Sport

Musi być lepiej

Rozmowa z Jarosławem Królewskim, właścicielem i prezesem Wisły Kraków

Jarosław Królewski nie tak wyobrażał sobie start Wisły w 2025 roku. Fot. Krzysztof Potębski/PressFocus

Trener Mariusz Jop przed meczem ze Zniczem mówił, że widzi u zawodników głód gry, ekscytację, świeżość. Tymczasem widzieliśmy znane obrazki, czyli bicie głową w mur.

- Druga połowa była nieco lepsza. Wydaje mi się, że z każdym meczem będzie lepiej. W sobotę gramy kolejny, więc trzeba być optymistycznie nastawionym. Długa droga przed nami, ale wszystko jest w naszych rękach, więc musimy wykonać swoją pracę. Marko Poletanović przeszedł testy kardiologiczne i wydolnościowe, z których wyszło, że jest gotowy do gry przez 90 minut, więc myślę, że za moment nas wzmocni. Musimy szukać pozytywów, nie możemy jako zespół się załamywać.

Na trybunach byli przedstawiciele kandydata na sponsora głównego? Ma to ponoć być firma z branży lotniczej, o czym powiedział pan w rozmowie z „Dziennikiem Polskim”.

- Nie będę komentował, bo zaraz będą kolejne teorie w tym temacie.

Na jakim etapie są rozmowy z Wojciechem Kwietniem, sponsorem Wieczystej, dotyczące przejęcia części udziałów w Wiśle?

- Na razie temat jest zawieszony, bo Wojtek przebywa w Turcji, a ja dopiero co wróciłem z podróży. Będziemy informować, jeśli coś się zmieni w tej kwestii. Generalnie bardzo mocno zachęcam wszystkich do inwestycji w Wisłę, natomiast to nie jest prosta sprawa. Wejście w piłkę nożną to nie jest związek na rok czy coś w tym stylu, więc trzeba myśleć dużo szerzej. To jest bardzo odpowiedzialne, bo dotyczy całej społeczności i nie jest łatwo oddać część życia klubowi sportowemu. Wojtek ma bardzo dobre przemyślenia na temat piłki i tego, co można zrobić w Krakowie. Zgadzamy się, jak to powinno wyglądać. Natomiast ja bym na ten moment „zaparkował” ten temat. Niech to się toczy w tle i zakończy pozytywnie. Jeśli się nie skończy pozytywnie, to trzeba też szukać innych rozwiązań, żeby Wisła wydostała się z 1. ligi, bo to nie jest miejsce dla nas.

Wskażecie sobie termin, do którego wszystko się wyjaśni?

- Nie chciałbym podawać daty, ale w tej rundzie to się wyjaśni - w lewo lub prawo. To też jest ważne dla Wojtka, jakie będzie podejmował decyzje, gdy Wieczysta awansuje - lub nie -do 1. ligi. Kolejny szczebel to jest zawsze jakieś zobowiązanie i ambicjonalnie człowiek będzie chciał utrzymać drużynę po awansie. To jest spory wysiłek. Przed nami dużo fajnych, przełomowych decyzji. Bądźmy pokorni do momentu, kiedy pewne rzeczy faktycznie się wydarzą.

Jest pan gotów oddać swoje akcje, by Wojciech Kwiecień miał większość?

- Znam przynajmniej kilka sposobów, aby zdarzyło się to w zasadzie w ciągu jednego dnia – nawet dla całej transakcji. Nie będę przeszkodą – mówię to nie tylko w kontekście Kwietnia, ale każdego sponsora, który będzie chciał wejść do Wisły. Nie będzie musiał wykupywać akcji ode mnie. Wystarczy, że dokapitalizuje spółkę po rozsądnej wycenie, która pozwoli mu mieć większość. Pomysł na współpracę z Wojtkiem miałem bardzo prosty. Jego inwestycja powinna być tylko i wyłącznie w pierwszą drużynę, bo każdy wie, że najbardziej interesuje go rozwój sportowy i trofea. Z resztą jakoś sobie poradzimy. Dzięki temu moglibyśmy faktycznie zająć się tym, co raczej dobrze nam idzie, bo inne tematy – lepiej lub gorzej – ale jednak posuwają się do przodu.

W pierwszej połowie kibice z sektora C obrażali Zdzisława Kapkę, byłego zawodnika i działacza Wisły, który w sponsorowanej przez Kwietnia Wieczystej jest dyrektorem sportowym. O co im chodziło? Pojawiła się teoria, że Kapka może stopować wejście Kwietnia do Wisły.

- Wiecie, że Wisła to jest dobra telenowela, jeśli chodzi o różne tematy. Nie będę takich rzeczy komentował, myślę, że to jest zdecydowanie poza mną. Każdy ma swój rozum i powinien decydować zgodnie z tym, co ma w głowie, a Wisła nie powinna takiej decyzji wymuszać.

Michał Knura