Sport

Ludzie, którzy kradną punkty

Cieszymy się z tego co mamy, walczymy dalej i zobaczymy dokąd nas to zaprowadzi – deklarują wszyscy związani z JKH GKS-em Jastrzębie.

Szymon Kiełbicki czyni stałe postępy i kto wie czy nie znajdzie w kadrze nowego selekcjonera Pekki Tirkkonena. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

TAURON HOKEJ LIGA

Już teraz możemy śmiało powiedzieć, że jesteśmy wygrani, mając tyle punktów. Niektórzy przepowiadali, że „oczko” będziemy mieli na zakończenie sezonu zasadniczego – śmieje się kapitan JKH GKS-u Jastrzębie, Maciej Urbanowicz. Trudno z tym stwierdzeniem się nie zgodzić, skoro jastrzębianie po 10 meczach mają właśnie 21 pkt i wspólnie z Unią Oświęcim są na czele tabeli. W jastrzębskiej ekipie nie ma euforii, nikt nie popada w samouwielbienie, lecz realnie ocenia się sytuację. - Cieszymy się z tego, co mamy, walczymy o dalej i zobaczymy, dokąd nas to zaprowadzi – deklarują wszyscy związani z JKH.

Konstruktorzy

- Dyrektor Leszek (Laszkiewicz – przyp. red.) oraz trener Rafał (Bernacki – przyp. red.) wykonali i wykonują świetną robotę - dodaje „Urbi”. - Obaj zestawili tak zespół, że od początku zaczął dobrze funkcjonować. Ale mam przeczucie, że możemy jeszcze lepiej się prezentować, bo wiem, jaki potencjał mają poszczególni zawodnicy. A przecież nie było gwarancji, że tak się zdarzy. Co prawda wobec remontu naszego lodowiska solidnie trenowaliśmy poza lodem, ale potem dość późno weszliśmy na taflę. Korzystaliśmy z obiektów w Sosnowcu i Bytomiu, w końcu udało się załatwić zajęcia i mecze w Karwinie. To raptem 20 minut jazdy autokarem od Jastrzębia, mamy tam niezłe warunki.

Obieżyświat postacią kluczową

Przed sezonem, podczas konstruowania składu, priorytetem był bramkarz. Wybór padł na Fina Karolusa Kaarlehto, który w swoim CV miał występy w Liidze (najwyższy poziom rozgrywkowy) oraz w Mesteis (drugi poziom), a ponadto w lidze szwedzkiej i duńskiej. Poprzednim sezonie nie mógł sobie znaleźć stałego miejsca i był trzech czy nawet czterech klubach, ale w tym trafił do JKH. - Wiedziałem, że bez solidnego bramkarza nie mamy co szukać w lidze – podkreśla dyrektor Laszkiewicz. - Przekonałem Karolusa do naszej wizji składu i teraz jest kluczową postacią zespołu.

- Bramkarz swoimi interwencjami buduje mentalnie zespół – wpada mu w słowo Urbanowicz.

Duet Frederik Forsberg – Riku Sihvonen ma na koncie już 13 goli (7 i 6) i jest kołem zamachowym zespołu w ofensywie. Szwed (pierwszy w drużynie JKH) i Fin solidnie pracują w formacjach specjalnych. - Przez miesiąc zabiegałem o to, by - uwzględniając nasz budżet - Forsberg zdecydował się u nas na grę – zdradza Laszkiewicz. - Szybko wkomponował się w zespół i środowisko.

Tak blisko, tak daleko

Druga runda sezonu zasadniczego przesądzi o tym, kto wystąpi w grudniowym turnieju finałowym PP w Krynicy-Zdroju. JKH GKS znajduje się w niezłej sytuacji, by znaleźć się w czołowej czwórce. - Tak blisko i tak daleko jest, by osiągnąć premiowane miejsce – przekonuje kapitan zespołu. - Mamy za sobą dwa mecze rundy rewanżowej, a teraz będziemy spotykać się z ligowymi tuzami. Nie wiem, jakie będą nasze losy w dalszej części, ale uważam, że jesteśmy już wygrani. Wszyscy skazywali nas na rolę dostarczycieli punktów, a my tymczasem „kradniemy” je najlepszym.

- Dla nas to dobry czas, niech trwa jak najdłużej – zaciera ręce Laszkiewicz. - Mnie cieszy, jak funkcjonuje zespół i jak młodzież stara się dawać z siebie wszystko co najlepsze. Z meczu na mecz rośnie w siłę, ale na efekty musimy cierpliwie poczekać. Do wszystkiego czego dokonaliśmy, podchodzimy z pokorą. Teraz, tak podejrzewam, rywale będą podwójnie zmobilizowani, pałając chęcią rewanżu.

Hokeiści z Jastrzębia są przed wizytą w Tychach. My możemy, a oni muszą – takie hasło obowiązuje w ekipie trenera Rafała Bernackiego. Zobaczymy, z tego wyjdzie.

Włodzimierz Sowiński