Koszula była mokra
Trzy pytania do Piotra Gliniaka, trenera MB Zagłębie Sosnowiec
Tegoroczne starty w FIBA EuroCup Zagłębie zaczęło od wygranej. Fot. PAP/Art Service
1. Od wygranej 86:69 z zespołem z Ostrawy rozpoczęliście tegoroczne zmagania w rozgrywkach EuroCup, choć do przerwy górą były rywalki. Co było przyczyną takiego stanu rzeczy?
- Początek w naszym wykonaniu był nerwowy i chaotyczny. Był to pierwszy mecz w tym sezonie przed naszą publicznością. W lidze przegraliśmy po wyrównany boju z lubliniankami na wyjeździe i zespół chciał jak najlepiej wejść w kolejne spotkanie. Skuteczność nie była jednak na początku naszą mocną stroną, nie mogła wstrzelić się Sydney Taylor, która w dodatku złapała szybko faule i musiała usiąść na ławce. Stąd duża rotacja zawodniczek na parkiecie, chcieliśmy sprawdzić która z dziewczyn da impuls, która napędzi ten zespół. Pierwsze dwadzieścia minut do zapomnienia, na szczęście potem było już tak jak być powinno.
2. Patrząc na pana przy linii bocznej nietrudno było się domyślić, że irytacja to dość łagodne określenie pana stanu. W szatni zespół otrzymał burę?
- Było trochę nerwowo, ale bez przesady (śmiech). Dziewczyny same wiedziały, że nie idzie, że potrzebny jest przede wszystkim spokój w rozgrywaniu akcji. Czeszki narzuciły dość ostre tempo, ale można powiedzieć, że daliśmy się im wyszumieć, a potem przejęliśmy kontrolę na parkiecie. Wstrzeliła się Taylor, pod koszem doskonale radziła sobie Cate Reese, Matea Tadić dobrze tym wszystkim kierowała, a swoje robiły także pozostałe zawodniczki. Dobre zawody rozegrała Klaudia Niedźwiedzka, reszta zawodniczek także dołożyła swoje i w pełni zasłużenie pokonaliśmy rywalki. Kończąc wątek gestykulacji przy linii bocznej, to faktycznie koszula po meczu była mokra (śmiech).
3. W lidze już w niedzielę gracie we własnej hali z drużyną z Poznania. W poprzednim sezonie Zagłębie pokonało ten zespół w drodze do walki o medale. Można powiedzieć, że jesteście faworytem tego starcia?
- Prezentujemy podobny poziom. U nas na pewno zaszło więcej zmian niż u rywalek, ale tam także przebudowano zespół. Mamy plan na ten mecz, ale plan to jedno, a boiskowa rzeczywistość często jest inna, co pokazał choćby nasz czwartkowy mecz pucharowy, gdy długo wchodziliśmy na właściwe tory. Czas gra na naszą korzyść, każdy kolejny mecz sprawi, że będziemy bardziej zgrani. Na pewno chcemy wygrać i mieć pierwszy komplet ligowych punktów.
Rozmawiał Krzysztof Polaczkiewicz
