Mrozek nie widział
KONTROWERSJA KOLEJKI
Lech Poznań sam sobie utrudnił mecz z beniaminkiem z Gdańska, gdy w pierwszej połowie dwie żółte kartki zobaczył Alex Douglas. Bez wątpienia Szwed zasłużył na wykluczenie z boiska już w 14 minucie. Mając już żółtą kartkę, zachował się nieodpowiedzialnie i powstrzymał Antona Carenko, który chciał ruszyć z kontrą, a nawet nie miał piłki przy nodze. W tej sytuacji raczej niewielu dopatruje się kontrowersji. Więcej szumu wzbudziła sytuacja z 44 minuty, gdy grający słabo Lech stracił bramkę. Błąd w przyjęciu piłki w polu karnym Antonio Milicia wykorzystał Tomasz Bobczek. Napastnik Lechii przejął futbolówkę, oddał strzał z ostrego kąta. Piłka przeleciała pomiędzy nogami golkipera Bartosza Mrozka i wpadła do siatki. Gdzie jest kontrowersja?
Pomimo tego, że Bobczek oddawał uderzenie z bliskiej odległości, pomiędzy nim a Mrozkiem znalazł się jeszcze Tomasz Neugebauer, pomocnik gdańskiego zespołu. Przy strzale podskoczył, żeby piłka w niego nie trafiła, ale mimo wszystko mógł przeszkodzić Mrozkowi w skutecznej interwencji, bo przez stojącego przed nim pomocnika, miał ograniczoną widoczność. Ma to znaczenie, ponieważ powtórki jasno pokazały, że Neugebauer był na pozycji spalonej. W takiej sytuacji, nawet jeśli 21-latek nie dotknął piłki po uderzeniu słowackiego snajpera, sędzia powinien gola anulować, sygnalizując spalonego. Takiej decyzji jednak nie podjęto, właściwie… nie wiadomo z jakich przyczyn. Co ciekawe, sytuacja była analizowana w wozie VAR przez Pawła Malca oraz Piotra Rzucidło. Po zapoznaniu się z materiałem wideo przekazali sędziemu głównemu Łukaszowi Kuźmie, że gol został zdobyty prawidłowo i można wznowić grę od środka. Kuźma nie został przywołany do monitora, żeby samemu ocenić sytuację.
Pomimo tego, że grający w osłabieniu Lech wyglądał słabo, jesteśmy głęboko przekonani o tym, że poznaniacy zostali pokrzywdzeni przez zespół sędziowski. Przegrali przez gola, który powinien zostać nieuznany.
Kacper Janoszka