Król był pod wrażeniem
Od dwóch dni na ustach wszystkich Norwegów jest Solfrid Koanda, pierwsza tegoroczna mistrzyni świata pochodząca z Europy.
Solfrid Koanda już wie, że realizowała plan. Fot. IWF
PODNOSZENIE CIĘŻARÓW
Aż 8 dni trzeba było czekać na złoty medal przedstawicielki Starego Kontynentu na mistrzostwach globu w norweskim Forde. Nie był on wielką niespodzianką, bo Solfrid Koanda uchodziła za faworytkę kategorii 86 kg. Jej wyniki przedstawiliśmy we wczorajszym wydaniu, ale bardzo późna pora rywalizacji nie pozwoliła na przedstawienie jej przebiegu, a był niezwykle emocjonujący. Prowadzący zawody brytyjscy spikerzy potrafią zadbać o atmosferę i sprawić, że nie są nudne. Wypełniona po brzegi hala żywiołowo reagowała na każde podejście, a gdy na pomoście pojawiała się Koanda, publiczność wpadała w ekstazę. Rwanie Koanda przegrała z Yudeliną Peguergo z Dominikany, ale do odrobienia miała raptem 2 kg. Pokerowa zagrywka w postaci zaliczenia 152 kg zmusiła rywalkę do ataku na 153 kg, który okazał się nieudany, a to oznaczało złoto dla Norweżki. Na jej występ zaproszony został król Harald V i po zawodach nie omieszkał stanąć do zdjęcia z bohaterką narodową. - Nie spodziewałam się, że król będzie chciał mnie oglądać, więc to dla mnie zaszczyt. Jego obecność mi pomogła - cieszyła się urodzona w 1998 roku w Finlandii córka Finki i Iworyjczyka, która jako dziecko przeniosła się do Norwegii i przyjęła jej obywatelstwo. Dla Koandy to drugie złoto mistrzostw świata, ale najcenniejsze bo wywalczone na własnej ziemi i nie jest to ostatnie słowo mistrzyni olimpijskiej z Paryża.
Wczoraj natomiast rozstrzygnęła się jedynie rywalizacja w kategorii 110 kg, do której przystąpiło... 41 zawodników. Zdominował ją Akbar Djurajew, poprawiając o kilogram standardy ustalone przez IHF w rwaniu i dwuboju. W trzecim podejściu 26-letni Uzbek atakował 245 kg (8 kg więcej od standardu), ale bez powodzenia.
MĘŻCZYŹNI
Kat. 110 kg: 1. Akbar Djurajew (Uzbekistan) 428 (196+232), 2. Alireza Nasiri (Iran) 415 (184+231), 3. Rusłan Nurudinow (Uzbekistan) 414 (186+228).
Marek Hajkowski
