Kuś kłuje w oczy
MUCHA PO ŁUKU - felieton Tomasza Muchy
Szkoda, że kibice na Stadionie Śląskim nie zobaczą w akcji Anastazji Kuś. Najliczniejsza widownia w polskiej lekkoatletyce zasługuje na najbardziej medialną rodzimą lekkoatletkę – i odwrotnie. Mam wrażenie, że zabrakło do tego odrobinę dobrej woli – z obu stron konfliktu. Utalentowana biegaczka i jej team mocno okopali się na radykalnych pozycjach, z których nie bardzo był już odwrót.
Faktem jest, że nie ma łatwo dzisiaj każdy, kto robi zamieszanie w internecie i nie boi się pokazywać swojego ciała. Anastazja Kuś już zasłużyła na „komplement”, że karierę robi przez pośladki – takiego sformułowania użył Aleksander Dzięciołowski z TVP w podcaście „RACE PACE - podcasty o bieganiu”, mówiąc o działalności Kuś w social mediach.
Podchwyciła to starsza koleżanka Anastazji, która zakończyła karierę, Anna Kiełbasińska, która w rozmowie ze sport.pl stwierdziła, że nie jest fanką tego, co w sieci robi Kuś i nie jest to dobry przykład dla innych młodych sportsmenek. Tylko że ta sama Kiełbasińska na swoim Instagramie też świeci golizną. Można by brutalnie powiedzieć, że brzydszą, bo z lekka pomarszczoną. „Pani Ania jest hipokrytką” - celnie wbiła szpileczkę Anastazja.
Po igrzyskach w Paryżu na 17-letnią wówczas lekkoatletkę wyskoczyła inna starsza „koleżanka”, Iga Baumgart-Witan, która stwierdziła, że szybciej od niej w sztafecie pobiegłaby właściwie na jednej nodze. Ale nie pobiegła, bo była kontuzjowana, a może i za stara. Ale pod wieżę Eiffla i tak się przewiozła - na koszt podatnika. No i Baumgart-Witan wyraziła jeszcze zdziwienie, że o 15 lat młodsza dziewczyna chodzi innymi ścieżkami niż stara wyjadaczka. No faktycznie, dziwne myślenie. Bo trzeba robić wszystko tak, jak Kiełbasińska i Baumgart-Witan, po ichniemu, czyli staremu...
„Może niektórych kłuje w oczy to, że młoda Polka ma jednocześnie świetne media społecznościowe i odnosi sukcesy sportowe?” – retorycznie pyta Grzegorz Kita, prezes Sport Management Polska, dla Wirtualnych Mediów. Być może tu jest pies pogrzebany. Polscy sportowcy zdają się stać w rozkroku – większość jeszcze nie nadąża za dzisiejszymi czasami, a media społecznościowe służą im do pokazywania co najwyżej kolejnych nudnych fotek z tymi samymi medalami po 20 złotych za sztukę. Anastazja Kuś robi z nich użytek biznesowy, nie zaniedbując przy tym wcale kariery sportowej. A że nie ma przy tym kompleksów, za to wsparcie rodziny i jeszcze niewyparzony język – oj, to już faktycznie jest dla niektórych zniewaga!
Alicja Kuś mówi nam gorzko, że odmowa występu w Chorzowie to lekcja dla córki, że w życiu nie zawsze możemy mieć wszystko, co chcemy. Samiuśka prawda. Inną prawdą może, którą warto przyswoić jest ta, że czasem mimo wszystko warto ugryźć się w język i przespać, zanim coś wypowiemy głośno. Wtedy może w niedzielę na Stadionie Śląskim wilk byłby syty i owca cała.
