Mission coraz bardziej possible
Dwa trenerskie debiuty - ten warszawski udany, ten gliwicki na razie klapa.
Mattias Markusson wreszcie ma powody do zadowolenia. MKS wygrał dwa mecze pod rząd! Fot. Sebastian Sienkiewicz / PressFocus
◼ Nie zwalnia tempa lider z Włocławka. Anwil bardzo pewnie pokonał w Stargardzie Spójnię. Kluczowa była trzecia kwarta, którą goście wygrali 25:11. Zaliczyli też w niej serię 15 punktów z rzędu. Było po meczu. - Chciałbym podziękować mojej drużynie i sztabowi. Nie jest łatwo grać po Pucharze Polski i przerwie kadrowej. To był intensywny mecz. W drugiej i trzeciej kwarcie zagraliśmy fenomenalnie w defensywie. To rzecz, na którą mocno stawiamy - podsumowywał trener Selcuk Ernak. Graczem meczu był skuteczny Ryan Taylor. Amerykanin niemal nie mylił się przy rzutach (6/7 z gry, 3/3 z dystansu).
◼ Za nami derby Warszawy. Zieloni Kanonierzy minimalnie lepsi od Dzików. Bohaterem spotkania został Kameron McGusty, który trafił równo z końcową syreną, zapewniając gościom sukces. Zdobył 25 punktów, 7 zbiórek i 3 asysty. W ekipie Dzików błyszczał Janari Joesaar (16 punktów, 11 zbiórek). W Legii debiutował nowy trener, Estończyk Heiko Rannula. - Jestem dumny z drużyny, z tego, że mając kilka złych momentów w drugiej połowie, mimo to walczyła do końca, zawodnicy nie stracili koncentracji i wzięli sprawy w swoje ręce. Odbyliśmy ledwie dwa treningi, więc zwycięstwo to ich zasługa. Zapamiętam ten mecz na długo - powiedział na konferencji prasowej Rannula. Legioniści grali bez zakontraktowanego kilka dni wcześniej Amerykanina polskiego pochodzenia Marcusa Zegarowskiego. To dlatego, że dotarł do Warszawy zbyt późno. Zadebiutuje w kolejnym spotkaniu.
◼ Tymczasem nie udał się trenerski debiut w Gliwicach Borisowi Balibrei. Walczące o utrzymanie GTK wyraźnie przegrało w Hali Globus w Lublinie. Najlepszym graczem Startu był Amerykanin Tevin Brown, który zdobył 20 punktów, dodając do tego 4 zbiórki i 4 asysty. Lublinianie musieli sobie radzić bez Jakuba Karolaka, który ma problem z kontuzjowanym kolanem. Nie jest jasne jak długo potrwa przerwa.
◼ Jean-Denys Choulet kręci w Dąbrowie Górniczej kolejny odcinek serii "Mission Impossible". Skazany na spadek MKS wygrał drugi mecz z rzędu i ma już tylko punkt straty do GTK Gliwice, a także lepszy bilans zarówno z gliwiczanami, jak i sąsiadującą Arką Gdynia. Po niedzielnym meczu w Gdyni złapali się za głowy. Wszystkim się wydawało, że spadkowicz jest już znany, tymczasem Francuz i jego ekipa mocno namieszali w ostatnich kolejkach. - To dla nas bardzo bolesna porażka. Musimy przeanalizować ten mecz, wyciągnąć wnioski, porozmawiać po męsku - mówił Jakub Garbacz. - Ponieśliśmy bolesną przegraną na własnym parkiecie. Nie ma już miejsca na błędy. Musimy pracować i naciskać, żeby było lepiej w kolejnych spotkaniach - dodał trener Arki Nikola Vasilev.
Bohaterem meczu był Cobe Williams, który debiutował w naszej ekstraklasie. Amerykanin zdobył aż 35 punktów, statystycy obliczyli, że to najlepszy taki debiut od ponad dwudziestu lat! Trener Choulet nie ukrywał radości. - To był bardzo trudny mecz. Cobe Williams robi dużą różnicę, jego sprowadzenie to dla nas wielki plus. Bardzo dziękuję wszystkim zawodnikom, ciężko pracują przez cały tydzień. Po długiej wyprawie nad morze zagrali naprawdę dobrze - chwalił swoich graczy Francuz. W najbliższej kolejce MKS podejmować będzie wrocławski Śląsk. Czy będzie hat trick?
(p)