Na luzie... trzynastoma
MISTRZOSTWA ŚWIATA MĘŻCZYZN
Emil Nielsen znów zamurował duńską bramkę... Fot. PAP/EPA
Duńczycy rozkręcali się z każdą minutą, grali z polotem, fantazją i na wysokiej skuteczności w ofensywie. Rzadko też dopuszczali przeciwników do czystych sytuacji, a gdy debiutujący w półfinale Portugalczycy do nich dochodzili, to handball z głów wybijał im Emil Nielsen. Był okres kiedy bramkarz Barcelony nie był powoływany do kadry, bo był za gruby, ale on ani myślał pozbywać się zbędnych kilogramów, tylko rozwijał umiejętności. Wczoraj udowodnił, że jest najlepszym golkiperem globu, a 120 kg nie przeszkadza mu bronić nawet rzutów karnych. Wiecznie uśmiechnięty blondyn zagrał wczoraj... poniżej normy. Zatrzymał raptem 15 rzutów, ale i tak kolejny raz na tym turnieju został MVP. Koledzy mu gratulowali, bo wiedzieli, że dołożył sporą cegłę do finału. Euforia po zwycięstwie 40:23 była stonowana.
- My jeszcze mamy coś do zrobienia na tych mistrzostwach - zdawali się przekonywać obrońcy tytułu, mając na myśli niedzielny (18.00) mecz o złoto z Chorwatami. - Już nasz ostatni tytuł był czymś absurdalnym. Sięgnęliśmy po niego trzeci raz z rzędu, czego nie udało się nikomu, a teraz mamy szansę postawić kolejny krok - powiedział prawy rozgrywający Mathias Gidsel i wiele wskazuje, że właśnie tak będzie. Oba zespoły w finale MŚ zagrają po raz pierwszy. W 2008 roku spotkały się w finale Euro i górą byli Duńczycy. Zapowiada się fantastyczny spektakl. Mecz o brąz Francja - Portugalia (15.00) znajdzie się w jego cieniu. Oba spotkania w TVP Sport.
(mha)