Kadra warta RÓZGI i OSKARA?
Już za tydzień Biało-czerwonych czeka towarzyski mecz z Nową Zelandią, trzy dni później – eliminacyjny bój w Kownie z Litwą. Listę powołanych poznamy w piątek.
Filip Rózga (z lewej) i Oskar Pietuszewski (z prawej) przy okazji wrześniowego meczu młodzieżówki z Macedonią Północną. Czy zamiast Jerzego Brzęczka stanie między nimi Jan Urban? Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus
REPREZENTACJA POLSKI
Czwartkowy wieczór upłynie kibicom piłkarskim w Polsce pod znakiem emocji związanych z meczach aż czterech naszych ekip w pierwszej kolejce fazy zasadniczej Ligi Konferencji. Dla selekcjonera polskiej reprezentacji będzie to jednak przede wszystkim czas solidnego „główkowania”. Kilka godzin po ostatnim gwizdku w zaplanowanych na 21.00 starciach Rakowa i Legii, Jan Urban ogłosić ma przecież listę piłkarzy powołanych na rozpoczynające się w poniedziałek w katowickim hotelu „Monopol” zgrupowanie przed wymienionymi na wstępie meczami.
Komplementy za Wiśnię
Atmosfera towarzysząca nominacjom – a zapewne także samemu zgrupowaniu – jest zupełnie inna niż miesiąc temu. Wówczas z ciekawością czekano na pierwsze wybory i pierwsze słowa nowego selekcjonera; z niepokojem zaś – na kwalifikacyjny dwumecz z Holandią i Finlandią. Biało-czerwoni – a przede wszystkim sam Jan Urban – wyszli z tej próby obronną ręką. Na pewno w sensie wynikowym – bo iluż kibiców zakładać mogło, że jakąkolwiek zdobycz wywieziemy z Rotterdamu; ale także w kontekście samej gry. Pewnie, że przyczepić się można było – i to czyniono – do wielu elementów; tym niemniej kadra, po dłuższej przerwie, zaczęła znów budzić sympatię. A samego selekcjonera komplementowano m.in. za ryzyko postawienia na niedoświadczonego w reprezentacyjnym ujęciu Przemysława Wiśniewskiego.
Zmiana „jedynki”
W świetle faktu, że potyczka z Nową Zelandią w Chorzowie mieć będzie charakter towarzyski, spodziewać się zapewne można paru nowych twarzy w teamie wskazanym przez Urbana. - Jest okazja, by dokonać zmiany między słupkami i mieć w ten sposób dodatkowy materiał do analizy – mówił nam dwa tygodnie temu selekcjoner, pytany o reprezentacyjną „jedynkę”. Zapewne więc Łukasz Skorupski na murawie ustąpi miejsca Kamilowi Grabarze. Niewykluczone też, że Bartłomiej Drągowski – ostatnio nieobecny w bramce Panathinaikosu z racji zdrowotnych kłopotów – w szerokiej kadrze zastąpiony zostanie przez Radosława Majeckiego z Brestu; tak przynajmniej sugerują niektóre media.
Niezłe „Ziółko” po debiucie
W defensywie – chwalonej po wrześniowym dwumeczu – wielkich zmian trudno się spodziewać; zwłaszcza w sytuacji, gdy Jan Bednarek i Jakub Kiwior nie tylko w Porto obok siebie grają, ale przede wszystkim... grają dobrze, zbierając komplementy. Dość powiedzieć, że w trzech potyczkach w portugalskiej ekstraklasie kierowana przez nich obrona „Smoków” jeszcze nie skapitulowała! W tym kontekście kontuzja Kamila Piątkowskiego, jakiej doznał w niedzielnym meczu z Pogonią, martwi ciut mniej; choć oczywiście świeżo upieczony legionista, w formie prezentowanej u progu sezonu, byłby zapewne znaczącą konkurencją dla mającej za sobą „chrzest bojowy” grupy defensorów wybranej przez Urbana. Debiutując zaś w AS Roma, mocny sygnał w sprawie gotowości wysłał do selekcjonera także Jan Ziółkowski.
Gdyby „Kózka” poskakała, powołanie by dostała...
Zmian w nominacjach powinniśmy się doczekać w drugiej linii. Jakub Moder co prawda wciąż poza grą, ale całkiem przyzwoicie w koszulce z „eLką” prezentuje się obecnie Damian Szymański. - Jest też wielu młodych zawodników, na których zwracamy uwagę. Ot, choćby grający regularnie w Turcji Kacper Kozłowski – to jeszcze jeden cytat z wywiadu selekcjonera dla „Sportu”. Powołania dla Zielińskiego czy Sebastiana Szymańskiego to oczywistość, nawet jeśli grywają nieco mniej minut. Kozłowski – za czasów Probierza parokrotnie wypadający „za pięć dwunasta” z powodu kontuzji – ma szansę zagrania w kadrze po raz pierwszy od czterech lat! Na innego Kacpra – Urbańskiego – chyba jeszcze poczekamy; przynajmniej do momentu, gdy wywalczy miejsce w składzie Legii.
Czy to już „ten moment”?
Na skrzydłach/wahadłach Jan Urban zmierzyć się musi z nieobecnością kontuzjowanego Nikoli Zalewskiego. W tym kontekście nie od rzeczy jest przywoływanie kandydatury Oskara Pietuszewskiego, bezkompromisowego i niemającego kompleksów „dzieciaka” z Jagiellonii. - Jeżeli zdecydujemy, że chcemy ich mieć na zgrupowaniu, młody wiek nie będzie przeszkodą. Natomiast nie jestem wcale pewien, czy to już jest „ten moment” - zastanawiał się niedawno na naszych łamach trener Biało-czerwonych. A że – to wiemy od dawna – nie zwykł się poddawać medialnym naciskom, kwestia białostoczanina do chwili ogłoszenia nominacji pewnie będzie budziła mnóstwo emocji: „powoła czy nie?”. Tym bardziej że alternatywą dlań może być mający w Belgii dobre dni Michał Skóraś.
Wielki piątek dla Piątka?
Emocje będą zapewne również w ofensywie. Bo przecież jedynym z „napadziorów”, który – mimo powołania – nie dostał we wrześniu od Urbana ani minuty, był Krzysztof Piątek. Liga katarska to niekoniecznie idealne miejsce dla rozwoju, ale akurat i w niej, i w azjatyckiej Champions League „El Pistolero” daje (bramkowe) argumenty, by o nim pamiętać. A skoro wypada kontuzjowany Adam Buksa... Niespodzianką mogłoby być ewentualne powołanie dla Filipa Rózgi. - Ma problemy, by wywalczyć sobie stałe miejsce w Sturmie Graz – mówił nam dwa tygodnie temu Jan Urban. Od tamtej pory ekskrakowianin nie tylko strzelił gola dla swej drużyny w Pucharze Austrii, ale i przebił się do pierwszej jedenastki w ligowym meczu z Austrią Salzburg. Ale też... opuścił mecz w miniony weekend z powodów zdrowotnych.
Kto ostatecznie znajdzie się na piątkowej liście, przekonamy się już niebawem. Najważniejsze w tych kibicowskich rozważaniach jest zaś chyba to, że... znów o Biało-czerwonych mówimy z emocjami!
(DaL)
