Miliony w ruch
Po tym, co dzieje się na rynku transferowym, łatwo stwierdzić, które z zespołów mają ogromne aspiracje.
Zimą Legia wykupiła za grube miliony Rubena Vinagre'a. Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus
Na pierwszy rzut oka widać, że Legia ma zamiar zaatakować pozycję lidera – choć na razie wychodzi jej to z marnym skutkiem. Nie po to przecież wydaje się 1,5 miliona euro na Ilję Szkurina, 2,5 miliona euro na zakontraktowanie wcześniej wypożyczonego Rubena Vinagre’a i pozyskuje się – choć za stosunkowo niską kwotę 250 tysięcy euro – Wahana Biczachczjana z Pogoni, żeby zadowolić się miejscem poza podium. Świadczy też o tym wypożyczenie bramkarza Vladana Kovaczevicia ze Sportingu, choć przecież Goncalo Feio mógłby przetrwać do końca sezonu z Kacprem Tobiaszem między słupkami.
Raków także zdecydował się na zimowe wydatki i sprowadził do siebie jednego z najlepszych strzelców rundy jesiennej w ekstraklasie, Leonardo Rochę. Do ataku przyszedł został także 17-letni Adam Basse ze Śląska Wrocław, choć w jego przypadku jest to raczej inwestycja (250 tysięcy euro) w przyszłość. Głucha na wieści z innych obozów nie pozostawała także Jagiellonia, która zagarnęła Leona Flacha z zespołu Philadelphia Union czy Norberta Wojtuszka z Górnika Zabrze. Ponadto wypożyczyła także stopera Enzo Ebosse z Udinese. Wydawać by się mogło, że najmniej – spośród klubów ligowej czołówki – działo się w Lechu Poznań, ale on także był aktywny. Zdecydował się na wykupienie Patrika Walemarka z Feyenoordu za 1,8 miliona euro, na transfer Gisliego Thordarsona z Vikingura za 500 tysięcy euro czy na wypożyczenie Mario Gonzaleza z Los Angeles FC (rundę jesienną grał w Famalicao, w portugalskiej ekstraklasie). Widać więc, że wszystkim zależy na triumfie.
Podane wyżej przykłady (poza Thordarsonem) wymykają się poza utarty zimowy schemat transferów do ekstraklasy. Okazało się, że zawodników nie trzeba szukać tylko na Słowacji, w Czechach i – to widoczne jest szczególnie zimą – w krajach skandynawskich. Oczywiście takich transferów w ekstraklasie nie brakuje (np. Gustav Henriksson do Cracovii, Erik Jirka do Piast Gliwice, Pyry Hannola do Stali Mielec czy Assad Al-Hamlawi do Śląska Wrocław), ale Raków, Legia, Lech czy Jagiellonia udowodniły, że można na rynku wykonywać w miarę zrozumiałe ruchy i sprowadzać piłkarzy, po których przynajmniej wiadomo, czego można się spodziewać.
Sporo działo się też na zapleczu ekstraklasy, gdzie zbrojenia przeprowadzają drużyny walczące o awans. Arka sięgnęła po zawodników od ligowych rywali (Jędrzej Grobelny z Warty Poznań czy Dawid Kocyła z Wisły Płock), Miedź Legnica poszukiwała w ekstraklasie (Mateusz Bochnak, Wojciech Hajda, Tomasz Walczak), podobnie jak Bruk-Bet (Krzysztof Kubica, Bartosz Kopacz). Walka o miejsce w TOP 2 zapowiada się na niezwykle zaciętą, co pokazały dwie pierwsze pierwszoligowe kolejki w tym roku.
Kacper Janoszka