Sport

Mistrzowska solidność

Jedna bramka wystarczyła drużynie Adriana Siemieńca do wygrania z beniaminkiem z Katowic.

Taras Romanczuk zdobył „złotego" gola. Fot. PAP/Artur Reszko

Wydarzenia z rundy jesiennej mogły sprawić, że kibice GKS-u Katowice byliby w stanie uwierzyć w to, że ich ukochana drużyna wróci ze stadionu mistrza Polski z pozytywnym wynikiem. W końcu ekipa Rafała Góraka wygrała u siebie z Jagiellonią 3:1, rozgrywając bardzo dobre zawody. Od tego momentu jednak wiele się zmieniło, szczególnie w szeregach drużyny Adriana Siemieńca. W sierpniu 2024 roku „Jaga" zmagała się z małym kryzysem w lidze, a przygotowywała się jeszcze do gry na kilku frontach. Teraz natomiast białostoczanie są w gazie. Widać, że potrafią odpowiednio dysponować swoimi siłami, żeby zarówno w europejskich pucharach, jak i w ekstraklasie radzić sobie dobrze.

Mimo wszystko przed meczem można było zakładać wiele scenariuszy. W końcu GieKSa nie jest beniaminkiem, który łatwo oddaje punkty. Potwierdziły to pierwsze kolejki po zimowej przerwie, gdy potrafiła wygrać z Rakowem Częstochowa i Stalą Mielec czy zremisować z Piastem Gliwice. Pierwszą porażkę w 2025 roku poniosła tydzień temu, gdy walczyła jak równy z równym z Motorem Lublin (2:3).

Zamieszanie w „16”

Pierwsze minuty spotkania na Podlasiu pokazały, który z zespołów walczy o obronę mistrzostwa Polski, a który spędza pierwszy sezon od lat na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Jagiellonia grała mądrze i nie pozwalała GKS-owi na rozwinięcie skrzydeł. Katowiczanie nie mieli praktycznie żadnej dogodnej okazji do strzelenia gola. Z kolei z drugiej strony boiska gospodarze nieustannie poszukiwali gola. Przy pierwszej świetnej okazji przyjezdnych z Górnego Śląska uratowała… ręka Marcina Wasielewskiego. Po strzale Jesusa Imaza piłka odbiła się od górnej kończyny wahadłowego i zatrzymała się na poprzeczce. Sędziowie nie dopatrzyli się przewinienia.

Mimo tego GKS nie utrzymał czystego konta do końca pierwszej połowy. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zakotłowało się pod bramką Dawida Kudły. Piłkę z linii bramkowej źle wybijał Marten Kuusk i trafiła ona na głowę Tarasa Romanczuka, który umieścił ją w siatce.

Odrodzenie?

Rafał Górak zdecydował się odpowiedzieć na gola zmianami. Od razu po po przerwie na murawie zameldowali się rezerwowi Dawid Drachal, Filip Szymczak oraz Lukas Klemenz i GieKSa zaczęła prezentować się lepiej. Podopiecznym trnera Góraka brakowało jednak konkretów pod bramką Sławomira Abramowicza. Akcji, po których mogła paść bramka, było niewiele. Najlepszą miał Marcin Wasielewski, który ruszył prawym skrzydłem i miał problem z finalizacją akcji, gdy zaczął schodzić do środka i zbliżać się do bramki. Blisko pierwszego gola w barwach GieKSy (po powrocie do Katowic) był Szymczak, ale po jego uderzeniu sprzed pola karnego piłka minimalnie minęła słupek.

Druga poprzeczka

Gdy zespół z Górnego Śląska poszukiwał gola wyrównującego, Jagiellonia zachowywała spokój i czekała na okazje. Najciekawszą po zmianie stron miał Darko Czurlinow, który pojawił się na murawie w 63 min, zastępując 16-letniego Oskara Pietuszewskiego. Macedończyk oddał atomowe uderzenie, które zatrzymało się na poprzeczce.

Goście w końcu trafili do siatki. W 88 min Abramowicza pokonał Borja Galan, ale sędzia gola nie uznał. Przed strzałem Hiszpana golkiper był faulowany przez Oskara Repkę. Obaj zderzyli się, wyskakując do dośrodkowania, przez co bramkarz nie był w stanie skutecznie interweniować przy próbie Galana. W tym momencie nadzieje na doprowadzenie do remisu były tak naprawdę żadne.  GieKSa nie była w stanie przeciwstawić się Jagiellonii, oddając zaledwie jeden celny strzał przez 90 minut.

Kacper Janoszka

OCENA MECZU⭐

◼  Jagiellonia Białystok – GKS Katowice 1:0 (1:0)

1:0 - Romanczuk, 36 min (głową, bez asysty)

JAGIELLONIA: Abramowicz 5 – Wojtuszek 6, Skrzypczak 5, Ebosse 7, Polak 5 – Kubicki 6 (71. Silva niesklas.), Romanczuk 7 (64. Flach 4) – Villar 6, Imaz 6 (86. Rybak niesklas.), Pietuszewski 5 (63. Czurlinow 4) – Pululu 5 (71. Diaby-Fadiga niesklas.). Trener Adrian SIEMIENIEC. Rezerwowi: Stryjek, Stojinović, Semedo, Retsos.

GKS: Kudła 5 – Czerwiński 4, Jędrych 4, Kuusk 2 (46. Klemenz 3) – Wasielewski 4 (71. Gruszkowski niesklas.), Repka 5, Kowalczyk 4 (46. Drachal 3), Galan 3 – Błąd 4 (82. Marzec niesklas.), Bergier 3 (46. Szymczak 4), Nowak 4. Trener Rafał GÓRAK. Rezerwowi: Strączek, Mak, Komor, Milewski.

Sędziował Wojciech Myć (Lublin) – 5. Asystenci: Tomasz Listkiewicz (Warszawa) i Andrzej Zbytniewski (Lublin). Czas gry 95 min (47+48). Widzów 14271. Żółta kartka Repka (47. faul).

Piłkarz meczu – Taras ROMANCZUK

 

MÓWIĄ LICZBY
JAGIELLONIA GKS
54 posiadanie piłki 46
3 strzały celne 1
15 strzały niecelne 10
4 rzuty rożne 0
13 faule 12
2 spalone 2
0 żółte kartki 1