Mistrzowie pokonani
Triumfatorzy Euro 2024 nie byli w stanie pokonać Portugalczyków, którzy po raz drugi sięgnęli po puchar Ligi Narodów.
Cristiano Ronaldo nie mógł się napatrzeć na trofeum Ligi Narodów. Fot. PAP/EPA
LIGA NARODÓW
Mistrzowie Europy, Hiszpanie, wielka reprezentacja pod dowództwem Luisa de la Fuente, musieli pogodzić się z tym, że w finale Ligi Narodów lepsi okazali się Portugalczycy. Hiszpanie dwukrotnie prowadzili, dwukrotnie byli blisko tego, żeby zakończyć rywalizację zwycięstwem. Ostatecznie nie byli szczelni w obronie, podobnie jak w półfinałowym meczu z Francją, w którym wygrali 5:4. Problem kadry La Furia Roja polegał na tym, że w starciu z Portugalią nie była w stanie strzelić tak wielu goli, jak Trójkolorowym. I zespół Roberto Martineza dwukrotnie doprowadzał do wyrównania i sprawił, że musiała zostać rozegrana dogrywka, a następnie seria rzutów karnych, w której Portugalczycy okazali się silniejsi psychicznie. – Czuję dumę, bo robię to, co kocham od dziecka, jestem w świecie futbolu. Marzyłem o takiej chwili, chodząc na mecze w Saragossie (skąd Martinez pochodzi – przyp. red.) z moim tatą – powiedział po meczu selekcjoner Portugalczyków, który w finale pokonał swoich rodaków.
Paryska siła
Jednym z najlepszych zawodników na boisku był Nuno Mendes. Piłkarz w ostatnich tygodniach przeżywa same sukcesy. Lewy obrońca 31 maja świętował triumf w finale Ligi Mistrzów, wygrywając z Interem 5:0. Tydzień później wygrał finał Ligi Narodów. 22-latek rozpoczął niedzielne spotkanie w pierwszym składzie. To on strzelił gola na 1:1 w 26 minucie, gdy Portugalczycy tego najmocniej potrzebowali, ledwie 5 minut po utracie pierwszej bramki. Swoją przebojowością i umiejętnością mocnego uderzenia sprawił, że Unai Simon nie miał absolutnie nic do powiedzenia i musiał wyciągnąć piłkę z siatki. To on jest jednym z przedstawicieli złotego pokolenia portugalskiego futbolu, które z piłką potrafi zrobić nieprawdopodobne rzeczy.
Wystarczy spojrzeć na wyjściową jedenastkę, która zagrała przeciwko Hiszpanom. W składzie wybranym przez Martineza widnieją nazwiska piłkarzy młodych, w których drzemie głód sukcesów. Na prawej stronie defensywy z przymusu zagrał 20-letni Joao Neves (jest nominalnym środkowym pomocnikiem), klubowy kolega Nuno Mendesa. Jest jednym z najlepszych pomocników Ligue 1. W PSG jest kluczowym zawodnikiem w układance Luisa Enrique. I nie jest przypadkiem to, że paryski klub ma w swoich szeregach także Vitinhę, zawodnika środka pola, który jednym ruchem potrafi zmylić całą obronę przeciwnika. Vitinha z trio z PSG jest najstarszy, ma 25 lat, ale wciąż przecież jest młodym zawodnikiem, przed którym jeszcze wiele lat kariery na najwyższym poziomie.
Mieszanka wybuchowa
Poza piłkarzami PSG przeciwko Hiszpanom zagrał także 23-letni Goncalo Inacio, środkowy obrońca Sportingu, który sprawnie załatał dziurę po zakończeniu kariery przez wielkiego Pepe. Jest ostoją linii defensywnej. Zapewne niedługo opuści ojczyznę i przeniesie się do lepszej ligi. O grę w ofensywie dbali natomiast 22-letni Francisco Conceicao, który ostatni sezon spędził na wypożyczeniu w Juventusie, oraz trzy lata starszy Pedro Neto z Chelsea. Każdy z wymienionych piłkarzy jest świetnym indywidualistą o ogromnych umiejętnościach. Roberto Martinez wie jednak, w jaki sposób stworzyć z nich drużynę. Dołączył do nich graczy doświadczonych, z sukcesami na wielu płaszczyznach, takich, którzy pamiętają sukces w Lidze Narodów z 2019 roku. Młodsi wsparci byli przez Bruno Fernandesa z Manchesteru United, Bernardo Silvę oraz Rubena Diasa z Manchesteru City i przede wszystkim 40-letniego Cristiano Ronaldo. Połączenie doświadczenia z młodością dało Martinezowi mieszankę wybuchową, otrzymał drużynę, która gotowa jest na postawienie się mistrzom Europy.
Legenda wciąż groźna
Wspomniany Cristiano Ronaldo nie dokończył spotkania z powodu delikatnej kontuzji w drugiej połowie. Jednak jego wkład w sukces był ogromy i nie może pozostać niezauważony. Zawodnik Al-Nassr w 61 minucie zdobył gola na 2:2. Wykazał się sprytem w polu karnym. Wygrał pojedynek siłowy z Markiem Cucurellą, po czym pewnie uderzył, dając Portugalczykom nadzieję na wygraną. Dzięki tej bramce dotarli do dogrywki i do serii rzutów karnych. CR7 zszedł z murawy na kilka minut przed zakończeniem drugiej połowy. Zostawił zespół w poczuciu świetnie wykonanej roboty. Udowodnił, że pomimo upływających lat, wciąż wiele potrafi. Wciąż jest liderem reprezentacji, wciąż zdobywa ważne gole i zapewne zagra jeszcze w mistrzostwach świata w Ameryce Północnej w przyszłym roku, gdy już będzie 41-latkiem.
Ogromne wrażenie robią liczby Cristiano związane z grą w narodowych barwach. Debiutował w reprezentacji w sierpniu 2003 roku. Odegrał ważną rolę w wicemistrzostwie Europy w 2004 roku. Teraz, 21 lat później, gdy wszystko wokół niego się zmieniło, on dalej gra w reprezentacji, dalej strzela gole i dalej osiąga sukcesy. Jest kapitanem z krwi i kości. – Ma charakter mistrza. Jesteśmy drużyną z kapitanem, który zawsze wie, co jest nam potrzebne. Cristiano Ronaldo jest idealnym kapitanem. Wykorzystujemy jego wiedzę o futbolu i doświadczenie, żeby wygrywać – powiedział po triumfie Roberto Martinez.
Po zejściu z boiska CR7 bacznie przyglądał się temu, jak radzi sobie drużyna bez niego. Później, gdy doszło do rzutów karnych, odwracał wzrok, nie mógł patrzeć, jak strzelają jego partnerzy. Gdy w końcu Alvaro Morata chybił, a Ruben Dias w piątej serii umieścił piłkę w siatce, Ronaldo zalał się łzami szczęścia, które tylko potwierdziły, jak wiele dla niego znaczy gra w reprezentacji. Jak wiele znaczą dla niego kolejne trofea, których ma już przecież mnóstwo i wiele w życiu zobaczył. Jego miłość do futbolu jest po prostu godna docenienia.
Dla CR7 starcie z Hiszpanami było 220. meczem w kadrze, w którym zdobył 138. gola. A najpiękniejsze w tej historii jest to, że jeszcze się nie kończy.
Kacper Janoszka
