Sport

Mentalność zwycięzców

Trudne czasy kształtują silnych ludzi i tak jest w naszym przypadku. To nas motywuje do pracy, staramy się skupiać na grze, nie zamierzamy się poddawać - mówią zabrzanie, którzy ostatnio muszą się mierzyć z nie tylko ze sportową sferą życia.

Powołany do kadry Kacper Ligarzewski najpierw powalczy z Górnikiem w lidze. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

ORLEN SUPERLIGA MĘŻCZYZN

Późnym niedzielnym wieczorem w Zabrzu piłkarze ręczni Górnika powalczą o kolejne ligowe punkty. Tym razem przeciwnikiem podopiecznych trenera Arkadiusza Miszki będzie Piotrkowianin, zespół niżej notowany - aktualnie 12. z 19 punktami, Górnik jest 8. - którego jednak nie można lekceważyć. Celujący w szóstkę „Trójkolorowi”, do tej pozycji brakuje im 7 punktów, absolutnie nie mogą sobie pozwolić na jakiekolwiek straty. Dlatego mecz, który dla obu zespołów może mieć kluczowe znaczenie, zapowiada się bardzo ciekawie. Emocji w hali „Pogoń” na pewno nie zabraknie. - Spodziewam się twardej walki, bo Piotrków, podobnie jak Wrocław, z którym graliśmy poprzednio, walczy o punkty i nigdy się nie poddaje. Nigdy nie odpuszcza. My z kolei musimy wygrywać, by osiągnąć nasz cel, jakim jest miejsce w pierwszej szóstce, a do tego potrzebujemy zwycięstw. Punkty są dla nas na wagę złota - prawoskrzydłowy Krzysztof Komarzewski najpierw dzieli się swoimi przemyśleniami, a potem - w rozmowie z klubową stroną - mówi o oczekiwaniach. - Oczekuję tego samego, co w każdym innym spotkaniu - maksymalnego zaangażowania i walki do końca. Mogę obiecać, że damy z siebie wszystko.

Trzy superfajne lata

Ekipę z Piotrkowa Trybunalskiego doskonale zna powołany do reprezentacji na marcowe mecze z Portugalią w eliminacjach mistrzostw Europy, Kacper Ligarzewski. - Spędziłem w Piotrkowie trzy superfajne lata. To była dla mnie duża nauka o życiu. Do dziś mam tam wielu przyjaciół, znajomych, oczywiście także w drużynie. Trzymam za nich kciuki. Niech im się dobrze wiedzie, ale nie z nami - uśmiecha się bramkarz Górnika i podkreśla znaczenie tego pojedynku dla obu stron. - Oni plan minimum już wykonali, mają stabilne miejsce w tabeli i to im pasuje - „Ligi” przypomina fakt, że Piotrkowianinowi nie grozi już spadek, a najprawdopodobniej także awans do play offu. - Dlatego z takimi zespołami ciężko się gra, bo one wszystko mogą, a nie muszą. W ogóle jest to zespół nieobliczalny, bez gwiazd, który jednak kilka meczów przegrał pechowo, tylko rzutami karnymi. Gra nowoczesną piłkę ręczną, konsekwentną w obronie. Chłopaki dużo biegają w ataku, lubią grać jeden na jeden. Musimy jednak liczyć na siebie, choć aby zdobyć z nimi punkty, trzeba będzie wszystko z siebie wypruć. Przez 30 minut trzeba będzie przetrzymać ich ewentualną nawałnicę, a potem odjechać i zrobić swoje.

Odszedł bez pożegnania

Ostatnio wiele się działo wokół zabrzańskiego klubu. Nieoczekiwanie z godziny na godzinę odszedł właściciel i jego prezes Bogdan Kmiecik. Uczynił to... nic o tym wcześniej nie mówiąc drużynie, która o rejteradzie swego pryncypała dowiedziała się z internetu i Facebooka. Oczywiście co dalej i jaka będzie przyszłość Górnika, też żaden z klubowych działaczy jej nie poinformował. Dotarła natomiast wiadomość, że rozważana jest... wyprowadzka z Zabrza! Czy ta bardzo niekomfortowa sytuacja wpłynęła na drużynę? - Każdy zna naszą obecną sytuację, ale wolałbym nie komentować spraw pozaboiskowych. Nie jestem do tego kompetentny - mówi Komarzewski. - Możecie sobie tylko wyobrazić, jak się czujemy, jako zawodnicy, nie wspominając o całej reszcie. Nie jest łatwo, choć podobno trudne czasy kształtują silnych ludzi i tak właśnie jest w naszym przypadku. To nas motywuje do pracy, staramy się skupić na grze, robić swoje, nie zamierzamy się poddawać. Musimy się wspierać i przejść przez to razem, bo tylko jako zespół mamy szansę na sukces. Wciąż mamy o co grać. Jako sportowcy mamy mentalność zwycięzców i zrobimy wszystko, by osiągnąć nasze cele - zapewnia skrzydłowy Górnika, z którym zgadza się i nasz reprezentacyjny golkiper oraz reszta ambitnego teamu z Zabrza.

Zbigniew Cieńciała

CZY WIESZ, ŻE...

◼  Pierwsze spotkanie w tym sezonie zakończyło się zwycięstwem zabrzan 33:26, choć sam mecz był bardziej wyrównany niż mógłby to sugerować wynik. Przez długie minuty obie drużyny walczyły jak równy z równym, jednak w kluczowych momentach Górnik wykazał się większą skutecznością, co pozwoliło odnieść zasłużone zwycięstwo.

◼  Tradycyjnie, gdy Górnik występuje w roli gospodarza, jego kibice mają sporo atrakcji. Przed meczem zostanie rozegrany turniej dla dzieci, tym razem dziewczynek z kilku młodzieżowych klubów; pokażą się „Handball Asy”, ale też kluby z Żor, Olkusza, Zawadzkiego i z czeskiej Ostrawy. Do hali „Pogoń” powracają mażoretki „Carnall Zabrze”. Ich pokazy sympatycy „Trójkolorowych” zobaczą przed meczem oraz w przerwie, a dodatkowo w trakcie pauzy odbędą się konkursy z atrakcyjnymi nagrodami.

◼  W trakcie meczu klub będzie prowadził zbiórkę dla 3-letniej Soni, „podopiecznej” Górnika w akcji „Cancer Fighters”, organizowanej wspólnie z Orlen Superligą. Sonia choruje na raka i każde wsparcie jest dla niej ważne. W hali będzie sprzedawane ciasto, pizza i inne smakołyki, a zebrane pieniądze trafią na konto Soni.