Koncert w Orlen Arenie
Na 60 minut z haczykiem hala w Płocku zamieniła się w filharmonię, w której przy akompaniamencie trybun „Nafciarze” dali pokaz gry, przechytrzając berlińskie „Lisy”.
Słoweniec Miha Zarabec (z piłką) mijał rywali jak tyczki. Fot. PAP / Szymon Łabiński
Czy w ciągu siedmiu dni można rozegrać dwa perfekcyjne mecze? Mistrzowie Polski udowodnili, że można, a nawet trzeba. Natchnieni premierowym zwycięstwem z PSG płocczanie wyostrzyli sobie apetyty na kolejne punkty, które przybliżyłyby ich do 1/8 finału. Zadanie wydawało się trudne, bo ich rywalem była wyżej notowana ekipa z Berlina.
– Jestem przekonany, że o wyniku zadecydują drobne szczegóły. Potrzebujemy fantastycznej atmosfery w Orlen Arenie, solidnego wsparcia naszych kibiców, którzy wypełnią halę do ostatniego miejsca – powiedział dzień przed spotkaniem trener Xavier Sabate. Apel o doping to stała śpiewka Hiszpana i dla wielu może się już ona wydawać nudna. Okazało się, że tym razem szkoleniowcowi Wisły udało się trafić do serc kibiców. Choć nie stawili się w komplecie, to od pierwszego gwizdka mobilizowali swych ulubieńców. – Dziękujemy im za to. Wspierali nas od pierwszej do ostatniej minuty i byli naszym ósmym zawodnikiem – podkreślał Przemysław Krajewski. Były reprezentacyjny lewoskrzydłowy spisał się wybornie, a po każdej z sześciu bramek wydzierał się wniebogłosy, jeszcze bardziej mobilizując kolegów i publiczność. – Wiedzieliśmy, jak ważny był to dla nas mecz, jak bardzo chcieliśmy go wygrać. Dziękujemy za wsparcie. Dzięki zwycięstwu przybliżyliśmy się do wyjścia z grupy, ale do końca musimy być czujni – tonował nastroje „Krajek”, sprytnie uciekając od odpowiedzi na bezsensowne pytanie reportera Eurosportu, dlaczego druga połowa w wykonaniu płocczan była słabsza. – Przed nami jeszcze dwa mecze i oba chcemy wygrać – podkreślał z kolei Leon Susnja, trzymający w ryzach defensywę Wisły. Dla potężnego Chorwata było to ważne spotkanie, wszak po blisko trzech tygodniach ponownie stanął twarzą w twarz z reprezentantami Danii, którzy w finale mistrzostw świata okazali się lepsi od jego zespołu. Wczoraj jednak duński duet w berlińskiej drużyniepozostał w cieniu mistrzów Polski. O ile występujący na lewej połówce rozegrania Lasse Andersson oddał 7 rzutów i zdobył 4 bramki, o tyle Mathias Gidsel głównie się... uśmiechał. Wszedł na boisko dopiero w 14 minucie (9:5), a jego występ ograniczył się do trzech rzutów, jednego gola i trzech asyst. Skromniutko jak na najlepszego szczypiornistę globu. Pewnym usprawiedliwieniem słabszej postawy mógł być katar prawego rozgrywającego, ale to nie nasz problem.
Znacznie lepsze liczby zanotowali gospodarze. Kolejny raz świetnie spisała się druga linia z Tomaszem Pirochem, Mihą Zarabcem i Gergo Fazekasem. Czech, Słoweniec i Węgier zdobyli łącznie 15 bramek oraz zanotowali 20 ostatnich podań. To dzięki nim „Nafciarze” tylko na moment w drugiej połowie pozwolili zbliżyć się „Lisom” do kurnika. Jego strażnikiem był Viktor Hallgrimsson. Islandzki bramkarz był niczym ściana, od której odbijali się rywale. W jego bramkę zostało oddanych 41 rzutów, ale 14 w fenomenalny sposób zostało zatrzymanych. Każda interwencja nakręcała golkipera, który bronił na 34-procentowej skuteczności. Berlińczycy próbowali odrabiać straty i w 50 minucie zrobiło się 27:23, ale... – Zaczęliśmy grać 7 na 6 i choć do końca naciskali, to na więcej im nie pozwoliliśmy – podkreślał z dumą Susnja.
Marek Hajkowski
◼ Orlen Wisła Płock – Fuechse Berlin 32:27 (19:11)
PŁOCK: Hallgrimsson – Cokan 4, Piroch 10/4, Zarabec 3, Serdio 4, Fazekas 2, Krajewski 6, Susnja, Dawydzik 2, Mihić 1, Żytnikow, Terzić, Sroczyk, Stepancić, Panić. Kary: 6 min. Trener Xavier SABATE.
BERLIN: Milosavljev, Ludwig – Wiede 4, Darj 1, Prantner 1, Strlek, Andersson 4, Lichtlein 4, Gidsel 1, Freihofer 3/1, Langhoff 3, Beneke 1, Av Teigum, Marsenić 5. Kary: 4 min. Trener Jaron SIEWERT.
Sędziowali: Javier Alvarez Mata i Yon Bustamante Lopez (Hiszpania). Widzów 4801.
Przebieg meczu: 1:0 (2), 5:2 (7), 6:3 (10), 9:5 (15), 11:6 (19), 13:7 (23), 17:10 (27), 19:11 (30), 19:12 (33), 22:14 (37), 24:16 (42), 27:23 (50), 30:23 (54), 32:27 (60).
GRUPA A: Fredericia HK - Paris Saint-Germain 32:38 (17:16), One Veszprem - Sporting Lizbona 33:32 (16:17), Eurofarm Pelister Bitola - Dinamo Bukareszt 25:24 (12:13).
1. Veszprem |
12 |
22 |
399:342 |
2. Paryż |
12 |
16 |
394:393 |
3. Lizbona |
12 |
15 |
393:341 |
4. Berlin |
12 |
14 |
397:379 |
5. Bukareszt |
12 |
10 |
363:380 |
6. Płock |
12 |
8 |
314:311 |
7. Bitola |
12 |
8 |
291:332 |
8. Fredericia |
12 |
3 |
334:407 |
13. kolejka - 26-27 lutego: Bukareszt - Płock, Lizbona - Fredericia, Paryż - Veszprem, Berlin - Bitola.