Sport

Kwestia dojrzałości

W przerwie meczu z Jagiellonią Rafał Górak dokonał aż trzech zmian w składzie.

Lukas Klemenz wrócił do pełni sił i będzie chciał dostać się do pierwszego składu. Fot. Michał Kość/PressFocus

GKS KATOWICE 

W niedzielny wieczór piłkarze GKS-u przegrali drugi mecz z rzędu, tym razem tracąc punkty na terenie mistrza Polski (tydzień wcześniej przegrali 2:3 z Motorem Lublin). Jagiellonia wykorzystała swoje doświadczenie i mądrość i wygrała, strzelając zaledwie jedną bramkę w pierwszej połowie. W drugiej odsłonie starcia białostoczanie spokojnie się bronili i nie pozwalali przyjezdnym z Górnego Śląska na rozwinięcie skrzydeł. Ostatecznie GieKSa zakończyła zmagania na Podlasiu z zaledwie jednym strzałem celnym na 11 prób. Bramkarz Sławomir Abramowicz nie miał więc zbyt wiele pracy.

Widział szansę

Nie oznacza to jednak, że GKS zagrał słabo. Drużyna Rafała Góraka robiła, co mogła, żeby nadrobić jednobramkową stratę. Po prostu w niedzielę Jagiellonia wykazała się większą dojrzałością i obyciem w najwyższej klasie rozgrywkowej. Z tym w futbolu czasem należy się pogodzić. Dlatego w obozie GKS-u nikt nie ma zamiaru się załamywać z powodu porażki z mistrzem Polski, tym bardziej że gra drużyny – szczególnie w drugich 45 minutach – wyglądała nieźle. Brakowało tylko finalizacji akcji. – Podświadomie czuję, że mogliśmy dzisiaj stąd coś wywieźć. Ja dzisiaj tę szansę widziałem. Czułem i wydawało mi się, że jesteśmy blisko zdobycia gola – powiedział po ostatnim gwizdku trener Rafał Górak.

Wraca Klemenz

Co ciekawe, polepszenie gry zespołu po pierwszej połowie nałożyła się na zmiany, które w przerwie zrobił szkoleniowiec. Rafał Górak od razu po zmianie stron posłał do boju trzech nowych zawodników. Na murawie pojawili się Filip Szymczak (za Sebastiana Bergiera), Dawid Drachal (za Mateusza Kowalczyka) oraz Lukas Klemenz (za Martena Kuuska). Ta ostatnia zmiana jest warta uwagi, ponieważ 29-letni defensor jeszcze do niedawna zmagał się z urazem i nie mógł grać w dwóch pierwszych meczach GKS-u po przerwie zimowej. Przed kontuzją był pierwszym wyborem szkoleniowca, gdy ustalał skład linii obrony. Teraz zagrał pół meczu, prezentował się nieźle, więc istnieje spore prawdopodobieństwo, że wróci do pierwszego składu. Zagadką pozostaje, kogo może zastąpić. W niedzielny wieczór wszedł na murawę za Kuuska, nominalnego obrońcę. Z kolei na placu gry w trójce defensorów pozostał Alan Czerwiński, który – zanim pojawiły się problemy kadrowe w katowickim zespole – pełnił funkcję wahadłowego.

Czeka na bramkę

Występy Szymczaka i Drachala, dwóch zawodników wypożyczonych, także są godne odnotowania. Po grze pierwszego z nich widać było chęć zdobycia gola i zaznaczenia obecności na boisku. Oddał nawet jeden groźny strzał z dystansu. Na więcej nie mógł sobie jednak pozwolić, bo defensywa Jagiellonii była bardzo szczelna. Wykazywał się jednak pewnością siebie i jeżeli się odblokuje i w końcu uda mu się wpisać na listę strzelców, GKS może jeszcze będzie miał z niego pociechę - do momentu, kiedy wróci do Lecha Poznań (po raz ostatni Szymczak trafił w ekstraklasie 22 września, w wygranym przez Lecha 1:0 meczu ze Śląskiem Wrocław). Z kolei Drachal po raz pierwszy zagrał w GKS-ie w tak dużym wymiarze czasowym. We wcześniejszych meczach, przeciwko Piastowi (0:0) i Motorowi (2:3) uzbierał w sumie 26 minut. Czy to oznacza, że będziemy go widywać na boiskach ekstraklasy coraz częściej? W Rakowie, z którego jest wypożyczony, nie grał wiele, a ostatni mecz, w którym zagrał przez co najmniej 45 minut, rozegrał 30 sierpnia, gdy „Medaliki” mierzyły się z Piastem.

Kacper Janoszka