Na naturalnej nawierzchni
Korzystając z wiosennej aury, piłkarze GKS-u Tychy trenują na własnych obiektach.
Nemanja Nedić (z prawej) widzi pozytywy w postawie GKS-u. Fot. Łukasz Sobala / Press Focus
W tym tygodniu tyszanie mieli w planach dwa sparingi z drugoligowcami. W środowe południe, korzystając z wiosennej aury, podopieczni Artura Skowronka wybiegli na naturalną nawierzchnię stadionu lekkoatletycznego i gościli Rekord Bielsko-Biała, a w sobotę o godzinie 11.00 zagrają w Sosnowcu z Zagłębiem.
Pozytywy kapitana
– We wtorek pierwszy raz w tym roku weszliśmy na trening na trawę bocznego boiska, żeby ją poczuć, a następnego dnia zagraliśmy mecz. Naturalna „podłoga” wyraźnie różni się od sztucznej – zauważył w klubowych mediach Nemanja Nedić po bezbramkowym remisie. – Na pewno potrzebujemy trochę czasu, żeby przyzwyczaić się do tego, jak piłka się na niej zachowuje i żeby przystosować się do warunków, ale oczywiście cieszymy się, że w końcu wyszliśmy na murawę. Te warunki miały jednak wpływ na naszą grę. Po drugie, wiatr też trochę przeszkadzał, ale pomimo tego uważam, że i tak w meczu z Rekordem było widać to, co chcemy robić i nasz styl gry, który chcemy pokazać w lidze. Nie udało się tego robić przez cały mecz, ale mamy jeszcze trochę czasu, żeby się jeszcze bardziej przygotować. Myślę jednak, że jest dużo pozytywnych rzeczy z tego sparingu – mówił kapitan GKS-u.
Utrzymać ten poziom
Dodajmy, że oprócz gry w składzie: Łubik (61. Górski) – Budnicki (46. Nedić), Tecław (61. Żytek), Dijakovic (46. Hołownia) – Keiblinger (61. Dzięgielewski), Bieroński (61. Kurtaran), Szpakowski (61. Gębala), Kubik (46. Rumin), Ertlthaler (61. Makowski), Błachewicz (61. Niewiarowski) – Śpiączka (46. Stangret), tyszanie przećwiczyli także stałe fragmenty gry. Po pierwszej połowie zawodnicy GKS-u wykonali bowiem serię rzutów rożnych i wolnych oraz wrzucali piłkę z autu, a bielszczanie się bronili. Natomiast po ostatnim gwizdku gracze Rekordu gościli w „trzeciej strefie”, a tyszanie szlifowali defensywę i na koniec mieli jeszcze zajęcia sprinterskie.
– To, jak przebiegają nasze przygotowania, oceniam na plus – dodał kapitan tyszan. – To taki okres, w którym musimy się czuć trochę zmęczeni. Najważniejsze, że wszyscy jesteśmy zdrowi. Staramy się utrzymać ten poziom treningu, który mamy, a uważam, że jest bardzo wysoki. Nogi są teraz naprawdę ciężkie, ale to taki okres. Zresztą nie spodziewaliśmy się, żeby było inaczej. Uważam, że robimy wszystko tak, jak powinniśmy – przekonywał Nedić.
Budowanie nawyku zwyciężania
Piłkarze i sztab szkoleniowy – co było słychać w wypowiedziach po poprzednich sparingach – są więc zadowoleni, tyle że... wyniki rozczarowują kibiców. W pierwszym tegorocznym sparingu 12. zespół I ligi przegrał 1:3 z drugoligową Polonią Bytom, której bramkarz sam wrzucił sobie piłkę do siatki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Natomiast w czwartym meczu kontrolnym zremisował 0:0 z występującym na co dzień także szczebel niżej Rekordem Bielsko-Biała. Oczywiście, po drodze były zwycięstwa 4:0 z najsłabszym trzecioligowcem Unią Tarnów i 5:0 z czwartoligowym Igloopolem Dębica, ale zapowiadane po nich przez trenera Skowronka „budowanie nawyku zwyciężania” w konfrontacji z drugoligowcem legły w gruzach. Do inauguracji rundy wiosennej pozostało jednak jeszcze tyszanom 16 dni, więc nie pozostaje nic innego, jak dalej pracować.
Jerzy Dusik