Sport

Miasto sypnęło kasą

Jak trwoga, to do… samorządu. Zabrzański magistrat zdecydował o podwyższeniu kapitału Górnika Zabrze S.A. Do klubu popłynęło 4,5 mln zł.

W Górniku są i punkty, i… kasa. Na zdjęciu w objęciach kolegów ląduje Josema. Fot. Marcin Bulanda/Pressfocus.pl

GÓRNIK ZABRZE 

Górnik to niejedyny klub w ostatnim czasie, który może liczyć na pomoc miasta. Dokładnie tak samo było przecież niedawno w sąsiednich Gliwicach.

Ważna kasa

Kiedy wyszło na jaw, że Piast ma ok. 33-milionową dziurę w budżecie, właściciel klubu - miasto - sypnął 16 milionami złotych. A przypomnijmy, że był moment, iż z klubowego budżetu gliwiczan na pensje piłkarzy szło… 105 procent! Kielce i Korona? Tam też miejska kasa szła i idzie w klub. 4 miliony w lutym zeszłego roku, 2 miliony teraz. Nie wszystkim się to podoba.

„Każdą złotówkę, przed jej wydaniem, oglądamy nie dwa, ale kilkanaście razy. Analizujemy, rozważamy, nie podejmujemy decyzji pod wpływem emocji ani potencjalnych politycznych zysków. Tym razem było tak samo. Zanim zapytaliśmy radnych o zgodę, podsumowaliśmy argumenty „za” i przeciw”  napisała na profilu facebookowym profilu Agnieszka Rupniewska

Prezydent miasta Zabrze dodała: „Przekazaliśmy pieniądze Górnikowi Zabrze, by spokojnie zmierzał do wyznaczonego celu – uporządkowania sytuacji w klubie. 4,5 mln zł pozwoli spłacić zobowiązania Górnika zaciągnięte w 2015 r. i poręczone przez Miasto, ale, co równie ważne, zaoszczędzić na kosztach egzekucyjnych za niedotrzymanie terminów”.

Przypomnijmy, że magistrat posiada 85,23 proc. akcji Górnika. Miasto rządzi w klubie od 2011 roku, kiedy przejęło go od Allianz Polska. W Zabrzu trwa obecnie proces prywatyzacji klubu. W grze jest Lukas Podolski ze swoim konsorcjum LP Holding GmbH i przedsiębiorstwo Zarys-Tabapol. Właściciel Zarysu, Paweł Ossowski, był na sobotnim meczu z Radomiakiem, ale to żadna nowina, bo to przecież kibic Górnika, a Zarys sponsoruje zabrzan od 2017 roku.

Trzeba więcej czasu

A co jeśli idzie o sprawy sportowe? Po dwóch pierwszych meczach, w których Górnik zdobył punkt, remisując z Puszczą i wyraźnie przegrywając z Pogonią, atmosfera jest dużo lepsza, bo przyszła wygrana po emocjonującym spotkaniu z Radomiakiem. Trener Jan Urban nie do końca był jednak zadowolony z ostatniego występu.

- Nie da się, ot tak, grać płynnie. W drużynie jest wiele zmian. Pracujemy nad tym, żeby było lepiej. Frustrujące dla mnie jest to, że wpuszczam zawodnika na boisko i nie do końca wiem, co mi może dać. Jak wiem, co może dać, czego można od niego oczekiwać, to jestem spokojny, bo wiem na co go stać. Przyszli jednak nowi piłkarze i muszę dopiero zobaczyć, co i jak. Odbywa się to „w praniu”, bo nie ma innej możliwości. Nie funkcjonują też tak, jak byśmy chcieli, nasze skrzydła, mówiłem to już po meczu z Pogonią. Jest wiele czynników, które sprawiają, że brakuje płynności czy większej liczby sytuacji bramkowych; to się z czegoś bierze. Zdobędziemy jeszcze trzy punkty, będziemy mieli pewne utrzymanie, to z chłopaków zejdzie ciśnienie i może będą grali lepiej. To jednak jest proces, to nie jest tak, że się pstryknie i wszystko będzie funkcjonowało – tłumaczy sugestywnie szkoleniowiec „Górników”.

W wygranym meczu z radomianami zadebiutowali kolejni zagraniczni zawodnicy pozyskani w ostatnim czasie. Byli to Słowak Matusz Kmet, który zanotował znakomitą asystę przy zwycięskim golu Lukasa Podolskiego na 3:2, i młody Czech Filip Prebsl. Wcześnie ligowy debiut zaliczyli Norweg Sondre Liseth oraz Nigeryjczyk Abbati Andullahi.

Michał Zichlarz