Sport

„Karwa”! Śląski sport poniósł wielką stratę

W niedzielę w Ogrodzieńcu w wieku 79 lat zmarł Czesław Bzikot, zasłużony działacz AZS AWF Katowice.

Czesław Bzikot 1945 – 2025. Fot. facebook.com/azsawfkatowice

O śmierci działacza poinformował akademicki klub. „Z głębokim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Czesława Bzikota, wieloletniego pracownika i sekretarza klubu sportowego AZS AWF Katowice. Jego zaangażowanie i pasja przyczyniły się do rozwoju naszego klubu oraz całego środowiska sportowego. W 2023 roku został uhonorowany odznaką „Zasłużony dla AZS Katowice” za swoje nieocenione zasługi. Rodzinie i bliskim składamy szczere kondolencje oraz wyrazy głębokiego współczucia. Niech spoczywa w pokoju” - napisano na facebookowym profilu AZS AWF Katowice.

Zasługi Bzikota - w młodości uprawiającego siatkówkę - docenia wielu sportowców związanych z katowickim klubem i koledzy z pracy. Zasłynął m.in. z powiedzonka „Karwa”, które w elegancki sposób zastępowało potoczne przekleństwo.

To Bzikot ściągnął do akademickiego klubu Justynę Kowalczyk, późniejszą mistrzynię olimpijską w biegach narciarskich. Nic dziwnego, że jego śmierć poruszyła gwiazdę polskiego sportu. „R.I.P. Ogrom dobrego zrobił Pan Czesław. Dla mnie też. „Karwa!” - napisała w swoich mediach społecznościowych utytułowana biegaczka narciarska.

- Tata kupował Justynie pluszowe osiołki, bo bardzo je lubiła. I pamiętam, że jednego przeznaczonego dla niej przejął mój syn, czyli wnuk taty - uśmiecha się córka, Pani Katarzyna Bzikot.

Bardzo dobrze współpracę z Bzikotem wspomina inna znakomita sportsmenka, Zuzanna Radecka-Pakaszewska. - Pan Czesław nie był może zbyt wylewny, ale zawsze czułam, że docenia moje osiągnięcia. Był charyzmatyczną postacią. Nawet jak chciałam go udusić, bo na przykład był poślizg w stypendiach, potrafił ze mną spokojnie porozmawiać i wszystko wyjaśnić, a potem było dokładnie tak, jak powiedział. Mogłam mu zaufać, był słowny. Oczywiście było też wiele bardzo miłych wspólnych przeżyć i wspomnień, bardzo przykro mi z powodu jego odejścia - mówi brązowa medalistka mistrzostw Europy 2002 w sztafecie 4x400 m, dwukrotna olimpijka i wielokrotna mistrzyni Polski w biegach na 100, 200 i 400 metrów.

Wiele Bzikotowi zawdzięcza m.in. Krzysztof Nowak, wieloletni dyrektor AZS AWF Katowice, jeden z twórców dzisiejszej potęgi akademickiego klubu. - Byłem jego następcą w AZS AWF Katowice. Wiele mnie nauczył i przede wszystkim przekazał mi miłość do naszego klubu. Był sekretarzem w bardzo ciężkim okresie. Był bezkompromisowy i nieustępliwy w walce o naszych sportowców. Przejąłem po nim poukładany i sprawny klub, było mi już łatwiej za rektorskich kadencji profesorów Zbigniewa Waśkiewicza i Adama Zająca - podkreśla aktualny prezes GKS-u Katowice, który swój wpis w mediach społecznościowych zakończył w następujący sposób: „Prawdziwy Szef! Dziękuję Czesiu! Karwa, będzie Ciebie brakować…”

Pogrzeb Czesława Bzikota odbędzie się w przyszłym tygodniu, o jego terminie  poinformujemy.

Tomasz Mucha