Sport

Marsz mistrzów

Oświęcimianie po dwóch zwycięstwach poczuli się pewniej przed dwumeczem pod Wawelem.

Kamil Sadłocha (przy krążku) był czołową postacią Unii. Fot. PAP/Michał Meissner

TAURON HOKEJ LIGA

Drugie derby Małopolski miały również swój koloryt, ale tym razem obyło się bez dogrywki. Obrońcy tytułu mistrzowskiego wyciągnęli właściwe wnioski z pierwszej potyczki z „Pasami” i wczoraj zaczęli atakować od pierwszych chwil. Stworzyli kilka groźnych sytuacji, choć wszystko zaczęło się od bijatyki pod bramką gości. Christopher Liljewall i Radosław Galant z jednej strony oraz Jewgienij Kamieniew i Damian Kapica z drugiej okładali się ile wlezie. Przy okazji dostało się arbitrom, którzy próbowali rozdzielić krewkich zawodników. Gospodarze szybciej ochłonęli i w 8 min Erik Ahopelto trafił w słupek. W rewanżu Hannes Johansson znalazł się tuż przed Linusem Lundinem, ale nie zdołał go pokonać. Gdy w boksie kar przebywał Jakub Wanacki, gospodarze błyskawicznie wykorzystali przewagę. Carl Ackered uderzał z daleka, zaś krążek przekierował do bramki Krystian Dziubiński. Spiker nie zdążył poinformować kibiców kto zdobył gola, a gospodarze świętowali drugie trafienie. Tym razem Galant wykorzystał nieporozumienie rywali, przejął krążek i nie dał żadnych szans Dominikowi Salamie. Gospodarze byli w ataku, ale 19 min dwóch ich zawodników powędrowało na ławkę kar, ale goście tej sytuacji nie wykorzystali.

Emocje trochę opadły w drugiej odsłonie i obyło się bez bijatyk. Tempo akcji też znacznie spadło, ale Ahopelto, przy współudziale swoich kompanów z ataku, zdobył gola. Wkrótce obrońca „Pasów” Anton Brandhammar dalekim uderzeniem zmniejszył straty, jednak ciągle były spore. Czekaliśmy na ostatnią odsłonę, bo przecież „Pasy” kierowane przez trenera Marka Ziętarę znane są z waleczności.

W trzeciej tercji gospodarze szybko zdobyli 4. gola. Kamil Sadłocha idealnie podał do Daniela Olssona Trkulji, a ten podwyższył wynik. Goście jednak nie dawali za wygraną. Gdy Johan Lundgren pokonał Ludina, gościom zatliła się iskierka nadziei. A potem już nie mieli wyboru i wycofali bramkarza, a ten moment wykorzystał po raz wtóry Ahopelto. Teraz rywalizacja przenosi się pod Wawel.

(sow)

◼  Re-Plast Unia Oświęcim – Comarch Cracovia 5:2 (2:0, 1:1, 2:1)

Stan rywalizacji 2-0

1:0 – Dziubiński – Ackered (10:09, w przewadze), 2:0 – Galant (10:18), 3:0 – Ahopelto – Karjalainen – Heikkinen (27:09), 3:1 – Brandhammar – Jarosz (38:38), 4:1 – Olsson Trkulja – Sadłocha – Holm (43:46), 4:2 – Lundgren – Bezwiński – Marzec (53:07), 5:2 – Ahopelto – Ackered – Karjalainen (58:56, do pustej)

Sędziowali: Bartosz Kaczmarek i Mateusz Krzywda – Łukasz Sośnierz i Michał Żak. Widzów 2432.

UNIA: Lundin; Ackered (2) – Soderberg (2), Diukow (4) – Vertanen, Kolusz – Bezuszka, Wajda; Holm – Olsson Trkulja – Sadłocha (2), Karjalainen – Heikkinen – Ahopelto, Marklund (2) – Dziubiński – Huhdanpaa, Galant (2) – Krzemień – Liljewall (2). Trener Antti KARHULA.

CRACOVIA; Salama; Kruczek – Brandhammar, Kamieniew (2) – Jaśkiewicz (2), Wanacki (2) – Bieniek, Jaracz – Dziurdzia; D. Kapica (2) – Wahlgrem – Lundgren, Johansson – Olsson – Brynkus, Marzec – Bezwiński – Mocarski, F. Kapica (2) – Jarosz – Sterbenz. Trener Marek ZIĘTARA.

Kary: Unia – 16 min, Cracovia – 10 min

Trzeci mecz w czwartek 27 lutego w Krakowie. Początek o 18.00.


9 SEKUND upłynęło między pierwszą i drugą bramką gospodarzy.

86 SEKUND goście grali w podwójnej przewadze (w boksie kar Maklund i Soderberg), ale bez efektu.