Sport

Młodsi, zdolniejsi

WYMIANA KOSZULEK - Wojciech Kuczok

Mainz w strefie spadkowej, Rayo Vallecano niewiele ponad nią, AZ Alkmaar to jest ekipa bardzo silna, ale Legia przed dwoma laty w dwumeczu wyszła z nimi na remis – wygląda zatem na to, że najtrudniejszy mecz tej jesieni w Lidze Konferencji czeka w najbliższy czwartek Jagiellonię. Strasbourg to jedyna z wylosowanych przez nasze zespoły drużyn, która obecnie prezentuje poziom Champions League. Z całym szacunkiem dla nowego lidera ekstraklasy, z całą sympatią dla białostockiej armady Adriana Siemieńca, z całym moim uwielbieniem dla skuteczności Afimico Pululu i urody jego małżonki, najpiękniejszej spośród WAGs mieszkających w Polsce - Jagę przed porażką może uratować tylko cud. Tu nie pomoże Trybunał Sztrasburski, Karol Strasburger też nie złagodzi sucharem przewagi sportowej - Żubry pojadą do Alzacji sprawdzić się w boju z ekipą, która nie pękła nawet na Parc De Princes. Powiedzieć, że nie pękła, to za mało - piłkarze PSG uratowali remis dopiero w końcówce za sprawą Mayulu, kolejnego genialnego nastolatka w składzie, który niedawno pognębił samą Barcelonę.

Szalone piątkowe starcie wcale nie wyglądało tak, jak wskazywać mogłaby statystyka posiadania piłki (72 do 28 dla PSG), piłkarze ze Strasbourga aż dwunastokrotnie strzelali na bramkę, aż siedmiokrotnie zatrudniając bramkarza, długo wygrywali 3:1, a paryżanie poważnie przycisnęli dopiero w końcówce. Chłopcy Liama Roseniora dzielnie trzymają się podium Ligue 1, a w bieżącym roku są obok triumfatorów Champions League najlepiej punktującą ekipą we Francji. Ściągnięty z Alaves Joaquin Panichelli, drugi najdroższy piłkarz w historii klubu, już spłaca się z nawiązką - w Paryżu trafił dwukrotnie, przewodzi tabeli snajperów Ligue 1. Obroną zarządza Ben Chilwell, wysłany tam z Chelsea, który na tle swoich kolegów robi za nestora, bo choć nie skończył jeszcze dwudziestu ośmiu lat, jest zdecydowanie najstarszym graczem z pola. Bez niego i rezerwowego obecnie szwedzkiego bramkarza średnia wiekowa kadry Strasbourga wynosiłaby pewnie 18 lat, a i tak wynosi 22,5, co czyni Strasbourg najmłodszą ekipą w stawce. O sile tych młodzieniaszków najlepiej stanowi fakt, że Maxi Oyedele, przed rokiem wschodząca gwiazda ekstraklasy i sensacyjny reprezentant Polski, nie łapie się nawet na ławkę.

Jaga nie ma co liczyć na to, że jeśli rywale wystawią rezerwowy skład, będzie łatwiej - w Strasbourgu stawka jest wyrównana, zmiennicy palą się do gry, a w kadrze roi się od reprezentantów młodzieżówek, jako i seniorskich reprezentacji. Najwięcej występów w pierwszych kadrach swoich krajów zaliczyli wiecznie pobudzony w polu karnym paragwajski napastnik Julio Enciso, a także młodziutki Kendry Paez, który ma więcej występów w reprezentacji Ekwadoru niż lat. Na wahadle robi robotę starszy brat Desirego Doue, Guela, który, choć urodził się we Francji, wybrał reprezentowanie ojczyzny swojego iworyjskiego ojca. Całą tę pakę ogląda się z zachwytem, młodzieńcza furia i ferwor plus doskonała technika czynią ze Strasbourga ekipę uprawiającą futbol nadzwyczaj efektowny - największym talentom przygląda się bacznie szefowie BlueCo, właściciele francuskiego klubu, ale też londyńskiej Chelsea.

Drużyna ze stolicy jest zatem czymś w rodzaju klubu filialnego The Blues. Patrzę jak piłeczka chodzi między tymi smarkaczami i myślę o naszych młodzieżowcach, co to w zeszłym tygodniu pomścili potop szwedzki. Ekipa Trzech Koron kompletnie się rozleciała, ale też wcześniej nie dawała powodów do dumy swoim kibicom, przegrywając wysoko we Włoszech i wyraźnie w Czarnogórze. Owszem, wynik 6:0 w wyjazdowym meczu o punkty robiłby wrażenie nawet gdyby naszym przeciwnikiem było San Marino, ale euforyczne opinie o naszych orlętach uważam za przedwczesne. Ani „Wuja” Brzęczek nie jest trenerskim geniuszem, niegdyś skrzywdzonym przez prezesa Bońka, ani Oskar Pietuszewski to nie polski Yamal, któremu Jan Urban robi na złość, blokując jego występy w seniorskiej kadrze. Brzęczek to solidny rzemiecha, lecz prawdziwą weryfikacją jego drużyny będzie listopadowy mecz z Włochami w Szczecinie. Pietuszewski ma wielki talent, ale tak sobie myślę, że najlepiej będzie przyjrzeć się, jak wypadnie w czwartek na tle plejady wybitnych juniorów w Strasbourgu.

Droga do Premier League stoi otworem, wystarczy błysnąć przed rojowiskiem londyńskich skautów. To być może najważniejszy mecz w życiu najgorętszego nazwiska polskiej piłki tej jesieni. To nie na tle rywali ekstraklasowych, ani beznadziejnych przeciwników kadry U-21 gwiazdka przeobraża się w gwiazdę. Nawet jeśli Jaga ma iluzoryczne szanse na sukces jako drużyna, indywidualność może się pokazać – jak niegdyś Marek Citko, gdy strzelił cudnego gola w sromotnie przegranym meczu Widzewa z Atletico i potem do czasu małyszomanii był najpopularniejszym polskim sportowcem. Oskar, ty nad poziomy wylatuj!

Oskar! Ty nad poziomy wylatuj! Fot. Marcin Bulanda/Pressfocus