Mobilizacja
Z DRUGIEJ STRONY – Paweł Czado
Ludzie dzielą się na tych, którzy widzą szklankę do połowy pustą lub do połowy pełną. Współczuję malkontentom, zaliczam się szczęśliwie do tego drugiego grona. Rozpoczęło się właśnie w Katowicach zgrupowanie reprezentacji Polski przed meczami z Nową Zelandią i Litwą. Pierwszy rywal wywoływałby palpitacje serca raczej u fanów rugby, a drugi – u kibiców koszykówki. Niemniej jestem przekonany, że w starciach z tymi rywalami czekają nas również ciekawe chwile futbolowe. Przecież w życiu, także tym piłkarskim, przede wszystkim chodzi o to żeby było ciekawie; żeby osiągać cele w niezapomniany sposób, żeby w człowieku zawsze zostawały emocje tych konkretnych chwil. Jestem dziwnie spokojny, że najbliższe dni tych emocji - w kontekście reprezentacji - także nam dostarczą.
Jednocześnie uważam, że obawy o to, jakoby reprezentantom miało nie być łatwo zmobilizować się na najbliższe mecze, przypominają deszcz meteorytów, czyli: błyskawicznie rosnące i błyskawicznie mijające. Założenie, że istnieje niebezpieczeństwo spoglądania przez naszych piłkarzy z lekceważącym pobłażaniem na rywali o sile Nowej Zelandii czy Litwy jest według mnie, najprościej pisząc - bzdurne. Sami reprezentanci podkreślali wczoraj w katowickim „Monopolu", że dla nich gra z orzełkiem na piersi to przede wszystkim zaszczyt. Występy w reprezentacji sprawiają, że nie ma znaczenia kto jest po drugiej stronie, bo starać trzeba się zawsze. Wierzę, że to nie są czcze słowa.
Ciekawiło mnie czy Jan Urban traktuje te mecze bardziej jako okazję do szlifowania składu, czy raczej jego testowania, dlatego z ciekawością słuchałem co ma do powiedzenia w trakcie konferencji prasowej na Nowej Bukowej. Wiadomo już więc, że pierwsze, sparingowe w istocie, spotkanie w Chorzowie posłuży do sprawdzenia zawodników, którzy grali ostatnio mniej lub w ogóle. Jednocześnie selekcjoner podkreślił, że wszyscy w kadrze doskonale zdają sobie sprawę, które spotkanie jest ważniejsze. Zaznaczył, że podstawowa jedenastka nie jest wcale zamknięta, a z jego słów można było wywnioskować, że szansę na grę w podstawowym składzie w meczu o punkty z Litwą przy braku kontuzjowanego Nicoli Zalewskiego (a więc chyba i we wcześniejszym przetarciu na Stadionie Śląskim) ma Michał Skóraś, który ostatnio pokazał się z dobrej strony w Gent. Jednocześnie nie wydaje się aby Urban powtórzył manewr Iordanescu z ostatnich meczów Legii, wystawiając na dwa mecze różne składy; nie ma przecież takiej potrzeby. Pamiętajmy: Urban ma jednak komfort, którego nie miał przy dwóch poprzednich meczach. Wtedy oba były o punkty, teraz tak nie jest: dlatego może dać odpocząć - tym, którzy narzekają na drobne urazy, a w obecnej dobie futbolowej zawsze ktoś przecież na nie narzeka.
Jako kibic reprezentacji Polski w tej chwili nie narzekam, bo wydaje mi się, że kadra nie znajduje się już w oku cyklonu. Teraz chodzi o to żeby ten spokój, to przesilenie - nikogo nie uśpiło. Luz - tak doświadczony szkoleniowiec jak Urban nie powinien do tego dopuścić. Te dwa najbliższe mecze trzeba wygrać i już, każdy to wie! Ale nie trzeba do tego umiejętnego zarządzania grupą, zarządzania czasem, zarządzania fragmentami przestrzeni, półprzestrzeni, czy zarządzania podobnych temu duperelami. Urban to trener, który nie potrzebuje nowomowy by przekonać do swego. I tego się trzymajmy.
