Mecz z Górnikiem ważniejszy
Grająca w rezerwowym składzie Legia przegrała na inaugurację fazy ligowej Conference League z Samsunsporem.
Mileta Rajović przedwcześnie cieszy się z trafienia w 80 minucie. Nie zostało uznane... Fot. Leszek Szymański / PAP
Mimo że pierwszym rywalem warszawskiego zespołu była czołowa drużyna poprzedniego sezonu tureckiej Super Lig, trener Edward Iordanescu zaskoczył, czy wręcz zszokował, wystawiając… rezerwowy skład! W porównaniu do wygranego w niedzielę ligowego meczu z Pogonią przy Łazienkowskiej w jego drużynie było… aż 10 zmian! Z podstawowego składu uchował się tylko bramkarz Kacper Tobiasz.
Postawił na innych
Po raz pierwszy od początku szansę dostał niedoszły napastnik Górnika – był już na testach w Zabrzu – Chorwat Antonio Colak. Wcześniej na ligowych boiskach zaliczył jedynie 12 minut. Szansę od pierwszej minuty dostali też m.in. Kacper Urbański i Wojciech Urbański, którzy też mało albo bardzo mało grają w bieżących rozgrywkach. Powód takiej decyzji doświadczonego rumuńskiego szkoleniowca? Tylko jeden: kluczowy mecz w lidze w niedzielę wieczorem w Zabrzu z liderem Górnikiem. Po stratach z początku rozgrywek legioniści chcą odrabiać straty, bo w Warszawie nie ukrywają, że głównym celem jest mistrzostwo. W wyjściowej jedenastce Wojskowych było pół tuzina Polaków, co – jak wiemy – w ostatnich czasach coraz rzadziej się zdarza.
Zaczęło się nawet dobrze dla warszawskiego zespołu, bo po kilku minutach pokazał się Colak. Huknął z kilkunastu metrów groźnie, ale piłka wylądowała tylko na bocznej siatce bramki strzeżonej przez Okana Kocuka. Kiedy wydawało się, że Legia się rozpędza, zainkasowała mocny cios. Były młodzieżowy reprezentant Holandii Anthony Musaba zgubił na skrzydle Marco Burcha, który ostatni mecz grał ponad miesiąc temu w lidze z Cracovią. Nie zdołał go zaasekurować kapitan Artur Jędrzejczyk, a Musaba kapitalnym uderzeniem pod poprzeczkę zaskoczył bezradnego Tobiasza. To był… jedyny celny strzał w pierwszej połowie. Co do tureckiego zespołu, to właśnie skrzydła, z prawej strony Francuz Tanguy Coulibaly, a z lewej Musaba, były jego atutami. Ten pierwszy zawodnik sześć lat na młodzieżowych mistrzostwach świata w Polsce reprezentował… Mali.
Gol? Nie! Spalony...
Miejscowi starali się odrobić straty, z dystansu strzelał m.in. Radovan Pankov, ale bez powodzenia. Samsunspor miał w drużynie zawodników znanych naszym kibicom. Na środku obrony występował Lubomir Satka, przez kilka lat podpora Lecha. Z kolei występujący m.in. w Radomiaku Albert Posiadała, wypożyczony z norweskiego Molde, siedział na ławce. Nie było kontuzjowanego innego byłego zawodnika Lecha, Afonso Sousy.
Zaraz po przerwie mogło być 1:1. Na ładny strzał zza pola karnego zdecydował się Wojciech Urbański, ale futbolówka wylądowała tylko na słupku. Legioniści – bez zmian na drugą połowę – próbowali, atakowali, ale bez powodzenia. Nie było przede wszystkim jednego – celnych uderzeń w kierunku bramki Samsunsporu. Po ponad godzinie na murawie pojawili się gracze podstawowego składu: Jurgen Elitim, Mileta Rajović i Noah Weisshaupt. Próbowali, ale także bez efektu. W 68 minucie dobrze dośrodkował Weisshaupt, ale Rajović głową posłał piłkę nad poprzeczką. Duński napastnik trafił do siatki w końcówce w niesamowitych okolicznościach, w zamieszaniu na linii bramkowej rywala, ale sędziowie dopatrzyli się pozycji spalonej i to trafienie nie zostało uznane…
(zich)
1. kolejka Ligi Konferencji
◼ Legia Warszawa – Samsunsport 0:1 (0:1)
0:1 – Musaba (10)
LEGIA: Tobiasz – Burch, Pankov, Jędrzejczyk, Vinagre – Chodyna (82. Żewłakow), Augustyniak, W. Urbański (76. Biczachczjan), K. Urbański (63. Elitim), Stojanović (63. Weisshaupt) – Colak (63. Colak). Trener Edward IORDANESCU.
SAMSUNSPOR: Kocuk – Yavru (90+3. Gonul), Satka, van Drongelen, Tomasson – Coulibaly (63. Cift), Yuksel (63. Makoumbou), Ntcham (83. Borevković), Holse, Musaba (83. Mendes) – Mouandilmadji. Trener Thomas REIS.
Sędziował Jeremie Pignard (Francja). Widzów 18 712. Żółte kartki: Augustyniak, Jędrzejczyk, Pankov – Yuksel¸ van Drongelen, Borevković, Cift.
