się na ostatni dzień, bo różne rzeczy się mogą wydarzyć. W naszym przypadku czekam jeszcze na informację od sztabu medycznego, czy jeden zawodnik będzie w pełni zdrowy, bo pojawił się pewien problem. Gdyby się okazało, że nie jest w stanie zagrać na sto procent, to jeszcze będą roszady, więc jedno-dwa miejsca są z pytajnikami.
Macie świadomość, z kim przyjdzie się wam zmierzyć na inaugurację?
- Oczywiście. Wiemy z kim gramy, bo trafiamy na lidera i w dodatku w roli gospodarza grać będziemy na… jego boisku. Nie chcę, żeby zabrzmiało to banalnie, ale nie możemy się bać. Owszem, szanujemy rywala, który jest na pierwszym miejscu i po 19. kolejkach ma przewagę 7 punktów nad strefą barażową. Doceniamy jego klasę i siłę organizacyjną. O jego aspiracjach świadczą dwa zagraniczne zimowe zgrupowania oraz transfery z Bartoszem Kopaczem i Krzysztofem Kubicą na czele. Nie możemy jednak wyjść przestraszeni, tylko mamy wybiec na murawę i od początku do końca robić swoje. Pracowaliśmy szczególnie nad tym, żeby na wyższy poziom podnieść zaangażowanie naszej drużyny i intensywność w grze. Jesienią, oceniając występy motoryczne w meczach, nasze wyniki były sporo poniżej I-ligowej przeciętnej. Wierzę, że wiosną pod kątem wybiegania, czyli sprintów i ogólnego przebiegniętego dystansu, będzie znacznie lepiej, bo jesteśmy na wyższym poziomie i mam nadzieję, że to będzie miało przełożenie na wyniki.
Czy udało się rozpracować niecieczan przed pierwszym meczem rundy wiosennej?
- Nie ma co ukrywać, że drużyna trenera Marcina Brosza jest głównym kandydatem do awansu. Wypracowana jesienią przewaga pozwala jej przystąpić do rundy wiosennej ze spokojem, a znając Marcina, z którym pracowaliśmy razem w Odrze Wodzisław, wiem też, że będzie robił wszystko, żeby ciśnienie zeszło z jego zawodników. Mówiąc inaczej, Termalica do każdego spotkania będzie przystępowała jak do najważniejszego meczu w sezonie i tego się spodziewamy w piątek. Nie ma co liczyć na moment dekoncentracji czy rozluźnienia. Wiemy więc, kto jest faworytem najbliższego meczu w Niecieczy, ale znamy też... urok piłki nożnej, która nie takie rzeczy widziała. Nie mamy nic do stracenia, tylko możemy zyskać.
Jak zdobyliście materiały do analizy gry rywala w pierwszym meczu rundy wiosennej?
- Powiedzmy sobie szczerze, że przy dzisiejszych środkach i możliwościach technicznych oraz znajomościach w świecie piłki nożnej, choć niektóre drużyny próbują „zamykać” sparingi i utajniać składy, nikt nie jest w stanie niczego ukryć. My też swoimi ścieżkami zdobyliśmy więc materiały, które najpierw przeanalizowaliśmy w sztabie trenerskim i pod tym kątem pracowaliśmy w tym tygodniu na treningach. Odprawa taktyczna z drużyną, której pokazaliśmy te fragmenty gry, na które najbardziej chcemy zwrócić uwagę, była przed środowymi zajęciami. Zwróciliśmy między innymi uwagę na Kamila Zapolnika, którego bardzo dobrze znam z Miedzi Legnica, gdzie jego zaangażowanie i waleczność w grze była wtedy naszym atutem. Tak samo gra też teraz w Termalice i musimy uważać, bo dla niego nie ma straconych piłek i potrafi włożyć głowę tam, gdzie ktoś inny bałby się włożyć nogę. Ma charakter pracusia i walczaka, grającego też ofiarnie w defensywie oraz cofającego się i szukającego miejsca między liniami. Potrafi też być skuteczny, o czym świadczy jego sześć goli strzelonych jesienią. Obok niego jest też Kamil Karasek, który ma 11 trafień, ale nie tylko ta dwójka potrafi być groźna. Do tego dochodzi solidny środek i pewna, doświadczona linia obrony.
W czym można upatrywać szansy Odry na dobry wynik w Niecieczy?
- Zajmujemy 14. miejsce w tabeli i każdy punkt, w każdym meczu, będzie dla nas bardzo cenny. Musimy więc zagrać tak, żeby nie tracić bramek, a nasze ostatnie sparingi z Rakowem i Ruchem pokazały, że w defensywie potrafimy sobie radzić. Ważne jest jednak także szybkie przejście do ataku i skuteczność. Jeżeli będziemy w stanie szybko zmienić stronę i przegonić trójkę środkowych pomocników, to możemy zaskoczyć. Do pełni szczęścia będzie jednak potrzebna umiejętność sfinalizowania akcji. W Chorzowie w ostatnim sparingu nie wykorzystaliśmy czterech-pięciu sytuacji – z rzutem karnym włącznie – i przegraliśmy 0:1. W Niecieczy, jeżeli myślimy o korzystnym wyniku, musimy mieć świadomość, że mając jedną-dwie sytuacje, musimy je wykorzystać. Rywal jest bowiem zbyt dobry, żeby nas za to nie skarcić. Dla tego najważniejsza będzie skuteczność w ofensywie oraz koncentracja w defensywie, bo musimy unikać błędów, nonszalanckich zachowań w swoim polu karnym. Musimy zagrać w Niecieczy bardzo dobry mecz, a wtedy jesteśmy w stanie pokusić się o niespodziankę.
Jerzy Dusik