Sport

Kuziemka to odkrycie

Rozmowa z Markiem Motyką, byłym reprezentantem Polski, później trenerem

Marek Motyka jest zbudowany postawą krakowskich klubów. Fot. Piotr Matusewicz/PressFocus

I LIGA

Wieczysta jest wiceliderem, a porażka z Odrą była dopiero drugą w sezonie, jednak trener Przemysław Cecherz stracił pracę...

- Ne jestem aż tak blisko Wieczystej, nie wiem co tam się dzieje od środka, jednak aspiracje właściciela są tam ogromne i każdy musi swoją robotę wykonać najlepiej jak tylko możliwe. Plany i perspektywy są tam ciekawe, a poprzeczka wisi bardzo wysoko. Prywatny właściciel wykładając olbrzymie pieniądze wymaga dużo i czasami te ruchy wyglądają na nerwowe, ale mogło być tak, że dla niego to mimo wszystko było za mało. Musiał być zawiedziony wynikiem.

A pracę trenera Cecherza jak pan ocenia?

- Nie chciałbym się na temat tego trenera wypowiadać, bo miałem go w Górniku Zabrze jako drugiego i raczej nie mam miłych wspomnień.

W przypadku Wisły niebezpiecznie jest mówić, że teraz to już na pewno, ale trudno sobie wyobrazić, aby Biała Gwiazda w tym sezonie nie wróciła do ekstraklasy.

- Ostatnie zakupy Wisły są naprawdę trafione, zespół zmienił swoje oblicze, dużo lepiej gra w obronie, ma swoją filozofię i trzyma się określonego rytmu. Też mi się wydaje, że tej przewagi i takiej szansy jak w tym sezonie już Wisła nie zmarnuje. Jak rozmawiam z kibicami na stadionie, to wszyscy również mają takie przekonanie. Ta gra jest przyjemna dla oka, jesteśmy tym zbudowani i mile zaskoczeni.

Cieszyć może też chyba fakt, że coraz większą rolę odgrywają młodzi polscy zawodnicy.

- Maciej Kuziemka jest w ogóle odkryciem tej rundy i całej ligi, gra po prostu rewelacyjnie, odważnie, kreuje wiele sytuacji, dogrywa kolegom, strzela bramki, czegóż można chcieć więcej? Jeśli tylko zdrowie będzie mu dopisywać, może zrobić dużą karierę. Wisła ma wiele młodzieżowych reprezentantów; pamiętam czasy, gdy byli tu gracze pierwszej reprezentacji. Jeśli dobrze sobie przypominam, to gdy wchodziłem do zespołu, w szatni było 24 reprezentantów licząc wszystkie młodzieżówki.

Nie pytam czy był pan na meczu z Ruchem...

- ...a wie pan, że akurat w niedzielę pierwszy raz w tym sezonie nie byłem. Oczywiście oglądałem mecz w telewizji. Tak się poukładały obowiązki, że akurat musiałem wyjechać. Z perspektywy telewizora wyglądało to naprawdę dobrze, do tego fantastyczna atmosfera na trybunach. Oprawa piękna, ale na pewno trochę przeszkadzała piłkarzom. Race nie są potrzebne na stadionach, mocno utrudniają oglądanie spotkania.

Ciekawą parę będziemy mieli w 1/16 finału Pucharu Polski - derby Krakowa pomiędzy Hutnikiem a Wisłą.

- To będzie bardzo ciekawa rywalizacja, bo Hutnik będzie chciał się jak najlepiej zaprezentować, Wisła z kolei nie może sobie pozwolić na wpadkę. Liczę na dobre widowisko, bo Hutnik też ma fajny zespół, oparty na wychowankach. Dobrze życzę temu klubowi, bo robi dużo dobrego, kibice w Nowej Hucie na pewno bardzo by chcieli awansu do wyższej ligi. Marzy im się również inwestycja w nowy stadion.

Może się tak zdarzyć, że jak Wisła awansuje razem z Wieczystą, to Małopolska będzie miała najwięcej przedstawicieli w ekstraklasie.

- Jeszcze jakby Puszcza zakręciła się w okolicach baraży...

Puszcza chyba bardziej musi myśleć o utrzymaniu...

- Jest jeszcze bardzo dużo meczów i cała runda wiosenna. W Niepołomicach po spadku stracili wielu kluczowych piłkarzy, ale tam zawsze potrafili znajdować talenty. To klub bardzo poukładany i myślę, że sobie da radę. Ci, którzy przeżyli dwa lata w ekstraklasie, na pewno będą marzyć, aby tam wrócić. Tylko przyklasnąć temu, jak w tym klubie się pracuje.

Rozmawiał Mariusz Rajek