Sport

Liga na okrągło

Miało być przejrzyściej, a kolejki tylko w weekendy, a zostało po staremu, czyli mecze również w tygodniu.

Kibice wciąż są skazani ma mecze w dni powszednie. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus

PLUSLIGA

Już za dwa tygodnie rusza kolejny sezon w męskiej ekstralidze. Zamiast szesnastu drużyn wystąpi czternaście, a redukcję działacze tłumaczyli napiętym terminarzem. Mniejsza ilość zespołów, a co za tym idzie mniej spotkań, miało ograniczyć ich rozgrywanie w tygodniu, co w ostatnich latach było zmorą dla kibiców i samych zawodników. 

Międzynarodowy nacisk

Plan nie za bardzo się powiódł. Wciąż sporo meczów rozgrywanych będzie poza weekendami. Zdaniem władz naszej ligi problemy piętrzy głównie rozbudowany kalendarz reprezentacyjny. -  Z roku na rok coraz trudniej prowadzić zawodowe ligi siatkarskie w krajach, w których siatkówka jest najpopularniejsza i można liczyć na więcej niż dziesięć mocnych drużyn. Staramy się zaradzić problemom z kalendarzem, ale najlepsi mają pod górkę. Mamy nadzieję, że nasze nowe rozwiązanie będzie korzystne dla kibiców w halach, jak i tych przed telewizorami, ale chcielibyśmy mieć więcej czasu na rozgrywanie zawodowej ligi, by rywalizować wyłącznie w weekendy. Tymczasem światowy kalendarz coraz bardziej nas ogranicza i psuje najlepsze ligi świata – stwierdził Artur Popko, prezes Polskiej Ligi Siatkówki. -  Regularne granie Ligi Narodów w nowej formule, dorzucenie mistrzostw świata co dwa lata oraz rozbudowa Ligi Mistrzów powodują, że krajowe rozgrywki zostały ograniczone i ściśnięte do granic wytrzymałości. Sezonu 2025/26 nie możemy rozpocząć wcześniej niż 20 października, a jesteśmy zobligowani grać najdłużej do połowy maja, bo już w weekend 16-17 rozgrywany będzie finał Ligi Mistrzów. Trzeba także pamiętać, że w trakcie sezonu na Ligę Mistrzów w tygodniu zablokowane są terminy na sześć kolejek fazy grupowej, dwa kolejne na ewentualne mecze play offu, a później ćwierćfinały. To wszystko razem powoduje, że mamy ścisk w kalendarzu i szczególnie przez pierwsze trzy miesiące PlusLigi musimy cały czas gonić, a pragnę przypomnieć, że zmiany w kalendarzu światowym już nas zmusiły do trudnej decyzji, zredukowania liczby drużyn z 16 do 14 i to bez patrzenia na fakty, jakość i potencjał rozwojowy ośrodków, utratę miejsc pracy czy mniej miejsc do gry dla polskich zawodników – dodał.

Nowe rozwiązanie

By ograniczyć do minimum niedogodności szefowie PLK tuż przed startem rozgrywek wprowadzili kilka zmian. Dotyczą kolejek rozgrywanych w środku tygodnia, takich jest sześć.  Jak wyjaśnia PLK, będą dzielone na dwa tygodnie, tak by wyeliminować mecze rozgrywane przed godz. 17.00 i te o godz. 21.00. – Mecze mogą trwać półtorej godziny, a inne ponad dwie i pół, więc nie da się dokładnie przewidzieć, kiedy się zakończą, a w związku z tym zdarzało się wcześniej, że mecze zaplanowane na godz. 21.00 jeszcze się opóźniały. Na to skarżyli się fani, podobnie jak na spotkania rozpoczynające się o 16.00 w tygodniu. W tej chwili dzielone kolejki sprawią, że mecze będą rozgrywane w tygodniu tylko i wyłącznie o 17.30 i 20.30 – zapewnił Popko.
W praktyce będzie to wyglądało w ten sposób: starcia pierwszej kolejki rozpoczną się w poniedziałek 20 października w Gdańsku (17.30, Energa Trefl Gdańsk kontra Barkom Każany Lwów), we wtorek zagrają Ślepsk Malow Suwałki z Asseco Resovią (17.30) i PGE Projekt Warszawa z InPost ChKS Chełm (20.30), a w środę 22 października Indykpol AZS Olsztyn – JSW Jastrzębski Węgiel (17.30) i Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa – Bogdanka LUK Lublin (20.30). Dwa ostatnie mecze inauguracyjnej kolejki (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Aluron CMC Warta Zawiercie i Cuprum Stilon Gorzów Wlkp. – PGE GiEK Skra Bełchatów) rozegrane zostaną w następnym tygodniu. Taki podział będzie dotyczył pozostałych kolejek granych w środku tygodnia – łącznie sześciu. – Takie rozłożenie meczów w tygodniu sprawi, że można będzie także łatwiej ustawiać terminy meczów ekipom reprezentującym PlusLigę w Europie, a przede wszystkim mecze ligowe będą transmitowane w godzinach, do których nasi kibice są już przyzwyczajeni od lat. Mamy nadzieję, że w następnych sezonach zostanie wysłuchany głos czołowych zawodowych lig i światowy kalendarz ulegnie zmianom. Musimy zmierzać w stronę rozwiązań stosowanych w piłce nożnej czy choćby w piłce ręcznej, gdzie nie ma tak brutalnego rozbicia na sezon kadrowy i klubowy, a mistrzostwa świata czy Europy mogą być rozgrywane w trakcie np. przerwy w styczniu. To pozwoliłoby na skrócenie przerwy na kadrę, zapobiegłoby konieczności budowania kilku szczytów formy w każdym roku. Do tego czołowi gracze mieliby więcej odpoczynku, a ci dopiero aspirujący do reprezentacji nie mieliby skandalicznie długiej przerwy od grania, jak to jest obecnie – ocenił szef PLK.

(mic)