Kibice będą od nas wymagać
Rozmowa z Marcelem Łubikiem, bramkarzem kadry U-21 oraz Górnika Zabrze
Marcel Łubik przeżywa piękny czas. Jest podstawowym bramkarzem lidera ekstraklasy, w piątek zagrał w kadrze U-21. Fot. Marcin Bulanda/PressFocus
REPREZENTACJA U-21
Kiedy się dowiedziałeś, że zagrasz w podstawowym składzie z Czarnogórą?
- Dwa dni przed meczem dostałem informację, że "Ambro" (Sławomir Abramowicz - przyp. aut.) doznał kontuzji. Poinformowano mnie, że mam być gotowy do gry w pierwszym składzie. Pierwsze odczucie to była przede wszystkim ogromna duma. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem wejść w takim momencie do reprezentacji. Wydaje mi się, że wykonałem swoją robotę dobrze, bo skończyliśmy na zero z tyłu. Cała drużyna zresztą bardzo dobrze zagrała. Teraz już skupiamy się na Szwecji.
Z perspektywy trybun wydaje się, że nie miałeś w tym meczu zbyt wiele do roboty?
- To zasługa naszej pracy w defensywie. Tam, gdzie było trzeba coś obronić,byłem na miejscu i mamy taki pozytywny efekt na koniec.
Można odnieść wrażenie, że nieważne kto stoi w bramce - efekt jest tak samo dobry.
- Cóż mogę dodać... Nasza defensywa świetnie pracuje, to nie tylko zasługa bramkarzy.
Pierwszy krok do pierwszej reprezentacji został zatem zrobiony.
- Oj, do tego to jeszcze daleka droga. Mnóstwo pracy przede mną, aby kiedyś spróbować tam dojść. Jestem szczęśliwy, że teraz mogę być w tym miejscu gdzie jestem i na razie podchodzę bardzo spokojnie do tego wszystkiego, krok po kroku.
Jak wyglądało to starcie z Czarnogórą od środka?
- To był naprawdę bardzo trudny mecz, rywale weszli z nami ostro w pojedynki, musieliśmy wytrzymać to spotkanie fizycznie, byli naprawdę bardzo agresywni. Działali dużo łokciami, kilka razy dostaliśmy w twarz, szukali kontaktu praktycznie w każdej sytuacji. Widzieliśmy, że trzeba im szybko zabierać piłkę i nie wdawać się w te pojedynki, bo z piłką przy nodze byliśmy zdecydowanie lepsi. To był nasz atut i udało się go wykorzystać.
Jerzy Brzęczek to były kapitan Górnika. Była okazja chwilę porozmawiać z trenerem o zabrzańskich sprawach?
- O Górniku nie było czasu za długo porozmawiać. Bardziej skupiliśmy się na tym, czego trener ode mnie oczekuje.
To przejdźmy teraz do Szwecji. Czego się we wtorek spodziewać? Przegrali 0:4 z Włochami, co na papierze nie wygląda najlepiej z ich perspektywy.
- Nie możemy jednak zapominać, że to wciąż bardzo mocny zespół. Żaden piłkarz w tamtej kadrze nie znalazł się przypadkowo. Musimy patrzeć na siebie, na to co my gramy i utrzymać ten ofensywny styl. Wygraliśmy trzy mecze i kibice będą od nas tego wymagać. To jest teraz najważniejsze.
Przyjemnie ogląda się tę waszą reprezentację.
- Miło to słyszeć. Jest ogromna jakość u zawodników, którzy mają serce do gry i zostawiają je na boisku. Walki na pewno nie można nam odmówić.
Trzy kolejki to wczesny etap, aby wybiegać zbyt daleko w przyszłość, ale powoli myślicie już o mistrzostwach w Serbii oraz Albanii?
- Awans to jest nasz główny cel i pewnie, że o tym myślimy. Musimy jednak koncentrować się na każdym kolejnym meczu. Czarnogóra za nami, musimy budować jeszcze większą pewność siebie, utrzymać jakość i myśleć o kolejnych spotkaniach. Teraz w głowie jest Szwecja.
Wszystko wskazuje na to, że z Włochami rozstrzygniecie kwestię bezpośredniego awansu.
- Nie patrzymy na to jeszcze w ten sposób. Proszę mi wierzyć, że my naprawdę mamy takie podejście, że myślimy tylko o najbliższym spotkaniu. Wygrywamy, więc ta taktyka na razie się sprawdza.
Rozmawiał Mariusz Rajek
