Sport

Miły tylko początek...

Wynik nie do końca odzwierciedla wydarzenia na tafli - gospodarze walczyli, ale byli mniej skuteczni.

Erik Ahopelto ustawiony w nowej formacji zaliczył gola i asystę. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

Sosnowieccy kibice byli optymistycznie nastawieni przed meczem z Re-Plastem Unią Oświęcim. Trudno się dziwić, skoro pod kuratelą fińskiego szkoleniowca wygrali sześć z ośmiu meczów. Jednak w dziewiątej potyczce rywal okazał się za silny. Gospodarze mieli kilka absencji, ale przede wszystkim brakowało Patrika Spesznego. Jego miejsce między słupkami zajął Mikołaj Szczepkowski, który robił, co mógł, ale nie był w stanie zapobiec utracie bramki, gdy goście wychodzili z kontrami 2 na 1. Lista nieobecnych w zespole gości też była długa, dlatego trenerzy dokonali przetasowań w formacjach.

Gracze Zagłębia, świadomi stawki tego spotkania, od razu ruszyli do przodu i bramkarz Unii, Linus Lundin, był wystawiony na poważne próby. Na początku 6 min zagapił się i Michał Bernacki zaskoczył go strzałem z ostrego kąta tuż przy bliższym słupku. Gola poprzedził błąd obrońcy Carla Ackereda, który niefrasobliwie wyprowadzał krążek zza bramki. Goście powoli porządkowali szyki i zaczęli konstruować coraz groźniejsze akcje. Obrońcy tytułu mistrzowskiego potrzebowali dwóch minut, by wyjść na prowadzenie. Najpierw Krystian Dziubiński, kapitan Unii, zagrał dla Lauriego Huhdanpay, a ten uderzył pod poprzeczkę, a potem, gdy goście grali w liczebnej przewadze, Ackered uruchomił Dziubińskiego, a ten pewnie pokonał golkipera gospodarzy.

Druga tercja w dużej mierze zadecydowała o przegranej gospodarzy. Pierwsza akcja i bramka Kamila Sadłochy po podaniu Erika Ahopelty mocno utemperowała hokeistów Zagłębia. Mecz stracił na jakości, było sporo przepychanek i utarczek słownych zamiast składnych akcji. W 34 min Erik Ahopelto podwyższył na 4:1 dla Unii i goście byli w już w bardzo dobrej sytuacji, ale przecież gospodarze są znani z szalonej ambicji.

Początek 3. tercji był znów świetny w  wykonaniu Zagłębia. Henry Karjalainen za trzymanie powędrował do boksu kar i Patryk Krężołek, w swoim stylu zdobył 27. bramkę w sezonie i 15. w liczebnej przewadze. Miejscowi kibice poderwali się do dopingu, ale ich zapał szybko zgasł. Golami Karjalainena oraz Andreasa Soderberga przyjezdni rozwiali wszelkie wątpliwości, kto jest lepszy i przerwali serię wyjazdowych niepowodzeń. Obrońcy tytułu mistrzowskiego są coraz bliżej 2. miejsca po sezonie zasadniczym, bo przed sobą mają mecz u siebie z Toruniem i wyjazd do Sanoka.

Włodzimierz Sowiński

◼  EC Będzin Zagłębie Sosnowiec – Re-Plast Unia Oświęcim 2:6 (1:2, 0:2, 1:2)

1:0 – Bernacki – Jarosz (5:10), 1:1 – Huhdanpaa – Dziubiński (16:47), 1:2 – Dziubiński - Ackered (18:43, w przewadze), 1:3 – Sadłocha – Ahopelto – Holm (20:42), 1:4 – Ahopelto – Vertanen – Diukow (33:03), 2:4 – Krężołek – Djumić – Tyczyński (41:34, w przewadze), 2:5 – Karjalainen – Ahopelto - Wajda (47:41), 2:6 - Soderberg – Huhdanpaa – Ackeed (53:04).

Sędziowali: Marcin Polak i Andrzej Nenko – Kamil Wiwatowski i Igor Dzięciołowski. Widzów 2520.

ZAGŁĘBIE: Szczepkowski; Sozanski (2) – Kotlorz, Andrejkiw – Naróg, Saur – Krawczyk, Włodara; Djumić (2) – Tyczyński – Krężołek (2), Shin – Viikila – Sirkia, Szturc – Sawicki – Korenczuk (2), Bernacki – Bucenko – Sołtys (2). Trener Matias LEHTONEN.

UNIA: Lundin; Ackered (2) – Soderberg, Diukow – Vertanen, Kolusz – Bezuszka, Prokopiak – Wajda; Holm - Ahppelto – Sadłocha, Karjalainen (4) - Heikkinen - Marklund (2), Liljewall (2) – Dziubiński (2) – Huhdanpaa, Prusak – Krzemień – Kusak. Trener Antti KARHULA.

Kary: Zagłębie – 10 min, Unia - 10 min


5 SEKUND przewagi potrzebowali gospodarze, by zdobyć drugiego gola.

30 STRZAŁÓW oddali goście, zaś gospodarze - 27.

32 SEKUNDY
przebywał w boksie kar Jan Sołtys, gdy Krystian Dziubiński po indywidualnej trafił na 2:1.