Na dobrej drodze
Z DRUGIEJ STRONY - Michał Zichlarz
Pod koniec 2021 roku, po nieudanym EURO, a już w trakcie eliminacji mistrzostw świata do Kataru, niespodziewanie mieliśmy do czynienia z rejteradą portugalskiego selekcjonera Biało-czerwonych, Paulo Sousy. Wybrał pracę w słynnym brazylijskim klubie Flamengo, skąd zresztą po pół roku go zwolniono. Prezes PZPN Cezary Kulesza został postawiony pod ścianą. Zbliżały się terminy barażowych meczów z Rosją i Szwecją i na gwałt trzeba było kogoś znaleźć. Szef futbolowej centrali rozmawiał wtedy z kilkoma kandydatami, poleciał nawet do Turcji, gdzie przebywał Górnik Zabrze prowadzony przez Jana Urbana i nieźle sobie poczynający w lidze. Ostatecznie wybór padł na Czesława Michniewicza. Co było potem, wiemy - ciąg wydarzeń, odejście po niespełna roku pracy, postawienie na kolejnego Portugalczyka, sędziwego Fernando Santosa, a wreszcie - kiedy i temu nie szło - wybór Michała Probierza.
O ile łatwiej byłoby, gdyby na początku 2022 roku prezes Kulesza postawił na Jana Urbana! No ale to jedynie coś z cyklu... futbolowej historii alternatywnej. Nie wiemy, czy Urban dałby radę w barażu ze Szwecją, co byłoby potem. Teraz to już nieistotne. W sumie trzeba się cieszyć, że w ogóle dostał szansę, kilku wybitnym trenerom - Hubertowi Kostce czy Henrykowi Kasperczakowi - nie było to dane.
Trener Urban dostał szansę w krytycznym momencie, po fatalnej porażce w czerwcu w Helsinkach. Nie było czasu na jakiekolwiek przygotowania, bo od razu czekała gra o punkty w jaskini lwa, czyli w Rotterdamie z Pomarańczowymi. Jak jest - widzimy. Wszystko udało się odbudować, a miesiąc miodowy trenera z narodowym zespołem znacznie się przedłużył. Cztery gry pod jego wodzą to trzy wygrane i wspomniany remis z Holandią. Miejsce w barażach mamy praktycznie pewne. Pytanie - jak będzie dalej.
Nie tylko ja trzymam kciuki za sukces szkoleniowca i naszej kadry, bo wiadomo, co dla każdego znaczy wyjazd na mistrzostwa świata. To spełnienia marzeń. Dotyczy to zawodników, trenerów, całych sztabów i… dziennikarzy. Jan Urban jako piłkarz miał okazję posmakować pobytu na futbolowym Olimpie. Grał przecież na meksykańskim mundialu w 1986 roku. Teraz walczy o to, jako trzecia osoba po Pawle Janasie i Adamie Nawałce: ma szansę być na mistrzostwach świata zarówno jako piłkarz, jak i trener.
Do tego jeszcze oczywiście daleka droga. Trzeba przyklepać sobie miejsce w barażach, najlepiej po udanych meczach z punktami w rywalizacji z Holandią i na koniec z Maltą w listopadzie, a potem... czekać. Wiele wskazuje na to, że w barażach będziemy rozstawieni, więc oby zdarzyło się jak w przypadku zeszłego roku i udanych baraży EURO 2024, gdzie z kwitkiem odprawiliśmy Estonię, a potem wygraliśmy po karnych z Walią na jej terenie.
Jestem przekonany, że mamy na tyle dobrych piłkarzy, żeby znaleźć się w gronie 48 najlepszych reprezentacji na świecie. Z trenerem Urbanem u steru wydaje się, że cel jest możliwy do osiągnięcia. Trzeba grać jednak równie dobrze i z podobnym skutkiem, jak było to w ostatnich meczach z Holandią (1:1), Finlandią (3:1), Nową Zelandią (1:0) i Litwą (2:0).
