Na piątkę z minusem
Grając w roli gości, tyszanie w meczu z Odrą w pełni wykorzystali atut swojego boiska.
Julius Ertlthaler zdobył cztery bramki w tym sezonie. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
Pierwszy był prezentem od Jakuba Bartosza, któremu Natan Dzięgielewski odebrał piłkę przy linii bocznej, a następnie wbiegł z lewego skrzydła w pole karne „gospodarzy” i spod linii końcowej zagrał w pole bramkowe. Tam najsprytniejszy okazał się Julius Ertlthaler i wyskakując zza pleców Adama Chrzanowskiego, z 5 metra w 115 sekundzie spotkania posłał futbolówkę do siatki.
Austriak okazał się także sprytniejszy od stopera Odry w 6 minucie, bo upadł w polu karnym, a sędzia VAR dopatrzył się przewinienia i arbiter główny po obejrzeniu akcji na monitorze wskazał na „wapno”. Zdobywca pierwszej bramki wykorzystał swoją drugą okazję i dopiero po tym trafieniu zespół Jarosława Skrobacza zaczął grać.
Z ciekawej wymiany ciosów wyszła nawet bramkowa akcja w 23 minucie, ale tym razem analiza VAR cofnęła się do początku akcji i gol Tomasza Przikryla nie został uznany. Na środku boiska starcie Marcela Mansfelda z Marcinem Szpakowskim zostało zakwalifikowane jako faul.
Nic natomiast nie stanęło na drodze do uznania gola Marcela Błachewicza, który w 29 minucie w okolicach środka boiska przyjął piłkę, uciekł Bartoszowi, a następnie nieatakowany przez nikogo podprowadził futbolówkę na 20 metr i huknął w okienko, zdobywając najładniejszą bramkę meczu.
Najładniejszą, ale nie ostatnią. Odra odpowiedziała bowiem w 34 minucie, kiedy to po długim wybiciu Adama Wójcika Przikryl wykorzystał niezdecydowanie Jakuba Tecława oraz Nemanji Nedicia i przelobował Marcela Łubika.
Ten gol sprawił, że obie drużyny zaczęły grać jeszcze ofensywniej i bramkarze raz po raz mieli okazje do zaprezentowania swoich umiejętności. Różnica polegała jednak na tym, że tyszanie byli bardziej konkretni. Dowodem są strzały Juliana Keiblingera, który w 49 minucie był bardzo blisko powodzenia, ale po jego strzale Wójcik popisał się kolejną w tym meczu efektowną paradą i z pomocą słupka zażegnał niebezpieczeństwo. Nie był jednak w stanic nic zrobić w 68 minucie, kiedy po kolejnym błędzie obrońców Odry i zagraniu Ertlthalera Keiblinger płaskim uderzeniem z 12 metra w długi róg strzelił swojego czwartego gola w tym sezonie dla GKS-u Tychy.
A pieczęć na okazałym zwycięstwie tyszan (choć statystyki – 46:54 w posiadaniu piłki, 17:15 w strzałach, 8:11 w strzałach celnych czy 6:3 w rzutach rożnych – sugerują, że był to wyrównany mecz) postawił Bartosz Śpiączka. Po wrzutce Błachewicza z lewego skrzydła w 74 minucie napastnik GKS-u Tychy wygrał pojedynek główkowy z Chrzanowskim.
Odra walczyła wprawdzie do końca, próbując poprawić rezultat, ale Łubik nie dał się już pokonać. Nawet gdy w 88. minucie był bezradny po strzale Szymona Midy, to Marco Dijakovic wybił piłkę sprzed linii i opolanie schodzili z tyskiej murawy ze spuszczonymi głowami.
Jerzy Dusik
OCENA MECZU ⭐ ⭐ ⭐ ⭐
◼ Odra Opole – GKS Tychy 1:5 (1:3)
0:1 – Ertlthaler, 2 min, 0:2 – Ertlthaler, 11 min (karny), 0:3 – Błachewicz, 29 min, 1:3 – Przikryl, 34 min, 1:4 – Keiblinger, 68 min, 1:5 – Śpiączka, 74 min (głową)
ODRA: Wójcik – Bartosz (46. Czapliński), Żemło, Chrzanowski, Szrek – Kobusiński, Tront (83. Pochcioł), Przikryl (75. Mida), Czyżycki (75. Purzycki), Nowak – Mansfeld (83. Niziołek). Trener Jarosław SKROBACZ.
GKS: Łubik – Nedić, Tecław, Dijakovic – Keiblinger, Szpakowski (83. Makowski), Bieroński (83. Kurtaran), Błachewicz – Ertlthaler (79. Rumin), Śpiączka (79. Stangret), Dzięgielewski (79. Kubik). Trener Artur SKOWRONEK.
Sędziował Piotr Idzik (Poznań). Widzów 2783. Żółte kartki: Chrzanowski, Mansfeld, Przikryl, Nowak – Ertlthaler. Czerwona kartka Chrzanowski (90+2. druga żółta).
Piłkarz meczu – Julius ERTLTHALER