Kraj, który nie zakochał się w futbolu
Sztuczne murawy, stadiony niczym boiska... treningowe i nie najwyższy poziom sportowy – tak wygląda piłka nożna na Litwie.
Żalgiris i Hegelmann to dwie drużyny z Kowna, które znajdują się w czubie tabeli. Fot. FC Hegelmann
Reprezentacja Polski wybiera się teraz do Kowna. W sobotę o godzinie 11 wyleci na Litwę, a o 18 odbędzie oficjalny trening na stadionie imienia Stepanosa Dariusa i Stasysa Girenasa (dwóch lotników, którzy w 1933 roku dokonali przelotu przez Atlantyk, próbując dolecieć z Nowego Jorku do Kowna, ale rozbili się w lesie, we wsi Pszczelnik, na dzisiejszym terytorium Polski). To jedyna arena piłkarska w tym kraju, która przystoi do dzisiejszych czasów. Stadion co prawda powstał w 1925 roku, a po 10 latach został zrekonstruowany - miał jedną trybunę i wyglądał jak typowe miejsce do uprawiania lekkiej atletyki - w 2018 rozpoczęto jednak jego generalny remont. W 2022 roku oficjalnie otwarto piękny, nowoczesny obiekt, otoczony dookoła trybunami, który standardami nie odbiega od wielkich europejskich aren. Wciąż jest to obiekt lekkoatletyczny, ale stał on się też domem dla piłkarskiego Żalgirisu Kowno, a dla reprezentacji Edgarasa Jankauskasa miejscem, gdzie rozgrywane są wszystkie domowe mecze. A choć może pomieścić tylko 15 tysięcy widzów, jest on wystarczający na potrzeby litewskiej federacji piłkarskiej. Dopiero 7 września tego roku pobito rekord frekwencji, gdy podczas rywalizacji z Holandią na trybunach pojawiło się 14797 ludzi.
Futbol w cieniu rocka
Na takie wyniki frekwencji nie może liczyć Żalgiris. W tym sezonie najwięcej widzów zgromadził 12 kwietnia (rozgrywki w systemie wiosna-jesień) mecz z Suduvą Mariampol (0:0) – rywalizację oglądało 6575 widzów. Były też jednak potyczki, w czasie których arena świeciła pustkami: 14 września na stadionie zgromadziło się 866 widzów, żeby oglądać mecz z Riteriai. A podkreślmy, że Żalgiris Kowno od początku maja jest liderem litewskiej ekstraklasy. Mimo tego nie może liczyć na ogromne zainteresowanie kibiców. Większy jest popyt na… koncerty. W sierpniu 2024 roku na występ Eda Sheerana przyszło 46637 jego fanów (stali także na płycie stadionu). Osobiście doświadczyłem tego, jak małym zainteresowaniem cieszy się w Kownie piłka nożna, gdy mieszkałem tam przez połowę 2022 roku. Byłem na otwarciu stadionu Dariusa i Girenasa 16 października. Wówczas rozegrany został mecz wileńskiego Żalgirisu z kowieńskim Hegelmannem. Na arenie pojawiło się 13589 widzów, ale większość z nich czekała na zupełnie inną atrakcję, futbol mając w głębokim poważaniu – po ostatnim gwizdku zorganizowane zostało show muzyczne z udziałem znanych litewskich artystów. To wówczas publika bawiła się najlepiej.
Pod dachem cieplej
Osobliwe są statystyki frekwencyjne spotkań najwyższej klasy rozgrywkowej na Litwie, szczególnie jeśli spojrzymy na mecze rozgrywane w lutym i marcu. Zima na Litwie jest bardzo surowa. Gdy nadchodzi tam mróz, trudno myśleć o czymkolwiek innym niż o tym, że... jest nam zimno. Dlatego władze ligi nie mają zahamowań, żeby spotkania organizować… pod dachem, żeby było chociaż trochę cieplej. Pierwsze spotkania trwającego sezonu wspomniany Żalgiris Kowno rozgrywał na sztucznej murawie w hali w Mariampolu, a starcie drugiej kolejki z Dziugasem Telsiai oglądało 176 widzów.
A najważniejszy i tak jest kosz!
Skoro już mowa o sztucznej murawie, warto wspomnieć, że litewskie rozgrywki w większości odbywają się właśnie na nawierzchni syntetycznej. Jednym z niewielu stadionów z naturalną trawą jest właśnie obiekt w Dariusa i Girenasa w Kownie. Nawet wileński Żalgiris, który zdominował całkowicie rozgrywki w ostatniej dekadzie (od 2013 roku tylko cztery razy nie został mistrzem), gra na obiekcie ze sztuczną murawą. Jest więc to norma, odbiegająca jednak od europejskich standardów. Na Litwie nikt się tym jednak nie przejmuje. W końcu w Kownie stacjonują obecnie dwie najlepsze drużyny w lidze (Żalgiris jest liderem, a Hegelmann wiceliderem), a i tak największym zainteresowaniem w mieście cieszy się koszykarska sekcja Żalgirisu, która rozpoczęła zmagania w EuroLidze!
Kacper Janoszka
