Kremówki na deser
Na polu w Paczółtowicach pod Krakowem odbyły się Mistrzostwa Polski Match Play. Równolegle rywalizowano tam w turniejach mężczyzn i kobiet, juniorów i juniorek oraz po raz pierwszy seniorek i seniorów, gdzie w finale pojedynkowali się Jerzy Dudek z Mariuszem Czerkawskim.
Mariusz Czerkawski i Jerzy Dudek od lat rywalizują na polach golfowych. Fot. Mirek Mróz/Polski Związek Golfa
Polak lepszy od Holendra
Po rundzie stroke play najniższy wynik osiągnął Maks Biały, popisując się na widowiskowym i trudnym polu Kraków Valley, świetnym rezultatem -3. Najniższy rezultat juniorski zanotował Antek Hawkins, tylko jedno uderzenie więcej od Maksa, a najlepszą juniorką była Kinga, dorzucając kolejny punkt. Wśród kobiet prowadziła Matylda Krawczyńska z +3, w seniorach Mariusz Czerkawski +1, a wśród seniorek prym wiodła Iwona Sławińska-Zamirowska.
Maks w kolejnych meczach pokonał Tomasza Kordka - Accelerating Poland, Konrada Bargendę - Sobienie Królewskie i Holendra Teuna van der Schoofa. W finale zmierzył się z Kamilem Nowakiem z Kalinowych.
„Przez te trzy dni naprawdę solidnie grałem, zaczynając od stroke’a, przez te wszystkie mecze, a najmniej jestem zadowolony z ostatniego” – relacjonował triumfator dla Polskiego Związku Golfa. „Najlepiej grało mi się z Holendrem, pokazałem solidne puttowanie, udało mi się opanować drivera, więc jestem z siebie zadowolony i mam nadzieję, że utrzymam tę formę i uda się dobrze pokazać na nadchodzących mistrzostwach w Black Water”.
Brąz wywalczył Jan Rybczyński z Kalinowych Pól, pokonując „Latającego Holendra” z Golfclub De Hoge Kleij.
Dziewczyny w akcji
W finałowym pojedynku kobiet Matylda Krawczyńska ze Śląskiego Klubu Golfowego zmierzyła się Kleopatrą Kozakiewicz. Okazało się, że złoty medal wyrwała Kleo, która jeszcze rok temu wygrywała w tym turnieju jako juniorka, pokonując jednym dołkiem uważaną za faworytkę – Matyldę. Po drodze do finału Matylda wyeliminowała najpierw… swoją mamę – Monikę, a później Matyldę Kunę. Kleo z kolei pokonała Elinę O’Higgins - Royal Wilanów, a przed finałem zmierzyła się z Anną Grzywocz z Armady. Kuna w meczu o trzecie miejsce pokonała Grzywocz 2&1.
Wśród juniorek Kinga Kuśmierska pokonała najpierw Antoninę Żurawską, wychowankę Mazury Golf, reprezentującą Open GC, później Marię Moczarską, ze Śląskiego Klubu Golfowego, a w finale nie dała szans koleżance klubowej - Matyldzie Dziadek, wygrywając 8&7.
„Moje wrażenia z turnieju są bardzo fajne, ponieważ Kraków to jedno z pól, które najbardziej przypadło mi do gustu i pasuje do mojego stylu gry” – opisywała dla naszej redakcji Kinga. „Grałam ten turniej pierwszy raz od trzech lat i cieszę się, że kolejne mecze nie zrobiły na mnie dużego wrażenia. Pole było dość długie, lecz nie był to dla mnie problem. Cieszę się, że w finale mogłam zagrać z koleżanką z mojego klubu i pojechać na turniej z moją ekipą klubową, bo nie zdarza się to zbyt często. To zawsze jest fajnie spędzony czas. Podsumowując, jestem zadowolona z mojej gry i czasu spędzonego w Krakowie”.
O brąz starły się ze sobą Marysia Moczarska ze Śląskiego Klubu Golfowego i Martyna Muchajer z Gorzowskiego KG. Triumfowała zawodniczka ze Śląska 2&1, tak podsumowując swój występ: „To był ciężki turniej, dużo grania i wymagające pole. Zajęłam trzecie miejsce i przegrałam półfinał z Kingą, ale to był dobry mecz. Cieszę się, że trzeci raz z rzędu stanęłam na podium tego turnieju”.
Zaciekła walka wśród juniorów
Najlepszy junior - Antoni Hawkins w niedzielnym finale pokonał Kostka Łuczaka 2&1, mierząc się wcześniej z Frankiem Moczarskim, tak jak jego siostra Marysia, reprezentującym Śląski GC i Iwo Czerkawskim z Open GC. Kostek wywalczył srebro, a o brąz rywalizowali Moczarski i Alex Makarewicz z Armady. Górą był Franek Moczarki.
„Mimo początku sezonu grałem dobrze, co nie zawsze się dzieje” – tłumaczył Kostek. „Pole było w bardzo dobrej kondycji, poza bunkrami, z których bardzo ciężko się grało. Udało mi się zająć drugie miejsce, z czego jestem mimo wszystko dosyć zadowolony, bo mieliśmy z Antkiem naprawdę dobry mecz finałowy. Nie wszystko szło po mojej myśli i tym razem przeciwnik po prostu był ode mnie lepszy. Antek wygrał pierwszy dołek i później trochę się wymienialiśmy. Raz on był 2UP, potem remisowaliśmy. Co prawda ani razu nie prowadziłem, ale często się wymienialiśmy punktami. Byłem raczej spokojny przez cały mecz. Pod koniec bardziej czuło się presję, ale w miarę dobrze sobie z nią radziłem”.
Super Mario
W pierwszej edycji Mistrzostw Polski Match Play Seniorów niezwykłe emocje towarzyszyły finałowej rozgrywce, pomiędzy dwiema legendami polskiego sportu – Jerzym Dudkiem i Mariuszem Czerkawskim. Dwaj przyjaciele i świetni golfiści nie chcieli dać za wygraną. Występujący na swoim terenie kapitan Kraków Valley dopiero w dogrywce uznał wyższość swojego kolegi z First Warsaw, ulegając mu dopiero na 22 dołku!
Medalistki i medaliści. Fot. Mirek Mróz/PZG
„Emocje były ogromne” – depeszował Mariusz. „Było bardzo, bardzo ciasno. Jurek w pewnym momencie prowadził 2UP po sześciu dołkach. Ja po szesnastu byłem tylko 1UP, także cały czas były ciosy i wymiany. Graliśmy stabilnie i bardzo równo. Więc z jednej strony było wesoło, bo jesteśmy przyjaciółmi. Było bardzo przyjaźnie, ale też bojowo i pojedynek był zacięty do samego końca. Fajnie było na końcu mieć tych kibiców i ludzi, którzy nas tam oglądali. Zawsze to wyjątkowa chwila i jestem dumny z tego, że udało mi się po raz pierwszy w tym formacie MP Seniorów Match Play zdobyć to pierwsze mistrzostwo w historii polskiego golfa”.
„A propos Iwo, to jestem z niego bardzo dumny” – nawiązywał do golfowej pasji swojego syna Mariusz. „Gra świetnie w golfa, bardzo lubi rywalizację i sport. Próbował różnych dyscyplin, ale wydaje mi się, że to golf chyba jednak tutaj najbardziej się w nim zakotwiczył. Cieszę się, że podąża tym śladem. Zobaczymy, może uda się kiedyś dostać jakieś stypendium sportowe. Przez następne dwa lata na pewno będzie ostro trenował i temu się poświęcał. Dużym sukcesem jest dla niego dostanie się do pierwszej ósemki juniorów, kiedy nie miał jeszcze 15 lat. Właśnie dzisiaj ma urodziny, rozpoczął szesnastkę. Fajnie, że sam zrobił sobie taki prezent. Być szóstym w tej rywalizacji, to dla niego na pewno wysokie osiągnięcie, tym bardziej, że miał najwyższy handicap w tej czołowej ósemce. Na pewno fajnie, że udało mu się rywalizować z tymi najlepszymi w kadrze juniorów Polski. Większość z nich tam była i na pewno jest to ważny krok na początku jego sportowej kariery”.
Iwo caddiował Mariuszowi w meczu finałowym, dołączając do taty na piątym dołku batalii z Jurkiem Dudkiem. Jak przyznał Mariusz, syn bardzo pomógł mu w czytaniu greenów, bo w tym aspekcie przewaga była po stronie gospodarzy.
O brązowy medal powalczyli dwaj reprezentanci Lisiej Polany - Tomasz Szoplik i Bogdan Bigus. W bratobójczym starciu lepszy okazał się Tomek, pokonując Bogdana 2&1.
Kremówki stawiał Antonio
Wisienką na torcie podkrakowskiej rywalizacji był fantastyczny hole-in-one, ustrzelony przez seniora - Antoniego Wiercińskiego z Lisiej Polany. Trafienie miało miejsce na piętnastce i błyskawicznie zakończyło zwycięstwem drugi sobotni mecz. Po wszystkim Antonio zaprosił wszystkich na… kremówki.
„Hole in one - to łut szczęścia, o który starają się wszyscy grający w golfa. Dla mnie ten szczęśliwy strzał zdarzył się na dołku numer 15, na zakończenie meczu z bardzo dobrym golfistą-Grzegorzem Gawrońskim, z którym miałem przyjemność znaleźć się w pierwszej ósemce wśród najlepszych seniorów w Polsce. Jeszcze rok wcześniej byłem z powodu choroby wyłączony z większości zawodów.
Zgodnie z tradycją golfową, jako szczęśliwiec czułem się w obowiązku, aby wszystkim coś postawić w barze… Regulamin turniejów PZG w tej kwestii jest jednak jednoznaczny, dlatego musiałem chwilę się zastanowić nad czymś odpowiednim. Moja żona wpadła na pomysł, że skoro jesteśmy w Małopolsce to najodpowiedniejsze dla wszystkich, tych młodszych i tych trochę starszych, będą, co prawda nie wadowickie, ale krzeszowickie kremówki. I tak zostało zaserwowanych blisko 150 kremówek, które największym powodzeniem cieszyły się wśród młodzieży. Na koniec z rąk Janusza Sikory – Członka Zarządu PZG, odebrałem gratulacje i pamiątkową flagę z „15”. Tak został uhonorowany mój trzeci w życiu hole in one.
Swój pierwszy hole-in-one miałem przyjemność trafić w Sierra Golf Club w 2008 roku, grając z białych tee, podczas turnieju Pro-Am na dołku numer 12, a kolejny na Lisiej Polanie w rundzie towarzyskiej. Jednak ten na Mistrzostwach Match Play ma dla mnie największą wartość.”
W gronie seniorek wystąpiły tylko cztery zawodniczki. Złoto wywalczyła Iwona Sławińska-Zamirowska z Gradiego, srebro jej koleżanka klubowa Agnieszka Bicz, a brąz Rhea Wiatr - LEGIA Golf.
Już 6 czerwca w Black Water Links, w Rumianku pod Poznaniem startują mistrzostwa Polski kobiet i mężczyzn - przez wielu uważany za najważniejszy turniej sezonu.
Kasia Nieciak
Antoni Wierciński ze zdobyczną flagą. Fot. Mirek Mróz/PZG
