Sport

Mimo ogromnej motywacji

Kobiece zespoły klubowe porażkami zakończyły w weekend swoją przygodę z europejskimi pucharami.

Piłkarki ręczne z Gniezna zdobyły w Europie cenne doświadczenie. Fot. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

Piłkarki ręczne KGHM MKS Zagłębia Lubin, po niedzielnej porażce z francuskim Bourgogne Dijon 24:32 (9:18), zajęły 3. miejsce w grupie C Ligi Europejskiej i nie awansowały do ćwierćfinału. W sobotę przygodę w Pucharze Europejskim zakończyły też piłkarki ręczne MKS PR Urbis Gniezno, przegrywając w ćwierćfinale z Iuventą Michalovce 22:26 (w pierwszym meczu 36:21 wygrał zespół ze Słowacji).

Małymi krokami

Mimo porażek trener siódemki z najstarszej stolicy Polski Robert Popek daleki był od rozczarowania. - Cieszyliśmy się z każdego meczu i posmakowaliśmy trochę innego grania niż w naszej superlidze - podsumowywał. - W Michalowcach zagraliśmy zaledwie dwa dni po ligowym, ważnym dla nas meczu w Chorzowie z Ruchem. Słowacja to bardzo trudny teren, spotkaliśmy się z bardzo agresywną obroną i ten element zadecydował o wyniku dwumeczu. Tamto spotkanie było ostre, wręcz agresywne i gospodynie zasłużenie wygrały, co pozwoliło im w rewanżu zagrać ze spokojniejszą głową.

MKS Urbis nie rezygnował jednak z walki o awans i na początku meczu prowadził 5:0. Rywalki, choć po pierwszej połowie przegrywały 8:9, w drugiej połowie zdołały uporządkować grę i w pełni kontrolowały przebieg spotkania. - Sport już widział nie takie historie i zawsze można było myśleć o niespodziance. Iuventa to jednak bardzo doświadczona drużyna. Słowaczki od kilku lat grają w europejskich pucharach, od trzech sezonów meldują się w czwórce rozgrywek, a przed rokiem wystąpiły w finale. Teraz w końcu chcą zdobyć to trofeum, a my spróbowaliśmy stanąć im na drodze. Małymi krokami idziemy do przodu. W końcu było to nasze pierwsze podejście do europejskich pucharów - podkreślił opiekun MKS Urbis.

Smak innego grania

Gnieźnianki w poprzednich rundach wyeliminowały wicemistrza Grecji EP Panorama, włoski Erice SSD ARL, a w 1/8 finału hiszpański Caja Rural Aula Valladolid. Trener Popek przyznał, że nie stawiał sobie i drużynie celów przed startem w Pucharze Europejskim. - Cieszyliśmy się z każdego meczu i każdego awansu. Musieliśmy poznawać różne style gry - grecki, włoski, hiszpański, a w ostatnim dwumeczu słowacki. I to jest dużym plusem dla nas. Moje dziewczyny miały okazję się przekonać jak szybko grają Hiszpanki. Z kolei czesko-słowacka MOL Liga jest niezwykle atletyczna i dosłownie musieliśmy się bić (Iuventa ma 34 punkty, jest wiceliderem, o 2 „oczka” ustępuje ekipie z Dunajskiej Stredy, którą podejmie 15 marca - przyp. red.). Posmakowaliśmy jednak trochę innego grania niż w naszej superlidze - zaznaczył Robert Popek.

Jak dodał, występy w Europie i nabyte doświadczenie już procentują w lidze, natomiast gra na dwóch frontach nie jest łatwa do pogodzenia. - Granie co trzy dni to bardzo duże wyzwanie, zarówno pod względem logistycznym, jak i sportowym. Po prostu brakowało nam czasu na wypoczynek, ale dziewczyny potrafią grać bardziej dojrzale, do pewnych sytuacji podchodzą w sposób bardziej wyrachowany. Nie robią głupot, które przytrafiały się im wcześniej. Nie ukrywam, że w kolejnym sezonie znów chcielibyśmy pokazać się w Europie - podsumował trener Popek. Ekipa z Gniezna od dłuższego czasu musi sobie radzić w osłabionym składzie. Długa lista kontuzjowanych skróciła się o Justynę Świerżewską, która w meczu z Iuventą wybiegła na boisko, a dziś o 20.30, wraz z koleżankami, stawi czoło MKS-owi Fun Floor Lublin w wyjazdowym spotkaniu 18. serii Orlen Superligi. Mecz ten będzie można zobaczyć w Polsacie Sport 2.

(ZC, PAP)