Sport

Koniec klątwy Ronaldo!

Portugalska legenda próbowała prawie 20 lat, ale za każdym razem przegrywała z Niemcami. Wczoraj w końcu się to zmieniło!

Cristiano Ronaldo był wdzięczny Nuno Mendesowi za jego asystę. Fot. PAP/EPA

Za swojej reprezentacyjnej kariery Cristiano Ronaldo 5 razy grał z naszymi zachodnimi sąsiadami. Przegrał na mundialu w 2006 roku w spotkaniu o 3. miejsce. Przegrał w ćwierćfinale Euro 2008. Przegrał w grupie na Euro 2012. Przegrał w grupie na mundialu w 2014 (aż 0:4) i przegrał też w grupie na Euro 2020/21, mimo że strzelił gola i zanotował asystę. Wczoraj w Monachium pomógł mu człowiek, który rozbijanie Niemców ma... w genach.

Debiutant i wracający

Pierwsza połowa nie porwała. Można było docenić kunszt techniczny obu zespołów (głównie gospodarzy), które ładnie operowały futbolówką, zmieniały pozycje, wychodziły spod pressingu. Rzadko jednak wzajemnie sobie zagrażały. Dwie niezłe sytuacje mieli Niemcy, przede wszystkim debiutujący w kadrze napastnik Nick Woltemade, który całym swoim występem zapracował na kolejne powołania. Po drugiej stronie Marc-Andre ter Stegen – grający w niemieckiej bramce po raz pierwszy od września – raczej nie miał powodów do stresu. Emocje z prawdziwego zdarzenia pojawiły się po przerwie, gdy Die Mannschaft wyszedł na prowadzenie, które... nie wyszło mu na dobre.

Jaki ojciec taki syn

Florian Wirtz udowodnił, że Liverpool dobrze robi, pracując nad jego transferem wartym 130-150 mln euro. Odebrał piłkę, rozegrał akcję, a następnie – otrzymując mięciutkie podanie górą za plecy obrony od grającego 100. mecz w reprezentacji Joshuy Kimmicha – głową wpakował piłkę do siatki. Sytuacja była wyjątkowo „niegłówkowa”, ale Wirtz poradził sobie znakomicie, uderzył z chirurgiczną precyzją. Nie jest to zawodnik słynący z gry w powietrzu, lecz jak widać – gdy trzeba i to potrafi. Prowadzenie Niemców było zasłużone, lecz Selecao nie mieli zamiaru odpuszczać. Trochę pomógł im... selekcjoner rywali, dokonując trzech niezbyt udanych roszad. Niclas Fuellkrug i Serge Gnabry dawali w ofensywie nieporównywalnie mniej od Woltemade i Leroya Sane, a Robin Gosens na lewym wahadle otrzymał twardą lekcję życia, bo selekcjoner Roberto Martinez w Portugalii akurat ze zmianami trafił.

W 63 minucie Francisco Conceicao pięć minut po wejściu na murawę uciekł Gosensowi, a następnie znakomicie przymierzył lewą nogą zza pola karnego. Dlaczego jego bramka była wyjątkowa? Otóż 20 czerwca minie równo 25 lat od poprzedniego zwycięstwa Portugalii nad Niemcami na Euro 2000. Było 3:0, a wszystkie gole strzelił... Sergio Conceicao, czyli ojciec Francisco!

Za mało ich

Goście nie zwalniali tempa i już po pięciu minutach prowadzili. Piekielnie szybki Nuno Mendes wykorzystał nietypową wczoraj niemiecką niefrasobliwość, wpadł w pole karne i wystawił piłkę Ronaldo, który dopełnił formalności. W błędzie był ten, kto sądził, że przez ostatnie 25 minut będzie oglądał natarcie gospodarzy. Bliżej kolejnych trafień byli Portugalczycy, lecz ter Stegen stawał na wysokości zadania. Poza słupkiem Karima Adeyemiego trudno było wymienić konkrety ze strony gospodarzy, którzy zupełnie nie przypominali zespołu z pierwszych 60 minut. Za mało mieli w swoich szeregach Wirtzów i Kimmichów...

Piotr Tubacki

◼  Niemcy – Portugalia 1:2 (0:0)

1:0 – Wirtz (48), 1:1 – Conceicao (63), 1:2 – Ronaldo (68)

NIEMCY: ter Stegen – Tah, Koch, Anton (71. Nmecha) – Kimmich, Pavlović (71. Adeyemi), Goretzka, Mittelstaedt (60. Gosens) – Sane (60. Gnabry), Woltemade (60. Fuellkrug), Wirtz. Trener Julian NAGELSMANN.

PORTUGALIA: D. Costa – J. Neves (58. Semedo), Dias, Inacio, Mendes – B. Silva, R. Neves (58. Vitinha), Fernandes – Trincao (58. Conceicao), Ronaldo (90. Palhinha), Neto (83. Jota). Trener Roberto MARTINEZ.

Sędziował Slavko Vinicić (Słowenia). Żółte kartki: Tah, Wirtz, Fuellkrug – R. Neves, Dias.