Sport

Meronk awansuje w Anglii

Adrian Meronk pnie się w klasyfikacji Husqvarna British Masters hosted by Sir Nick Faldo. Do prowadzącego Marco Penge’a dołączył Daniel Hillier.

Adrian Meronk skupia się teraz na utrzymaniu karty DP World Tour. Zdjęcia Marek Darnikowski

Nie jest łatwo w tym roku na słynnym polu The Belfry, czterokrotnej arenie Ryder Cup. Gra przerywana była w czwartek, kiedy to z powodu burz i podtopionego pola wielu zawodników nawet nie przystąpiło do gry. Wśród nich był też Polak. W piątek rozegrał 27 dołków, balansując w okolicy cuta. W sobotę najpierw musiał dokończyć drugą rundę, a po chwili oddechu ponownie wyruszyć na pole i grać aż do momentu, kiedy nadejdą ciemności. Dziewięć dołków kończonej drugiej rundy zagrał na para, zaliczając dwa birdie i dwa bogeye. Później zaatakował, na rozegranych ośmiu dołkach trafiając aż cztery birdie, poprzedzone tylko jednym skromnym bogeyem. Z wynikiem -4 awansował o 21 pozycji, na miejsce T34.

Marco Penge i Daniel Hillier przystąpią do decydującej niedzieli z wynikiem -11. Harmonogram rund został całkowicie zaburzony przez wcześniejsze perturbacje pogodowe, które łącznie kosztowały organizatorów ponad 9 godzin przestojów. Sobota płynęła już wartko, pod znakiem nadrabiania zaległości. Druga runda została ostatecznie ukończona dopiero około godziny 16:00 czasu lokalnego. Lider po piątku, Marco Penge, zamknął poranną część ze świetnym wynikiem 65 uderzeń i na półmetku prowadził samodzielnie z wynikiem -10. Trzecia runda rozpoczęła się dopiero o 16:30. Aby przyspieszyć grę, zawodnicy startowali w trzyosobowych grupach jednocześnie z pierwszego i dziesiątego dołka. O godzinie 19:56 czasu lokalnego sędziowie musieli przerwać grę z powodu zapadających ciemności. Najsłabsza grupa w sobotę zdołała zakończyć piętnasty dołek, a najlepsza rozpoczynać będzie niedzielny maraton dopiero od dołka szóstego - to właśnie tam znajdują się Penge i Hillier oraz zajmujący czwarte miejsce Niklas Nørgaard.

Tuż za plecami pary liderów czai się reprezentant Irlandii Północnej, Tom McKibbin, który traci do nich zaledwie jedno uderzenie. Na miejscu czwartym oprócz Nørgaarda jest jeszcze Paragwajczyk Fabrizio Zanotti.

Marco Penge zmaga się w tym roku z poważnymi problemami zdrowotnymi. Jego gehenna zaczęła się od infekcji wirusowej, której nabawił się w listopadzie zeszłego roku podczas DP World Tour Championship w Dubaju. Wirus wywołał przewlekłe dolegliwości, które zaatakowały ucho, szyję oraz układ nerwowy. Anglik zmagał się z powracającym zapaleniem zatok oraz silnymi zawrotami głowy. Z tego powodu przechodził liczne specjalistyczne badania, w tym rezonans magnetyczny głowy.

Na trudną sytuację nałożył się natłok obowiązków, po tym jak narzucił sobie zbyt intensywny kalendarz startów. Do tego doszły przeprowadzka do USA oraz narodziny drugiego dziecka. Jego syn Romeo spędził po urodzeniu aż 21 dni na oddziale intensywnej terapii noworodków. Penge przyznał później otwarcie, że rozpoczęcie sezonu w takim stanie było błędem.

Po nieudanym występie w wielkoszlemowym PGA Championship w połowie maja, ogłosił, że robi całkowitą przerwę od golfa, aby skupić się na zdrowiu i zawiesił swoje występy na PGA Tour.

Z powodu przewlekłych problemów zdrowotnych na początku czerwca wycofał się ze startu w U.S. Open w Shinnecock Hills. Jak sam przyznał, był tą decyzją "zdruzgotany", ale zdrowie stanowiło priorytet. Przez sześć tygodni w ogóle nie dotykał kijów, spędzając czas z rodziną.

Wrócił do gry już na początku lipca podczas turnieju DP World Tour - BMW International Open w Monachium, deklarując, że czuje się zdrowotnie na około 90%. British Masters jest dla niego kluczowym momentem obecnego etapu powrotu na europejską ziemię. Z powodu wielotygodniowej nieobecności w USA spadł w rankingu FedEx Cup na 112. miejsce, co oznacza, że jesienią tego roku będzie musiał ponownie polecieć do Ameryki i walczyć w jesiennych turniejach PGA Tour, aby utrzymać pełną kartę w lidze na kolejny sezon.

Turniej na polu The Belfry jest pierwszym, który liczy się do rankingu europejskiego Ryder Cup, który w przyszłym roku rozegrany zostanie w Irlandii. Po tym jak o mały włos nie dostał się do drużyny na Bethpage, w Nowym Jorku, Marco powalczy o miejsce w Irlandii w 2027 roku.

„To szczyt europejskiego golfa. Bardzo chciałbym dostać się do drużyny Ryder Cup” – przyznał Penge na konferencji prasowej przed zawodami. „Czuję się lepszym graczem niż w zeszłym roku. Gram tak dużo w Ameryce i kiedy wracam na turnieje i pola golfowe tutaj, widzę, jak mogę porównać swoje samopoczucie wtedy, z tym jakie jest teraz. Czuję, że bardzo się rozwinąłem jako gracz. Po prostu jeszcze tego nie udowodniłem. Ale jest mnóstwo czasu na kwalifikacje, a dobry golf ostatecznie przemówi sam za siebie i do tego właśnie muszę wrócić. Tak, to ekscytujące, że mam coś, o co mogę powalczyć”.

Niedzielna transmisja z The Belfry z komentarzem Andrzeja Persona w Polsacie Sport Extra 4 od 13.00. Golf Zone od 15.00 pokaże turniej Ladies European Tour - KPMG Women's Irish Open, niestety już bez Doroty Zalewskiej. Eurosport 2 od 18.00 transmitować będzie finałową rundę TOUR Championship. Komentują Jacek Person i Mateusz Kniaginin.

Kasia Nieciak

Marco Penge wraca do gry po perturbacjach zdrowotnych